11
lut

OBOWIĄZEK ALIMENTACYJNY MIĘDZY BYŁYMI MAŁŻONKAMI

Po ustaniu małżeństwa wszystkie więzi między byłymi małżonkami zostają pozornie zerwane. „Pozornie” dlatego, że pozostaje – czasem aż do śmierci – obowiązek alimentacyjny między małżonkami. Z kodeksu rodzinnego i opiekuńczego wynikają wzajemne obowiązki finansowe w razie niedostatku jednego z byłych małżonków. Kształt tego obowiązku uzależniony jest przede wszystkim od orzeczenia sądu w zakresie winy w rozkładzie pożycia małżeńskiego. Co do zasady małżonek niewinny jest obciążony obowiązkiem alimentacyjnym wobec byłego małżonka przez lat pięć (z możliwością przedłużenia tego okresu przez sąd w razie istnienia wyjątkowych okoliczności). Po tym okresie jest zwolniony od obowiązku alimentacyjnego względem byłego małżonka. Obowiązek alimentacyjny małżonka winnego (niekoniecznie wyłącznie winnego) jest dożywotni. W każdym przypadku z obowiązku alimentacyjnego względem byłego małżonka zwalnia nowy małżonek, który przejmuje od byłego małżonka obowiązki alimentacyjne. Przykładowo: A rozwiódł się z B. Sąd orzekł o winie obu stron. B znalazła się w niedostatku i w stosownym postępowaniu sąd zasądził alimenty od A na rzecz B. Po dwóch latach B wyszła ponownie za mąż. A dowiedział się o tym i wniósł do sądu o uchylenie obowiązku alimentacyjnego, co jako uzasadnione znalazło odzwierciedlenie w wyroku uwzględniającym to powództwo – zwalniającym A od obowiązku alimentowania byłej żony.

Czy jest to rozwiązanie słuszne i sprawiedliwe? W moim odczuciu nie. Niestety taki stan prawny ugruntowało orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11. kwietnia 2006 r. (sygn. SK 57/04). Tym łatwiej jest mi krytycznie odnieść się do tego orzeczenia, że podstawą jego wydania była skarga konstytucyjna sporządzona przeze mnie.

Po latach od zakończenia sprawy, w dalszym ciągu jestem zdania, że dożywotni obowiązek alimentacyjny między małżonkami jest w istocie formą kary i niesie za sobą ocenę moralną stron postępowania. Doktryna prawa przedstawia ten obowiązek jako kontynuację obowiązku wzajemnego wspierania się podczas trwania małżeństwa. Jakie jest jednak uzasadnienie takiej kontynuacji?  Nie wiem.

Zdaję sobie sprawę, że w sytuacji rozpadu wieloletniego małżeństwa, przy określonym podziale ról między małżonkami, a co za tym idzie, nierównymi dochodami i kwalifikacjami zawodowymi obowiązek alimentacyjny, nawet dożywotni, może wydawać się ze całkowicie słuszny (sprawiedliwy). Wyobraźmy sobie jednak małżeństwo, którego pożycie trwało miesiąc, albo i krócej (a są takie), które obciążone jest równie dotkliwym dożywotnim obowiązkiem alimentacyjnym. Prawda, że rodzą się wątpliwości?

Jest też w tym wszystkim aspekt czysto praktyczny, który w obecnych czasach zyskuje na coraz większym znaczeniu. Wolne związki, które w czasach tworzenia kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (lata 60-te XX wieku) były rzadkością, teraz nie dziwią nikogo. Pamiętamy, że zwalnia od obowiązku alimentacyjnego wyłącznie zawarcie nowego związku małżeńskiego (nowy małżonek zwalnia od obowiązku starego małżonka). A konkubent – konkubina? Na zasadach współżycia społecznego można próbować (celowo piszę próbować, bo w sądzie nie ma nigdy nic pewnego) uchylić swój obowiązek alimentacyjny wobec byłego małżonka pozostającego w konkubinacie, ale…  Nie zawsze rozwiedzeni małżonkowie posiadają  informacje na swój temat, bo np. nie chcą już nic o sobie wiedzieć, albo nie mają faktycznych możliwości uzyskania takich informacji (np. wyjechali za granicę). Nawet jednak, jeżeli wiedzą o sobie wszystko, to trzeba to jeszcze przed sądem udowodnić.  Konkubinaty nie są rejestrowane – nie ma dokumentu urzędowego mogącego służyć za dowód w sprawie. Komplikując sprawę – co jeżeli były małżonek A był w konkubinacie, a teraz nie jest i żąda od B alimentów? Nowy małżonek uwalnia byłego małżonka od obowiązku alimentacyjnego na zawsze, a były konkubent? Oczywiście, gdyby to było w interesie mojego klienta, twierdziłabym, że były konkubent także zwalnia od obowiązku alimentacyjnego na zawsze, ale mam wątpliwości, czy sąd przychyliłby się do takiej koncepcji?

