23
cze

UPRAWOMOCNIENIE SIĘ WYROKU

Pani Anna zadała mi w komentarzu pytanie o prawomocność wyroku. O tym, co się dzieje po ogłoszeniu wyroku pisałam tu, ale faktycznie myśli o prawomocności nie rozwinęłam.

Kiedy wyrok jest prawomocny?

Wtedy, gdy nie można go już zaskarżyć. Jeżeli minęły wszystkie terminy do złożenia apelacji wyrok będzie taki, jaki był ogłoszony na zakończenie sprawy rozwodowej lub o separację.

Zdarza się jednak (tak, jak u p. Anny), że termin do zaskarżenia orzeczenia minął, a w sekretariacie udzielają odpowiedzi, że wyrok jest nieprawomocny, choć apelacja nie została złożona. Czy coś trzeba zrobić?

Wyrok staje się prawomocny bez dodatkowych starań stron postępowania. Jeżeli jednak chcemy uzyskać odpis wyroku z potwierdzoną prawomocnością – musimy złożyć do sądu wniosek o wydanie odpisu wyroku wraz z klauzulą prawomocności. Za wniosek płaci się opłatę sądową w wysokości 6 zł od strony (zwykle jest to 1 lub 2 strony wyroku). Ponieważ nic w sądzie nie dzieje się szybko, również na odpis wyroku trzeba poczekać. Jednak prędzej, czy później odpis z poświadczoną prawomocności wyroku otrzymamy.

13
cze

MIEJSCE ZAMIESZKANIA DZIECKA

Miejsce zamieszkania (w rozumieniu prawa – miejscowość, a nie konkretny adres) to temat bardziej ogólny, ale pojawiający się czasem przy rozwodzie, czy separacji.

Tym wpisem realizuję prośbę p. Andrzeja, który zwrócił moją uwagę na interpelację posłanki Anny Bańkowskiej (nr 12359) i odpowiedź Ministerstwa Sprawiedliwości. Zainteresowani mogą zapoznać się z treścią dokumentów tu i tu.

Zgodnie z prośbą p. Andrzeja zajmę się jedynie fragmentem obszernej odpowiedzi Ministerstwa. Chodzi o sytuację, gdy oboje rodzice mają pełną władzę rodzicielską, a sąd w wyroku określa miejsce zamieszkania dziecka przy jednym z rodziców. Praktyka ta [wskazywania, przy którym z rodziców dziecko ma miejsce zamieszkania] nadal występuje w wyrokach rozwodowych, mimo że nie ma do tego podstaw w obecnym stanie prawnym.

Prawda? Tak. Zgadza się i to, że sądy zwykle w takich sytuacjach orzekają o miejscu zamieszkania dziecka i zgadza się, że nie ma umocowania prawnego do takiego orzeczenia. Jedyny przypadek, gdy sąd ma orzec o miejscu zamieszkania dziecka występuje tylko wtedy, gdy dziecko nie przebywa stale u jednego z rodziców mających pełną władzę rodzicielską. Z czego to wynika? Wyjątkowo przytoczę art. 26 § 2 kodeksu cywilnego:

Jeżeli władza rodzicielska przysługuje na równi obojgu rodzicom mającym osobne miejsce zamieszkania, miejsce zamieszkania dziecka jest u tego z rodziców, u którego dziecko stale przebywa. Jeżeli dziecko nie przebywa stale u żadnego z rodziców, jego miejsce zamieszkania określa sąd opiekuńczy.

No dobrze, ale co, jeśli w naszym wyroku jest orzeczenie o miejscu zamieszkania dziecka, choć nie powinno się tam znaleźć? W praktyce nie ma to większego znaczenia. Można wręcz powiedzieć, że określenie tego miejsca zamieszkania usuwa wszelkie wątpliwości w sytuacji, gdy dziecko stale mieszka z jednym rodzicem.

Należy natomiast podkreślić, że zamieszczenie, czy też pominięcie w wyroku punktu dotyczącego miejsca zamieszkania dziecka nie zmienia faktu, że o miejscu zamieszkania dziecka (przypominam, chodzi o miejscowość) powinni współdecydować oboje rodzice. Dotyczy to zarówno rodziców mających równą władzę rodzicielską, jak i ograniczoną władzę rodzicielską. Jest to po prostu tzw. istotna sprawa z życia dziecka. To, jak rodzice respektują prawo drugiego rodzica do współdecydowania w istotnych sprawach z życia dziecka to niestety temat na osobny wpis.

