1
Wrz

DETEKTYW W SPRAWIE ROZWODOWEJ

Detektyw…

Świat się zmienia. Parę lat temu nikomu się nie śniło, że można wynająć detektywa do śledzenia małżonka. Teraz? Raport detektywa to coraz częstszy element postępowania dowodowego. Ograniczeniem jest cena, ale zanim zdecydujesz się na wynajęcie “ogona” dla małżonka warto się zastanowić, czy to rozwiązanie dla Ciebie?

Czy raport detektywa może pomóc w wygraniu sprawy?

Oczywiście może, ale … to zależy od kilku czynników.

Co tanio to drogo

Nie będę pisać o cenach wynajęcia detektywa, bo nie mam o tym zielonego pojęcia. Poza tym jestem przekonana (a przekonanie to buduję na rozmowach z Klientami), że każda firma detektywistyczna ma swój cennik. Cena to jednak nie jedyny czynnik jaki należy brać pod uwagę. Do dzisiaj pamiętam opowieść Klientki, która skorzystała z “taniego detektywa” (jej słowa) tyle, że jedynym efektem działań tego “specjalisty” było – zakładam, że niespocjalne – ostrzeżenie męża, że coś się dzieje. Pan “detektyw” mało dyskretnie wypytywał sąsiadów i ktoś życzliwie poinformował śledzonego, że coś jest nie tak. Efekt? Wprawdzie pani zapłaciła za detektywa nie tak dużo, ale i tak szkoda było każej złotówki biorąc pod uwagę efekty. Zanim się zdecydujesz na detektywa – zrób wywiad, czy jest to osoba/firma rzetelna i wykonuje zlecenie w sposób należyty.

Kiedy?

Przede wszystkim – jak zawsze – należy zadać sobie pytanie: co chcę osiągnąć? Najlepszy detektyw nie pomoże udowodnić zdrady, jeżeli od roku nie mieszkacie razem. Co z tego, że mąż/żona jest z tą osobą, przez którą rozpadło się Twoje małżeństwo? Obserwacja małżonka rok po tym fakcie nic nie da. Poza tym, że będzie raport o tym, że teraz żyje z tą osobą. Chyba, że detektyw jest w stanie dotrzeć do dowodów na zdradę z czasu trwania pożycia małżeńskiego. Jeżeli po prostu wynajmiesz detektywa sam(a) nie wiedząc dokładnie, co chcesz osiągnąć – efekt może być marny. Najlepszy na świecie detektyw zbierze dane, które w postępowaniu rozwodowym do niczego się nie przydadzą. Pomogą jak umarłemu kadzidło.

Czy warto?

Odpowiem moim ulubionym zdaniem: to zależy. Przede wszystkim znów aktualne staje się pytanie: co chcę osiągnąć? Jeżeli detektyw jest w stanie przyczynić się do realizacji celu, to pewnie warto. Jeżeli jednak np. chcesz się rozwieść bez orzekania o winie, to odpowiedź jest już bardziej skomplikowana. Mogę sobie wyobrazić, że emocjonalnie jest ważne, żeby wiedzieć. Ok. W takim razie cel może być osiągnięty. Dowód z raportu detektywa potwierdzający np. zdradę małżonka raczej nie przyda się w procesie jeżeli nie chcemy orzekania o winie. Biorąc pod uwagę, że usługi detektywistyczne do najtańszych nie należą warto się zastanowić po co nam ten detektyw.

Przesłuchanie detektywa –

może okazać się konieczne. Zanim wynajmiesz detektywa dowiedz się, czy detektyw nie ma problemu z zeznawaniem przed sądem. Jakkolwiek każdy świadek wezwany przez sąd ma obowiązek się stawić na rozprawie, to jednak wzywanie obrażonego detektywa niekoniecznie może nam wyjść na zdrowie. Piszę o tym tylko dlatego, że raz mi się zdarzyło, że detektyw kategorycznie oświadczył mojej Klientce, że do sądu nie przyjdzie. Do dzisiaj tego nie rozumiem, ale ostatecznie nie muszę :-). Lepiej dmuchać na zimne i ustalić wszstkie kwestie przed wynajęciem detektywa.

Co jeszcze?

Ilość sprzętu technicznego, oprogramowania śledzącego i aplikacji jest tak ogromna, że nawet nie próbuję cokolwiek wskazać. Istnieją na rynku specjalistyczne sklepy, fachowcy, którzy są na bieżąco z nowinkami. Moja wyobraźnia nie nadąża za możliwościami. Po prostu trzeba pytać.

19
Sie

RODZINNE POSTĘPOWANIE INFORMACYJNE – CO NAS CZEKA

Rodzinne postępowanie informacyjne

to na razie plany Ministerstwa Sprawiedliwości. Projekt ustawy zmieniającej kodeks rodzinny i opiekuńczy jest w fazie konsultacji i nie trafił jeszcze do sejmu. Mimo to zamieszczam tu moje refleksje na temat proponowanych zmian. Głośno zrobiło się na temat alimentów nakazowych (temat zresztą interesujący i pewnie też się tym niedługo zajmę), ale – mam wrażenie – rodzinne postępowanie informacyjne (też opisywane w mediach) nie przebiło się w takim stopniu do publicznej dyskusji. Proszę pamiętać, że wszystko o czym piszę niżej dotyczy projektu a nie obowiązującego już prawa.

Rodzinne postępowanie informacyjne – kiedy?

