Przeczytałam ostatnio w Newsweeku (nr 45/2013) rozmowę z Hubertem Urbańskim. Zatrzymam się nad kilkoma zdaniami: „Żyjemy w kraju, w którym kobiecie wystarczy powiedzieć przed wymiarem sprawiedliwości „jestem matką” i dzieci zostają przy niej. A jak facet powie „jestem ojcem”, to usłyszy „i co z tego?”. Ja z tego powodu nie dostałem szansy na opiekę naprzemienną nad córkami”. I o to ostatnie zdanie właśnie mi chodzi.
Oczywiście nie znam szczegółów sprawy rozwodowej Huberta Urbańskiego i nie o tym mój dzisiejszy wpis. W żaden sposób nie odnoszę się także do prywatnych odczuć p. Urbańskiego z rozwodu.
Opieka naprzemienna – coraz modniejsza, coraz częściej obecna w rozmowach z klientami, coraz częściej przez klientów oczekiwana. Dlaczego jest rzadko orzekana? Bo to najbardziej wymagająca forma współpracy między rozwiedzionymi rodzicami, jaką można sobie wyobrazić. Psychologowie podkreślają, że rodzice muszą potrafić się porozumiewać w sprawach dziecka i prezentować podobne modele wychowawcze. Nie może być tak, że przez tydzień dziecko będzie mogło robić co chce (bezstresowe wychowanie), a u drugiego rodzica będzie rozliczane z każdej godziny życia. Przeciwstawne przykłady można mnożyć. Opieka naprzemienna ma służyć dziecku, a nie rodzicom. Dziecko powinno żyć w tym samym otoczeniu. Jeżeli rodzice mieszkają od siebie w dużym oddaleniu, to może to również być przeszkodą w sprawowaniu opieki naprzemiennej.
Moim zdaniem potrzebna jest też duża doza wzajemnego zaufania rozwiedzionych małżonków do siebie, jako rodziców (o to niestety zwykle trudno przy rozwodzie). To, że ta druga osoba nie sprawdziła się w roli małżonka, nie znaczy, że nie może być fantastycznym rodzicem. Warto rozróżniać te dwie role.
Każdy sąd orzekając o formie sprawowania władzy rodzicielskiej musi mieć na uwadze dobro dziecka. Orzeczenie takie jest poprzedzone opinią psychologiczną (nie piszę RODK, bo to obecnie stoi pod dużym znakiem zapytania). Jeżeli rodzice spełniają warunki prawidłowej współpracy dla dobra dziecka, to nie są bez szans.
To wszystko, o czym pisałam wyżej z całą pewnością jest możliwe, choć dość rzadko spotykane. Jeżeli ten wpis czyta psycholog, to zachęcam gorąco do komentarzy i uzupełnienia mojego prywatnego zestawienia warunków koniecznych do stosowania opieki naprzemiennej. Nie mam pewności, czy opisałam wszystkie warunki potrzebne do sprawowania opieki naprzemiennej.