12
cze

PLEBISCYT NA WWW.POLSKIPRAWNIK.PL

Zgłosiłam blog w konkursie na najpopularniejszy blog prawniczy. Jeżeli ktokolwiek uważa, że mój blog jest wartościowy, to zachecam do głosowania TUTAJ

Z góry dziękuję 🙂

2
cze

DZIECKO, JAKO ŚWIADEK W PROCESIE

Czasem zdarza się, że klienci, na moje pytanie o świadków, proponują swoje dzieci. Zgodzę się, to zwykle świadkowie większości zdarzeń w małżeństwie, ale nie zawsze możemy powołać dzieci na świadków. Dzieci i wnuki stron (o prawnukach nie piszę, bo to rzadkość w przypadku osób rozwodzących się) nie mogą być przesłuchiwane w charakterze świadków przed ukończeniem 17 roku życia (dla zainteresowanych art. 430 k.p.c.).

Powinieneś także wiedzieć, że Twojemu dziecku przysługuje prawo odmowy zeznań. Zanim zgłosisz dziecko, jako świadka, upewnij się, czy na pewno chce zeznawać. W przeciwnym razie dziecko przyjdzie i – pouczone przez sędziego o przysługującym prawie do odmowy zeznań – wyjdzie. Na tym skończy się przesłuchanie potomka.

Osobiście mam wątpliwości, czy angażowanie dziecka w swój rozwód jest najszczęśliwszym pomysłem. Różnie bywa, ale jednak zwykle dzieci kochają oboje rodziców i stawanie przeciwko któremukolwiek z nich może być bardzo niekomfortowe. Z własnej praktyki muszę stwierdzić, że nie zdarza się zbyt często przesłuchiwanie dzieci. Najbardziej utkwiło mi w pamięci przesłuchanie dorosłego już dziecka mojej klientki. Uparła się, że koniecznie trzeba przesłuchać córkę. I co było dalej? Przyszła – fakt, ale z jej zeznań wynikało, że i matka była „dobra” i ojciec – 1:1.

Jednym słowem: zanim zgłosisz dziecko, jako świadka w swojej sprawie, przemyśl to dokładnie. Zastanów się, w jakiej sytuacji znajdzie się dziecko i czy nie będzie w przyszłości żałowało swojego wystąpienia w sądzie. Nie wykluczam, że ocena sytuacji będzie taka, że przesłuchanie dziecka będzie zasadne i przez nie akceptowane. Moją intencją jest tylko skłonienie do refleksji. Wydaje mi się, że – jeżeli jest taka możliwość – warto dążyć do nieangażowania dzieci w sprawę sądową między rodzicami. 

17
maj

WINA DLA ŚWIĘTEGO SPOKOJU

Tym razem mój debiut – wpis wideo. Serdecznie zapraszam:

http://youtu.be/0EL-ocsKJAw&rel=0:

9
maj

KOSZT UTRZYMANIA DZIECKA – REFLEKSJE

Jakiś czas temu pisałam o sposobie liczenia kosztów utrzymania dziecka, polecałam przy okazji arkusz kalkulacyjny. No to po co jeszcze raz o tym samym? Ha! To dalej sprawia trudności. Postaram się więc udzielić nieco praktycznych rad. Po pierwsze z arkusza kalkulacyjnego wychodzą ZAWYŻONE koszty na dziecko. Nadal uważam, że jest to pomoc przy rozważaniu wydatków, ale trzeba koniecznie podejść do tego z dużą dozą krytycyzmu. Poniższe uwagi na pewno nie wyczerpują tematu, ale nasunęły mi się w pierwszej kolejności.

Ołówek i kartka.

To punkt wyjścia przy ustaleniu miesięcznych kosztów utrzymania dziecka. Co uwzględniać (arkusz kalkulacyjny pokazuje nawet więcej niż trzeba)?  Wyżywienie (warto przyjąć dzienną średnią stawkę żywieniową i przemnożyć to przez 30), ubranie (część wydatków dokonuje się w skali kilku miesięcy, czy roku – należy takie wydatki uśrednić, czyli podzielić przez ilość miesięcy np. 3, czy 12), środki czystości, rozrywka, zabawki, wyjazdy wakacyjne itp.

Zarobki rodziców

Trzeba pomyśleć, ile zarabia (lub ile mogłaby zarabiać, gdyby wykorzystywała swoje możliwości) osoba zobowiązana do alimentacji. Od zarobków trzeba odjąć konieczne koszty ponoszone przez tą osobę i dopiero wtedy możemy szacować, jaka kwota jest do dyspozycji na alimenty.