Sąd będzie miał obowiązek przeprowadzenia rodzinnego postępowania informacyjnego jeszcze przed rozpoczęciem sprawy rozwodowej lub o separację małżonków posiadających dzieci. Jednym słowem bezdzietni małżonkowie będą mogli rozwieść się szybciej. Rodzinne postępowanie informacyjne nie będzie też obowiązkowe dla małżeństw, gdy jeden z małżonków przed wniesieniem pozwu o rozwód lub separację został prawomocnie skazany za znęcanie się nad małżonkiem lub małoletnim dzieckiem, albo – i tu mam ogromne wątpliwośc – sprawa taka została wszczęta przeciwko małżonkowi, chyba, że pokrzywdzony małżonek wniesie o przeprowadzenie rodzinnego posiedzenia informacyjnego. Moja wątpliwość ma charakter czysto prawny – pamiętam, że było coś takiego w prawie karnym jak domniemanie niewinności ;-). W projekcie najwyraźniej to domniemanie nie działa. Po drugie, potrafię sobie wyobrazić, że ktoś chcąc ominąć rodzinne posiedzenie informacyjne złoży zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa znęcania się nad rodziną. Nie będę tu omawiać takiej możliwości, ryzyka z tym związanego itp. To nie moja “działka”. Ale pokusa może się pojawić.

Cel rodzinnego postępowania informacyjnego

Projekt ustawy wprost wyjaśnia po co wprowadza tę nową w prawie polskim instytucję: “celem postępowania jest pojednanie małżonków, a w braku możliwości pojednania – wypracowanie porozumienia o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej nad wspólnymi małoletnimi dziećmi, kontaktach rodziców z dziećmi oraz wysokości, w jakiej każdy z małżonków jest obowiązany do ponoszenia kosztów utrzymania i wychowania dziecka”. Dodatkowo za zgodą stron rodzinne postępowanie informacyjne może dotyczyć podziału majątku wspólnego.

Obowiązki sądu

Jeżeli strony złożą wniosek o przeprowadzenie rodzinnego posiedzenia informacyjnego (pozew o rozwód lub separację jest domyślnie takim wnioskiem, chyba, że dołączono do pozwu postanowienie o umorzeniu rodzinnego posiedzenia informacyjnego, lub odpis wyroku skazującego małżonka za znęcanie się nad rodziną, lub wszczęcia postępowania przeciw małżonkowi o znęcanie się nad rodziną) to sędzia Sądu Okręgowego ma obowiązek:

  1. wezwać strony na posiedzenie (udział stron jest obowiązkowy);
  2. doręczyć stronom informację o indywidualnych społecznych skutkach rozpadu małżeństwa (spieszę uspokoić – Ministerswo Sprawiedliwości stworzy wzór takiego pouczenia);
  3. zarządzić mediację;
  4. wyznaczyć mediatora z listy prowadzonej przez Sąd Okręgowy i zlecić mu przeprowadzenie mediacji

Mediator

Mediator – bierze obowiązkowo udział w rodzinnym posiedzeniu informacyjnym – ma obowiązek uzyskać potwierdzenie od stron w toku rodzinnego posiedzenia informacyjnego, że strony osobiście zapoznały się z informacją o indywidualnych społecznych skutkach rozpadu małżeństwa (nie wiem, dlaczego mają złożyć takie potwierdzenie mediatorowi, a nie sądowi, przed którym toczy się rodzinne postępowanie informacyjne. Nie wiem też, co ma zrobić mediator, jeżeli strony nie będą chciały tego potwierdzić, lub oświadczą, że się z tym nie zapoznały i nie zamierzają się zapoznać). Mediator ma 1 miesiąc na przeprowadzenie mediacji – licząc od daty rodzinnego posiedzenia informacyjnego. Można ten termin wydłużyć do 6 miesięcy na wniosek mediatora. Co więcej – ileż razy można (!) – w toku mediacji mediator ma obowiązek zapoznać strony o indywidualnych społecznych skutkach rozpadu małżeństwa.

Umorzenie rodzinnego postępowania informacyjnego

Sąd umarza rodzinne postępowanie informacyjne jeżeli:

  1. wniosek został cofnięty;
  2. upłynął czas do przeprowadzenia mediacji;
  3. mediator przedstawił sądowi protokół mediacji wraz z zawartą ugodą;
  4. ustaleniu, że strona została skazana za znęcanie się nad małżonkiem lub małoletnim dzieckiem, albo wszczęcia takiej sprawy (uwagi – jak wyżej), a pokrzywdzony małżonek nie złożył wniosku o kontynuowanie postępowania;
  5. śmierci małżonka

Moje refleksje

Trzeba mieść świadomość, że wprowadzenie rodzinnego posiedzenia informacyjnego będzie przede wszystkim przedłużało postępowanie sądowe o rozwód lub separację. Już teraz czeka się w Krakowie kilka miesięcy na pierwszą rozprawę. Z rodzinnym postępowaniem informacyjnym terminy te wydłużą się o dalsze kilka miesięcy. Do tej pory – proszę mnie poprawić, jeżeli się mylę – nie wprowadzono żadnych reform usprawniających pracę sądów (zmiany kadrowe niestety nie dają takich efektów), nie podwyższono wynagrodzeń pracowników administracyjnych, nie usprawniono obsługi informatycznej sądów (mam na myśli programy obsługujące pracę sędziów i sekretariatów). Dochodzi więc sądom – przy braku jakichkolwiek narzędzi przyspieszających postępowanie – jeszcze jeden obowiązek, co musi wydłużyć oczekiwanie na rozpoznanie sprawy.

Czy rodzinne posiedzenie informacyjne zniechęci strony do rozwodu?

Moim zdaniem nie. Opieram swoje doświadczenie (o czym już kiedyś pisałam) na obowiązkowych posiedzeniach pojednawczych w przeszłości. Strony, które będą chciały szybko doprowadzić do zakończenia sprawy skorzystają z każdego sposobu, żeby przyspieszyć oczekiwanie na rozprawę. “Odbębnią” to co muszą (przyjdą do sądu na wyznaczone posiedzenie, zgłoszą się lub nie – czyli odmówią udziału w mediacji – do mediatora) i cierpliwie (bo nie będą miały innego wyjścia) poczekają na rozprawę rozwodową. Będę nudna, ale jeszcze raz napiszę – w ten sposób raczej nieczego się nie osiągnie. Bez inwestycji w sprawny i rzetelny system poradnictwa psychologicznego nie pomoże się zwaśnionym małżonkom. Będzie dłużej, będzie drożej – ci, którym zależy na rozwodzie przetrwają wszystko. I może później, ale się rozwiodą.

5
Sie

ODPOCZĘŁAM – WRACAM!

Przed wakacjami tyle się działo w kancelarii, że nawet nie dałam rady zapowiedzieć nieobecności.

Wakacje to trudny moment dla Klienta. Niestety w Polsce nie ma wakacji sądowych, czyli okresu, kiedy nie są wyznaczane rozprawy.  Oznacza to, że na rozprawach przypadających na urlop adwokata adwokat się nie stawi, tylko wyznaczy zastępce. Gdyby wakacje sądowe były wyjazdy na wakacje byłyby spokojniesze i dla Klienta i dla adwokata…

Nie dziwię się oczywiście Klientom, że nie są szczęśliwi z powodu nieobecności pełnomocnika (wybrali konkretnego adwokata, żeby reprezentował ich na rozprawach), ale nikt z nas nie jest w stanie pracować bez odpoczynku przez cały rok. Zresztą i bez urlopu zdarza się niejednokrotnie, że na rozprawie stawia się zastępca (o czym moi Klienci są zawsze informowani) ze względu na kolizję rozpraw lub chorobę pełnomocnika. Jedyny problem adwokata to wybrać odpowiednią osobę na tzw. pełnomocnika substytucyjnego, czyli zastępcę. Na szczęście dociera do mnie dużo pozytywnych głosów pozytywnie oceniających moją zastępczynię (po powrocie przeczytałam nawet maila z podziękowaniami za wybór pełnomocnika substytucyjnego, co mnie bardzo ucieszyło), więc mam to szczęście, że na urlop mogłam wyjechać całkiem spokojnie.

Nie będę pisać, gdzie byłam i co robiłam. Uchylę jedynie rąbka tajemnicy – wakacje spędzam czynnie, bo tylko tak odpoczywam psychicznie. Dla tych, którzy są ciekawi co ja tam na tych wakacjach wyprawiam :-):

Skoro odpoczęłam, to wracam: i do pracy (a właściwie już wróciłam) i do blogów.

26
Cze

ROZWÓD – ZNÓW O PODWYŻCE KOSZTÓW

Zacznij odkładać pieniądze lub się pospiesz

Znowu zapowiada się, że za rozwód trzeba będzie słono zapłacić. Taką informację wypatrzyłam na blogu kolegi korporacyjnego adw. Tomasza Kazubskiego. W ostatnim wpisie (link znajdziesz tu) Pan Mecenas napisał o planowanych podwyżkach kosztów w ogóle, ale wspomniał też o rozwodzie. Opłata sądowa ma być podwyższona z 600 zł do 2.000 zł. Zmiany mogą wejść w życie już od września bieżącego roku.

Opłata za rozwód

Ten pomysł powraca jak bumerang. O takich planach Ministerstwa pisałam już w listopadzie 2017 r. (tu). Po dość dużym ruchu w prasie i negatywnych komentarzach Ministerstwo wycofało się wtedy z projektu, ale – jak widać – był to ruch pozorny. Zmianie ma też ulec opłata za uzasadnienie (obecnie za uzasadnienie nie jest pobierana żadna opłata) i opłata za wezwanie świadka.

To już było

Wysokie opłaty za rozwód już były. Podobnie była też opłata za uzasadnienie. Nowością jest opłata za wezwanie świadka. Cóż, zobaczymy co to się będzie działo.

Czy zmniejszy się ilość rozwodów?

Moim zdaniem niekoniecznie. Do stycznia 2006 r. opłata za rozwód była jedną wielką niewiadomą. Sąd wyznaczał tzw. wpis tymczasowy a na końcu postępowania zasądzał wpis ostateczny. Kwoty były różne w zależności od sytuacji finansowej strony zobowiązanej do zwrotu kosztów sądowych.

Czy wtedy ludzie się nie rozwodzili?

Znalazłam w internecie bardzo interesujące opracowanie GUS “Małżeństwo i dzietność w Polsce”.

Na stronie 4 tego opracowania jest wykres obrazujący zmiany w ilości spraw rozwodowych począwszy od 1990 r. Analiza kończy się na 2013 r., ale obrazuje interesujący nas okres zmiany opłaty na stałą w wysokości 600 zł. Jakkolwiek widać, że ilość rozwodów wzrosła, to później stan się stabilizuje. Nie jestem specjalistą w tym zakresie, ale obawiam się, że zmiany w społeczeństwie są nie do cofnięcia. Najwyżej dłużej trzeba będzie poczekać na wniesienie pozwu. Najwyżej więcej osób zaciągnie kredyt (zdarza się to już teraz). Zobaczymy co czas pokaże… Jako obywatel życzyłabym sobie bardzo , a zwłaszcza rodzinom w kryzysie, działań wspierających rodzinę, a nie jedynie rozwiązań opresyjnych mechanicznie wstrzymujących sam proces rozwodowy. Na tym polu jest bardzo dużo do zrobienia.