  • Rzeczywiste wydatki

Po pierwsze nie można brać pod uwagę wydatków, których się nie dokonuje, ale bardzo by się chciało. Nie i jeszcze raz nie! Sąd nie uwzględni planów na przyszłość (można marzyć, że się zapisze pociechę na francuski, ale cóż, pomarzyć zawsze można). Ostatnio usłyszałam, że żądana kwota alimentów obejmuje wydatki, które matka chciałaby robić. Niestety musimy twardo stąpać po ziemi w codziennym życiu. To samo dotyczy rzeczywistości sądowej.

  • Zakupy dokonane

Czasem trzeba kupić coś większego, np. meble, rower, komputer, dywan itp. I tu znów pojawia się problem. Skoro się już kupiło, a nie są to wydatki regularne, to nie można ich zaliczyć do bieżących wydatków, a co za tym idzie – alimentów. Co wtedy robić – przeczytasz tu.

Równa stopa życiowa dziecka i rodziców

Żyjemy w czasach, gdy nie stanowi problemu wydawanie dużych kwot na dziecko, ale… nie każdego na to stać. Jeżeli rodzice żyją skromnie, to i dziecko ma (musi) żyć skromnie. Jeżeli rodzice jadają w restauracjach, kupują ciuchy w drogich markowych sklepach, to i dziecko ma do tego prawo. Dostosujmy nasze oczekiwania alimentacyjne do naszej stopy życiowej. Rozumiem, że chce się, żeby dziecku było lepiej, ale nie zawsze jest to możliwe.

Zdrowy rozsądek

Niejednokrotnie widzę w sądzie żądania oderwane od rzeczywistości. Jeżeli z wyliczeń (np. na podstawie wskazanego przeze mnie arkusza kalkulacyjnego) koszt dziecka przerasta zarobki rodziców, albo przynajmniej przewyższa znacznie koszt utrzymania pozostałych członków rodziny, to – o ile nie jest to uzasadnione wyjątkową sytuacją dziecka (np. chorobą) – powinno skłonić żądającego alimentów do refleksji. Sędziowie potrafią liczyć. Jeżeli dodawanie da wynik wyższy od sum dostępnych dla rodziców razem wziętych (przykładowo), to jaki z tego wniosek? Bardzo prosty – rodzic żądający pieniędzy jest niewiarygodny i sąd kieruje się wyłącznie zasadami doświadczenia życiowego.

Zdaję sobie sprawę, że liczenie kosztów utrzymania dziecka nie jest łatwe. Nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby ktoś potrafił odpowiedzieć na moje pytanie o miesięczne wydatki na dziecko „z marszu”. O.k. To naturalne. Ale licząc myślmy o realiach, bo sąd wydając wyrok na pewno będzie o tym myślał.

23
kwi

RODK: IŚĆ – NIE IŚĆ?

Wczoraj w komentarzu pod jednym z wpisów pojawiła się taka oto opinia:

„najlepszym sposobem przygotowania się do badania w RODK jest tam nie iść i o nie nie wnioskować. Pracownicy RODK zwykle nie są wpisani na listę biegłych posługują się zdyskredytowanymi w psychologi metodami jak np. test drzewa, czy plam Rorschacha a przede wszystkim nie powinni tych opinii wydawać, gdyż RODK funkcjonuje w oparciu o rozporządzenie wydane w oparciu o art 84 ustawy o postępowaniu w sprawach NIELETNICH (Dz.U. Nr 25 1982 r. poz. 228). Art. 1 ust. 1 przywołanej ustawy wskazuje, że:
Art 1 par. 1

Przepisy ustawy stosuje się w zakresie:
1) zapobiegania i zwalczania demoralizacji – w stosunku do osób, które nie ukończyły lat 18;
2) postępowania w sprawach o czyny karalne – w stosunku do osób, które dopuściły się takiego czynu po ukończeniu lat 13, ale nie ukończyły lat 17;
3) wykonywania środków wychowawczych lub poprawczych – w stosunku do osób, względem których środki te zostały orzeczone, nie dłużej jednak niż do ukończenia przez te osoby lat 21

Końcowy efekt pracy zatrudnionych w RODK osób rzadko bywa odzwierciedleniem rzeczywistej sytuacji rodziny i pozostawia w aktach sprawy mnóstwo przekłamań, które większość składów orzekających traktuje jako prawdę objawioną.”