12
Cze

O CZYM SĄD NIE MUSI DECYDOWAĆ W WYROKU ROZWODOWYM

Wczoraj rano wróciłam z Budapesztu. Pojechałam tam na warsztaty z mediacji transgranicznych. To była podróż trochę nostalgiczna – wybrałam pociąg. Potrafię spać w każdych warunkach, więc obecność 5 innych osób w przedziale w drodze do Budapesztu i jednej Koreanki w drodze powrotnej w żaden sposób nie przeszkodziła mi w odpoczynku :-). Dlaczego podróż nostalgiczna? Bo takie podróże wagonami sypialnymi na wakacje pamiętam z dzieciństwa. Było fajnie.

Po powrocie dopadła mnie niestety choroba, więc dopiero teraz siadłam do pisania. Wcześniej po prostu po ludzku trochę cierpiałam…

Co z tymi wyrokami rozwodowymi?

Dawno temu pisałam o elementach wyroku rozwodowego (wpis można znaleźć tu). A dzisiaj o tym, co sąd może, albo po prostu pomija. Oczywiście sąd nie może pominąć orzeczenia o rozwodzie z winą lub bez orzekania o winie. To podstawowa treść orzeczenia rozwodowego i musi być zawarta w wyroku :-).

Władza rodzicielska i kontakty

Sąd musi orzekać o władzy rodzicielskiej, ale już wcale nie musi orzekać o kontaktach. Jeżeli małżonkowie zgłoszą zgodny wniosek – sąd nie orzeka o kontaktach. Jeżeli chociaż jedna strona będzie się domagała uregulowania kontaktów (przypominam – w sposób bardzo szczegółowy: opis w jaki dzień i w jakich godzinach), to sąd ma obowiązek zamieścić takie uregulowanie w wyroku rozwodowym.

Alimenty na dzieci

Sąd ma obowiązek orzekać o alimentach na dzieci. Nie powiem, że nie znam orzeczeń, w których sądy obciążały oboje rodziców kosztami utrzymania dzieci. Kropka. Bez wskazania kwot. Ale takie sytuacje zdarzają się rzadko i należy je traktować, jako wyjątek od reguły. Dodatkowo trzeba pamiętać, że kwota alimentów jest ustalana w skali miesiąca, a kwoty są równe. Także w miesiącach wakacyjnych, jak dzieci znajdują się pod opieką rodzica “drugoplanowego”. Próbowałam kiedyś – obie strony się na to zgodziły – przekonać sąd do niższych alimentów w miesiącach wakacyjnych. Sąd nie dał się przekonać…

Sposób korzystania ze wspólnego mieszkania

Pisałam już nie raz, że nie chodzi o wspólne mieszkanie w sensie własności, a faktycznie wspólnie zajmowane mieszkanie. Niezależnie od tego sąd ma obowiązek orzekać o mieszkaniu, jeżeli małżonkowie w dacie rozwodu mieszkają razem. Czy orzeka? Coraz częściej zdarza mi się wysłuchiwać wyroku, w których “sąd nieorzeka o wspólnie zajmowanym mieszkaniu” także w sytuacji, gdy strony złożą zgodny wniosek w tym zakresie . Czy jest jakaś podstawa prawna dla takiego orzeczenia? Nie ma. Z drugiej strony nie wiem, jaki jest sens w obecnych czasach orzekać, że powód zajmuje pokój po prawej od wejścia o powierzchni 12 m2, a pozwana – na lewno od wejścia o powierzchni 15 m2? Żadnego prawa to nie tworzy, a celem jest uspokojenie relacji między zwaśnionymi stronami. Jeżeli mojemu Klientowi nie zależy na takim uregulowaniu to przyznam się :-): składam wniosek o nieorzekanie o wspólnie zajmowanym mieszkaniu nawet jeżeli małżonkowie mieszkają nadal razem. Od sędziego zależy, czy uwzględni mój wniosek, czy też podejdzie do tej kwestii formalnie i wyda orzeczenie szczegółowo opisujące, gdzie kto ma mieszkać. Zwykle nie ma to większego znaczenia dla stron.

 

 

 

22
Maj

CO SIĘ ZE MNĄ DZIAŁO, JAK MNIE TU NIE BYŁO

To nie będzie wpis o prawie, ale – wyjątkowo – o mnie i o kancelarii.

Po prostu uznałam, że tym, którzy tu zaglądają należą się wyjaśnienia. Zniknęłam już jakiś czas temu i na blogu zrobiła się niemiła (dla mnie) cisza…

Nowa siedziba

Na szczęście żyję i nic złego się nie wydarzyło. Wręcz przeciwnie: zmiany, zmiany, zmiany :-). Od początku maja 2018 r. kancelaria ma nową siedzibę. “Urzęduję” teraz w kancelarii przy ul. Starowiślnej 18/5 (nadal) w Krakowie. Mam bardzo ładne biuro, świetnych pracowników i – na szczęście – dużo pracy :-). Pracy nie tylko zawodowej, ale wciąż jeszcze organizacyjnej.