Nie zamierzam bronić zaciekle RODK, zwłaszcza, że jako adwokat często polemizuję z treścią opinii RODK, ale… Nie mogę pozostawić takich zarzutów, a zwłaszcza porad, bez komentarza.

Po pierwsze – zignorowanie RODK to nie jest dobry pomysł. Sąd wysyła rodzinę do ośrodka po to, żeby podjąć decyzję zgodną z dobrem dziecka. Jeżeli na badanie pójdzie jeden z rodziców (gdyby taka była decyzja sądu), to badanie będzie niepełne, ale będzie. Sąd natomiast i tak podejmie decyzję taką, jaka będzie mu się wydawała słuszna. Nie idąc do RODK na badanie sami odbieramy sobie głos w sprawie. Oczywiście, efekt badania może być niekorzystny, ale jeżeli nie pójdziemy na badanie, to na pewno nie będziemy mieli pozytywnej opinii.

Zarzut prawny dotyczący działania RODK też nie jest trafny. Sąd może powołać, jako biegłego każdą osobę posiadającą wiadomości specjalne. Na tej zasadzie może skorystać z opinii biegłych RODK i jest to zgodne z prawem.

Podsumowując powiedziałabym tak: można obrazić się na wymiar sprawiedliwości, nie chodzić na rozprawy, ignorować badania RODK, ale nie można mieć potem pretensji, że sąd orzekł o naszych prawach i obowiązkach nie uwzględniając naszego głosu, bo go nie było.

14
kwi

ZAPROSZENIE NA CZAT@

Dzisiaj – zamiast wpisu – zaproszenie. Już za kilka dni – 18. kwietnia będę obecna na czacie w Onecie. Wszystko rozpocznie się o g. 19.00. Tematem będą nie tylko rozwody, ale także inne zgadnienia prawa rodzinnego.

Nie ukrywam, że trochę jestem stremowana, bo to mój pierwszy tego typu „eksperyment”. Panie redaktor z Onetu zapewniają mnie, że dam radę :-). Cóż, pozostaje mi tylko im wierzyć i zaprosić czytelników na tę stronę.

 

Ps. Czat się już odbył, przeżyłam :-). Zainteresowanych zapraszam do zapoznania się z zapisem czatu:

http://czat.onet.pl/1680539,1,0,archiwum_dyskusji.html

7
kwi

KTO PIERWSZY ZŁOŻY POZEW

Mam bardzo dużo pracy (i nowy telefon do opanowania przed początkiem tygodnia ;-(), więc dzisiaj wpis krótki i „lekki”.

Już nie raz moi klienci zadawali mi pytanie:

Czy ma znaczenie, kto pierwszy złoży pozew?

Najwyższy czas na nie odpowiedzieć: nie ma znaczenia (jedyny wyjątek, jaki przychodzi mi do głowy opisany jest tu).

Chyba, że pozew składa osoba wyłącznie winna, a drugi małżonek nie wyraża zgody na rozwód. Ta kwstia akurat rzadko jest znana stronom przed wniesieniem pozwu, ale to temat na inny wpis.

Zasadniczo jednak złożenie pozwu to nie wyścigi. Obie osoby będą miały czas na zajęcie stanowiska w sprawie. Jedyna „korzyść” pozwanego to opłata sądowa, którą musi uiścić powód. To oczywiście oszczędność pozorna, bo i tak na końcu postępowania sąd „rozlicza” strony.

Żeby uspokoić nieprzekonanych dodam, że zanim napisałam ten wpis, rozmawiałam z sędzią orzekającym w sprawach rozwodowych. Udzielił mi takiej samej odpowiedzi. Proszę się zatem nie martwić, że mąż lub żona byli szybsi i pierwsi złożyli pozew. To o niczym nie decyduje i nie daje nikomu przewagi nad drugą stroną. Najważniejsze jest to, co dzieje się potem, w trakcie postępowania rozwodowego.

29
mar

WIELKANOC

Najwyższy czas na życzenia. Miałam bogate plany „blogowe”, ale rzeczywistosc sprowadziła mnie na ziemię. Sprzątanie i gotowanie czeka :-). Na szczęście zdążę jescze złożyć wszystkim odwiedzającym bloga życzenia

RADOSNYCH I SPOKOJNYCH ŚWIĄT!

http://www.dreamstime.com/royalty-free-stock-photo-easter-old-style-image18623655