Brutalna rzeczywistość 🙂

Muszę się przyznać, że uwielbiam organizować remonty, ekipy, zakupy itp. Mam dużą satysfakcję, jak wszystko uda się poukładać i plan działa jak w zegarku. Tym razem mi się nie udało :-(. Dlaczego? Zderzyłam się z rzeczywistością i brakiem solidności różnych firm (na szczęście tylko niektórych). Okazuje się, że nie jest prostą sprawą wysłanie do  kupującego biurka z wszystkimi częściami do złożenia… Krzesła z pociętą tapicerką, czy krzesła bez śrub? Normalka… Dzięki temu, po dwukrotnych reklamacjach mam kilka dodatkowych części do biurka (jeszcze trochę, a mogłabym skręcić jeszcze jedno :-)), krzesła z pociętą tapicerką odesłałam (na razie nie dostałam zwrotu pieniędzy), a śruby do skręcenia innego krzesła szczęśliwie dotarły. Nie jest też problemem przyjęcie dużego zamówienia na wykonanie mebli i niedługo później rozpoczęcie remontu hali produkcyjnej :-). Przyznam, że teraz się z tego śmieję, ale przed długim weekendem byłam bliska załamania. “Przygody” z kurierami (dzisiaj zapomniał, dzisiaj nie wziął paczki z magazynu itp.)  też nie działały pozytywnie na moje samopoczucie…

Odpoczynek

Weekend majowy na szczęście przyczynił się do powrotu do równowagi psychicznej (green velo od Kielc do Przemyśla) i od maja z ogromną radością funkcjonujemy w nowym, choć jeszcze nie do końca urządzonym, biurze. Jeszcze trochę pracy organizacyjnej przed nami Tablice, wizytówki, strona www), ale mam nadzieję, że będę mogła już wrócić do rytmu blogowania, bo trochę mi tego brakuje.

25
Mar

ROZWÓD W UK PO BREXICIE

Brexit tuż tuż (o ile dobrze pamiętam ma być to pod koniec marca 2019 r.).

Prawnicy od dawna zastanawiają się, co to będzie z relacjami międzynarodowymi w aspekcie prawa po Brexicie? Przeczytałam dzisiaj krótki artykuł na portalu londynek.net: Zła wiadomość dla rozwodników w UK po Brexicie i przypomniałam sobie o dyskusji, jakiej wysłuchałam na ostatniej konferencji prawa rodzinnego w Trewirze (Annual Conference on European Family Law 2017). Dyskusja toczyła się między Giuseppe Calà a Timem Amos – dwoma adwokatami z Wielkiej Brytanii. Szczegółów rozmowy oczywiście dziś już nie pamiętam. Rozmowa była interesująca, ale wniosek był dość niesatysfakcjonujący dla uczestnika konferencji :-).

Co będzie po Brexicie według obu adwokatów?

Nie wiadomo :-). W takim samym tonie jest napisany wspomniany wcześniej artykuł. Sędzia brytyjska “Baronessa Butler-Sloss ostrzega, że sądy w Unii Europejskiej mogą ignorować orzeczenia wydane nad Tamizą, ponieważ wymogi “wzajemności” nie będą miały po Brexicie już zastosowania”. Jest to pewnie twierdzenie prawdziwe w przypadku wielu krajów europejskich, ale nie … Polski. Nie dziwię się brytyjskiej sędzi, gdyż my prawnicy znamy najczęściej przepisy swojego kraju oraz prawo międzynarodowe. Nie znamy natomiast wewnętrznych regulacji prawnych innych krajów.

Co będzie się w takim razie działo w Polsce z brytyjskimi wyrokami rozwodowymi po Bexicie?

To co teraz :-). Wyroki będą uznawane z mocy prawa, co oznacza, że nie trzeba będzie prowadzić postępowania o uznanie wyroku. Od tej zasady są – jak zawsze wyjątki. Orzeczenie nie jest uznawane z mocy prawa jeżeli:

Orzeczenie nie podlega uznaniu (art. 1146 k.p.c.), jeżeli:
 nie jest prawomocne w państwie, w którym zostało wydane;
  • nie jest prawomocne w państwie, w którym zostało wydane;
  • zapadło w sprawie należącej do wyłącznej jurysdykcji sądów polskich;
  • pozwanemu, który nie wdał się w spór co do istoty sprawy, nie doręczono należycie i w czasie umożliwiającym podjęcie obrony pisma wszczynającego postępowanie;
  • strona w toku postępowania była pozbawiona możności obrony;
  • sprawa o to samo roszczenie między tymi samymi stronami zawisła w Rzeczypospolitej Polskiej wcześniej niż przed sądem państwa obcego;
  • jest sprzeczne z wcześniej wydanym prawomocnym orzeczeniem sądu polskiego albo wcześniej wydanym prawomocnym orzeczeniem sądu państwa obcego, spełniającym przesłanki jego uznania w Rzeczypospolitej Polskiej, zapadłymi w sprawie o to samo roszczenie między tymi samymi stronami;
  • uznanie byłoby sprzeczne z podstawowymi zasadami porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej (klauzula porządku publicznego).

O uznawaniu wyroków pisałam tu. Teraz dodam jedynie, że skoro Brexit ma się dokonać w 2019 r., a Polska uznaje “z automatu” orzeczenia sądów innych krajów zapadłe od 2009 r. (czy takie rozszerzenie uznawania wyroków z sądów całego świata jest słuszne, czy nie, to temat na osobną i zapewne gorącą dyskusję) to zmiany nie będzie. Można zatem uspokoić Baronessę (cóż za piękny tytuł!) i wszystkich osobiście zainteresowanych rozwodem w Wielkiej Brytanii, że w Polsce także po Brexicie nie powinno być problemów z uznaniem wyroku.
Nie byłabym sobą, gdybym nie zapytała:

co będzie po Brexicie z polskimi wyrokami rozwodowymi w Wielkiej Brytanii ?

 

Muszę przyznać, że – nie znając brytyjskiego prawa międzynarodowego – mogę jedynie odpowiedzieć: nie wiem. Prawdę mówiąc problem może pojawić się niestety wcześniej (co za wstyd) na kanwie słynnej już decyzji sędzie irlandzkiej (o szczegółach można przeczytać tu).

 

9
Mar

ROZWÓD NIE JEST PILNĄ SPRAWĄ

Rozwód nie jest pilną sprawą.

Ciekawe, kto z zainteresowanych zgodzi się z takim twierdzeniem?

Znów mam lekki poślizg w pisaniu na blogu, ale w zeszły weekend z powodów bardzo osobistych nie byłam w stanie nic napisać na blogu. Teraz nadrabiam.

Tytuł dzisiejszego wpisu to wniosek z postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 9 stycznia 2018 r., sygn. akt:  III SPP 55/17. Stan faktyczny (tak prawnicy mówią o faktach, czy też historii w sprawie) był następujący: w sprawie rozwodowej ojciec został obciążony obowiązkiem alimentacyjnym na dzieci (wrzesień 2016). W grudniu ojciec zachorował na chorobę Parkinsona, a następnie jego stan zdrowia się pogorszył. Ostatecznie chorobę Parkinsona potwierdzono w czerwcu 2017 r. Przez ten czas ojciec był na zasiłku chorobowym, a następnie rehabilitacyjnym jednak starał się płacić zasądzone alimenty (dzięki pożyczkom od własnego ojca). Efekt? Rosnące zadłużenie, znaczne pogorszenie warunków życia, zdrowia, brak możliwości założenia nowej rodziny, cierpienie. Nie będę wskazywać szczegółów historii skarżącego, gdyż ta jest dostępna w uzasadnieniu postanowienia.

Przez 13 miesięcy od wydania wyroku rozwodowego, a 11 miesięcy od wniesienia apelacji w sprawie nie działo się nic, co by pozwoliło merytorycznie zakończyć sprawę. We wrześniu 2017 r. ojciec zwrócił się o przyspieszenie sprawy. Termin został wyznaczony na październik 2017 r. Ale, jak ktoś ma pecha… Ze względu na chorobę jednego z sędziów rozprawę odroczono na grudzień 2017 r.

Ojciec złożył skargę na przewlekłość postępowania, która omawianym postanowieniem Sądu Najwyższego została oddalona.

Dlaczego?

Zdaniem Sądu Najwyższego:

  •  ustawa (ustawa o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy w postępowaniu przygotowawczym prowadzonym lub nadzorowanym przez prokuratora i postępowaniu sądowym bez uzasadnionej zwłoki – gratulacje dla autora tytułu ustawy) nie określa konkretnego, bądź przeciętnego czasu oczekiwania na rozpoznanie sprawy;
  • w judykaturze przyjmuje się, że za przewlekłe można uznać postępowanie, w którym w danej instancji nie wyznaczono terminu rozprawy przez okres ponad 12 miesięcy
  • sprawy powinny być rozpoznawane według kolejności ich wpływu. W pozostałych sprawach podejmuje się tylko czynności niecierpiące zwłoki;
  • poza kolejnością  na terminy rozpraw lub posiedzeń należy kierować sprawy pilne, choć:
  • w szczególnie uzasadnionych przypadkach przewodniczący wydziału może
    zarządzić rozpoznanie sprawy  poza kolejnością;
  • z zestawienia spraw pilnych wynika, że sprawy o rozwód nie należą do kategorii spraw pilnych i, co do zasady (i to jest słowo – klucz) sprawy powinny być wyznaczone zgodnie z kolejnością wpływu, czyli tak jak miało to miejsce w przedmiotowym postępowaniu;
  • polski model rozstrzygania spraw rozwodowych nie jest ukierunkowany na maksymalnie szybkie zakończenie tych spraw, a raczej nastawiony jest na koncyliacyjne działania Sądu i dążenie do utrzymania trwałości małżeństwa;
  • pełnomocnik strony w sprawie o rozwód, który nie składa wniosku o skierowanie sprawy na termin rozprawy apelacyjnej poza kolejnością wpływu, ze wskazaniem, że występuje szczególnie uzasadniony przypadek, nie może skutecznie domagać się stwierdzenia przewlekłości postępowania nawet w przypadku, gdy rozprawa apelacyjna została wyznaczona po roku oczekiwania, zgodnie z kolejnością wpływu.

No to teraz czas na mój komentarz.

Od razu zaznaczę, że konkretna sprawa jest jedynie tłem dla moich rozważań (nie znam szczegółowo sprawy).

Prawdą jest, że ustawa o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy (…) nie określa konkretnego, bądź przeciętnego czasu oczekiwania na rozpoznanie sprawy. Tak, ale bozia dała nam rozum, poczucie przyzwoitości, serce i  co tam jeszcze ktoś sobie dopisze w to miejsce. Sędzia nie ma być maszynką do stosowania prawa, ale właśnie na do takich sytuacji pasuje jak ulał uznanie sędziowskie.

Rzeczywiście judykatura przyjmuje, że przewlekłości nie ma, jeżeli nie minęło 12 miesięcy. Gratuluję judykaturze. Osobiście staram się uzyskać egzekucję kontaktów ojca z dzieckiem. Sprawa pilna? Nie. No to od początku kwietnia 2017 r. w sprawie nic się specjalnego nie dzieje (przewlekłości nie ma. Mam to już na piśmie. Bo nie minęło 12 miesięcy.).

Prawdą jest, że regulamin sądów powszechnych ustala kolejność prowadzenia spraw. I dobrze. Bez tego panowałoby bezhołowie (nota bene dowiedziałam się ostatnio od znajomej sędzi z wydziału karnego, że koleżanka z wydziału ma w drodze losowania przyznane 3 razy więcej spraw niż ona. Cóż… maszyna losująca. Nikt nie wie, jak to działa). Ale ten sam regulamin przewiduje, że w szczególnie uzasadnionych przypadkach przewodniczący wydziału może zarządzić rozpoznanie sprawy  poza kolejnością. Czy to była taka sprawa? Nie mnie decydować, ale stawiam orzechy przeciw kasztanom, że nikt tego nie rozważył.

Czy sprawy rozwodowe są sprawami pilnymi? Powiedziałabym, że jako rodzaj spraw – rzeczywiście – nie. Ale sprawa sprawie nierówna. Do tego należy pamiętać, że w sprawie rozwodowej małżeństwa z dziećmi w skład postępowania wchodzą też kwestie dotyczące dziecka. Te potrafią być pilne same w sobie, ale właśnie na zasadzie oceny konkretnej sytuacji przez sędziego.

Uwaga do pełnomocników

Piszmy ponaglenia do sądu o przyspieszenie sprawy. W innym przypadku okaże się, że to adwokat jest winny. Nieważne ile trwała bezczynność sądu. Skoro adwokat się nie upominał, to sędzia ręce ma czyste. To sarkazm, ale uwaga ma wymiar praktyczny. Dla wyjaśnienia podam, jaki jest efekt pisania przez nas ponagleń do sądu. ŻADEN. Sędziowie nic sobie nie robią z naszych ponagleń, bo też i nie zawsze mają jak (o tym zaraz) sobie coś z tego robić. Ale skoro Sąd Najwyższy uważa, że wina za bezczynność sądu w postępowaniu leży po stronie adwokata, bo nie napisał ponaglenia, to koledzy i koleżanki – do roboty!

Nie byłabym sobą, gdybym do głośnego narzekania na wymiar sprawiedliwości nie dołożyła kilku uwag dla równowagi. Jestem adwokatem “sądowym”. Prowadzę postępowania przed sądem i widzę, co się dzieje. Wczoraj sąd chciał odroczyć moją sprawę rozwodową na czerwiec, ale od początku roku skład ławniczy ma być stały, więc teraz 3 osoby uzgadniają terminy. Ostatecznie udało się ustalić termin na wrzesień 2018.

Warunki pracy sędziów są okropne. Brakuje sędziów (ostatnio przeczytałam, że w całej Polsce jest prawie 500 nieobsadzonych stanowisk sędziów ), co przekłada się na ilość spraw przydzielonych do jednego sędziego (posłużę się przykładem np. w sądzie rejonowym w Krakowie 450 spraw na głowę i nie jest to rekord ogólnopolski).

Brakuje asystentów sędziego (w tym samym sądzie – 2 asystentów na ponad 20 sędziów). Zaczyna brakować szeregowych pracowników. Wynagrodzenia są mizerne (najniższa krajowa), odpowiedzialność duża, nieopłacane nadgodziny itd. Żeby się nie rozpisywać, bo ktoś już to zrobił lepiej ode mnie: polecam wpis na blogu r.pr. Jolanty Budzowskiej (znajdziesz wpis tu).

Optymizmu brak…

 

18
Lut

SKARGA KASACYJNA OD WYROKU ROZWODOWEGO

Zanim zacznę pisać o skardze kasacyjnej, kilka słów o blogu. Miałam chwilę przerwy, bo najpierw pracy było bardzo dużo, a potem była chwila odpoczynku. Tym wpisem – z dużą przyjemnością – wracam do regularnego (w miarę możliwości) zamieszczania wpisów na blogu.

Czy skarga kasacyjna od wyroku rozwodowego jest dopuszczalna?

Mogę udzielić mojej ulubionej odpowiedzi 🙂 – to zależy. Wyrok rozwodowy w swojej części pierwszej (i ostatniej, jeżeli strony nie mają małoletnich dzieci) zawiera orzeczenie rozwodu z winą lub bez, albo oddalenie powództwa o rozwód. Jeżeli strony mają dzieci to druga część orzeczenia w sprawie rozwodowej – tylko jeżeli sąd orzekł rozwód – dotyczy małoletnich dzieci: władzy rodzicielskiej, kontaktów i alimentów. Jeżeli sąd oddalił powództwo o rozwód to w ogóle nie orzeka o władzy rodzicielskiej, kontaktach i alimentach. Jeżeli strony w dacie rozwodu mieszkają razem to – teoretycznie – sąd ma obowiązek orzec o wspólnie zajmowanym mieszkaniu, ale w obecnych czasach ma to znaczenie, powiedziałabym, marginalne (z tego względu strony często wnoszą, żeby sąd nie orzekał o wspólnie zajmowanym mieszkaniu). Dodatkowo – jeżeli strony są zgodne w tej kwestii – sąd może dokonać podziału majątku wspólnego.

Część dotycząca rozwodu

W tej kwestii nie ma wątpliwości. Jeżeli sąd uwzględni powództwo i orzeknie rozwód lub też oddali powództwo – skarga kasacyjna nie przysługuje. Wynika to wprost z art. 398(2) § 2 pkt 1 k.p.c.:

Skarga kasacyjna jest niedopuszczalna [także] w sprawach o rozwód, o separację, o alimenty”
Nie ma na to rady. Nawet nie ma co próbować pisać skargi kasacyjnej w przypadku niezadowolenia z treści wyroku rozwodowego Sądu II instancji. Orzeczenie sądu odwoławczego jest ostateczne.

Co z częścią wyroku dotyczącą dzieci?

W powołanym wyżej przepisie częściowo zawiera się odpowiedź na to pytanie. Skarga kasacyjna nie przysługuje w części dotyczącej alimentów.

Zostaje nam jeszcze władza rodzicielska i kontakty. I znów zła wiadomość:

art. 519(1) § 2 k.p.c.: W sprawach z zakresu prawa rodzinnego, opiekuńczego i kurateli skarga kasacyjna przysługuje tylko w sprawach o przysposobienie oraz o podział majątku wspólnego po ustaniu wspólności majątkowej między małżonkami, chyba że wartość przedmiotu zaskarżenia jest niższa niż sto pięćdziesiąt tysięcy złotych.

Co to oznacza? Także w zakresie władzy rodzicielskiej i kontaktów skarga kasacyjna nie przysługuje. 

Podział majątku w wyroku rozwodowym

Tu nareszcie jest dobra wiadomość. Na podstawie wyżej powołanego art. 519(2) § 2 k.p.c. ta część wyroku – nieobowiązkowa i obwarowana w toku postępowania rozwodowego zgodnym stanowiskiem stron (co w praktyce zmniejsza prawdopodobieństwo skargi kasacyjnej, skoro strony się zgadzały na wskazany sądowi podział majątku) może być zaskarżona skargą kasacyjną. Jeden warunek – o ile wartość przedmiotu zaskarżenia jest wyższa niż 150.000 zł.

Rozczarowanie

Trzeba przyjąć do wiadomości, że tak w samej sprawie rozwodowej, jak i objętych wyrokiem rozwodowym “orzeczeniach cząstkowych” dotyczących małoletnich dzieci skarga kasacyjna nie przysługuje. Wszystkie siły i starania w przekonaniu sądu do swoich racji trzeba wykorzystać w toku dwóch instancji, bo więcej nie jest nam dane.

7
Sty

PLAGA ROZWODÓW

“Plaga rozwodów” to obecnie chyba jedno z częściej używanych haseł w kontekście rozwodu. Co rusz czytam o pladze rozwodów i pomysłach, co zrobić, żeby ograniczyć liczbę rozwodów. Niedawno zaczął się nowy rok, więc tak na dobry początek trochę statystyki (źródło GUS). Danych za 2017 r. jeszcze nie ma więc sięgnęłam po dane z trzech poprzednich lat.

Skala “plagi”

W 2016 r. orzeczono w Polsce 62.497 rozwodów i 1.612 separacji, w 2015 r. – 67.296 rozwodów i 1.700 separacji, a w 2014 r. – 65.761 rozwodów i 1.918 separacji. Co do liczby rozwodów – niemało, w przeciwieństwie do liczby separacji (na marginesie – separacja została wprowadzona do prawa polskiego głównie dla osób, które z przyczyn światopoglądowych nie akceptują rozwodu. Widać, że w Polsce tego typu dylematy dotykają niewielką część zainteresowanych).

Czy to jest plaga rozwodów?

Raczej nazwałabym to kryzysem w rodzinie, czyli zjawiskiem, które było, jest i będzie … niestety. Jakoś nikt nie chce pamiętać o tym, że rozwód (zostawmy w spokoju separację…) to skutek, a nie przyczyna. Ludzie nie rozwodzą się dla kaprysu. To zwykle przemyślana i trudna decyzja. Decyzja często obciążona ogromnym lękiem także po stronie inicjującej procedurę sądową. Jak czytam o pladze rozwodów, to sobie sama zadaję pytanie: o co chodzi? Czy o statystyki, czy o realną pomoc rodzinie? Chciałabym się mylić, ale odnoszę wrażenie, że jednak o statystyki. Jedyne, co w ostatnim czasie próbowano zmienić to opłatę sądową od rozwodów , co w znaczny sposób utrudniło by drogę do rozwodów (po szumie medialnym władza wycofała się z tego pomysłu. Pisałam o ym tu i tu). Nie słyszałam o zwiększeniu środków finansowych dla poradnictwa małżeńskiego, czy jakiejś nowatorskiej koncepcji pomocy rodzinie. Nie ma pomysłu na poprawę jakości życia i nie chodzi mi o dobra materialne, a organizację dnia codziennego, czas dla rodziny itp.

Więcej separacji?

Ograniczenie dostępności rozwodów ewidentnie wpłynie na statystyki, ale nie pomoże rodzinom i nie sprawi, że formalne małzeństwa zaczną darzyć się ciepłym uczuciem. Zwiększy się wtedy pewnie ilość separacji, ale nie wiem, czy można będzie to odtrąbić jako sukces?

Co nam funduje nowy rok w rozwodach i separacjach?

W dniu 1 stycznia b.r. weszła w życie nowelizacja regulaminu urzędowania sądów powszechnych – składy sędziowskie (i sędzia i ławnicy) będą losowane (według tajnego algorytmu – widocznie lepiej, żebyśmy nie mogli skontrolować działania genialnego narzędzia) i niezmienne do końca trwania sprawy. Może jestem pesymistką, ale trudno mi sobie wyobrazić ten bałagan, który nastąpi na początku, a potem wieszczę wydłużenie czasu oczekiwania na rozprawę. Znów – chciałabym się mylić. Pewnie mi nikt nie uwierzy, ale tempo pracy sądów (przyczyny są złożone) jest źródłem ogromnych frustracji adwokata. Niejednokrotnie czuję się bezsilna i już tylko dla sportu piszę ponaglenia rozpoznania sprawy, czy też – to już w wielkiej desperacji, gdyż powoduje to jeszcze większe opóźnienie w rozpoznaniu sprawy – skargi na przewlekłość postępowania. Dla sportu, bo efektów tych rozpaczliwych działani nie ma żadnych.

I tym optymistycznym akcentem… witam na blogu w nowym roku. Oby był dla nas wszystkich dobry.