Sądzę, że zmiany zachodzące w polskim społeczeństwie w końcu wymuszą inne myślenie o obowiązku alimentacyjnym między byłymi małżonkami i w konsekwencji doprowadzą do ograniczenia „więzi finansowych” po rozwodzie do rozsądnych granic.

11
lut

ROZWÓD Z ORZEKANIEM O WINIE, CZY BEZ ORZEKANIA O WINIE?

Niejedna osoba, która decyduje się na rozwód, lub która dostała odpis pozwu rozwodowego i ma na niego odpowiedzieć, zastanawia się, czy zgodzić się na rozwód bez orzekania o winie. A może jednak udowadniać winę małżonka? Przed podjęciem decyzji warto zrobić rachunek zysków i strat. Taka prosta arytmetyka może pomóc podjąć, ważną przecież, decyzję. To tylko moja propozycja. Nie jest to z całą pewnością wyczerpujący katalog argumentów.

Argumenty za rozwodem bez orzekania o winie:

1)      szybkość postępowania – przy zgodnym wniosku stron o zaniechanie orzekania o winie sąd ograniczy się do przesłuchania stron i – jeżeli małżonkowie mają dziecko/dzieci – przesłuchania świadka na okoliczność sytuacji wychowawczej dziecka (w celu zbadania, czy rozwód nie jest sprzeczny z dobrem dziecka), lub wywiadu kuratora na tą samą okoliczność. Jeżeli wszystko zostanie odpowiednio przygotowane istnieje duża szansa na zakończenie sprawy na pierwszej rozprawie. Oznacza to, że od złożenia pozwu rozwodowego do prawomocnego zakończenia sprawy może minąć ok. 4-6 miesięcy (zależy to od ilości spraw w danym sądzie – w Krakowie zajmuje to średnio 4 miesiące).

2)      zapobieżenie pogłębianiu konfliktu – o co chodzi, skoro małżonkowie są i tak najczęściej skonfliktowani? O to, że zawsze można się skonfliktować jeszcze bardziej. Wywlekanie na rozprawie z ustalaniem winy bolesnych wydarzeń, które miały (albo też czasem nie miały) miejsce, z pewnością nie sprzyja wyciszaniu emocji na przyszłość. Jest to ważne zwłaszcza dla małżonków posiadających dzieci – de facto są skazani na kontakty ze sobą właśnie w sprawach dzieci;

3)      niskie koszty emocjonalne – nie czarujmy się, każdy przeżywa swoją sprawę rozwodową. Czym innym jest jednak denerwowanie się sprawą sądową przez pół roku, czym innym – konieczność prowadzenia sprawy przez rok, dwa, a nawet czasem trzy lata i zastanawianie się co jeszcze druga strona może wymyślić i czym zaskoczyć.

Argumenty za rozwodem z orzekaniem o winie:

4)      chęć pokazania otoczeniu, rodzinie, a najczęściej własnemu dziecku (w przyszłości) kto doprowadził do rozpadu małżeństwa – jest to najczęstszy motyw decyzji o rozwodzie z orzekaniem o winie;

5)      satysfakcja osobista – udowodnienie mężowi/żonie kto jest winny;

6)      nierówny status majątkowy – jeżeli jedno z małżonków jest w gorszej sytuacji majątkowej, zarobkowej i jego/jej szanse na zmianę tego stanu rzeczy po rozwodzie nie są duże (np. ze względu na stan zdrowia, albo wiek, brak doświadczenia zawodowego itp.) i sposobem na polepszenie swojego bytu po rozwodzie jest uzyskanie alimentów od byłego małżonka.

Dla mnie, jako prawnika, najważniejszy przy rozważaniu rozwodu z orzekaniem o winie jest argument szósty. Szanuję jednak każdy powód, jakim się kieruje rozwodząca się osoba, bo to jest jej życie. Trzeba pamiętać, że zawsze istnieje ryzyko, że w procesie o winie sąd orzeknie naszą wyłączną winę, albo – co jest najczęstsze – winę obu stron. Jakie są tego konsekwencje można przeczytać na blogu we wpisie „Obowiązek alimentacyjny między byłymi małżonkami”

Często mi się zdarza, że – przy okazji udzielania porady w sprawie rozwodu –  mężczyzna na pytanie: jak wyobraża sobie sprawowanie władzy rodzicielskiej po rozwodzie, odpowiada, że ma ją sprawować matka, bo przecież ojciec w sądzie nie ma żadnych szans. Stereotyp? Moim zdaniem – raczej tak. Nie będę przeczyć, że najczęściej władza rodzicielska jest powierzana właśnie matce, ale dzieje się tak w przeważającej liczbie przypadków dlatego, że ojciec się tej władzy nie domaga. W mojej ośmioletniej praktyce adwokackiej w zakresie spraw rodzinnych dwa na trzy przypadki (ta ilość spraw, w których ojcowie domagali się władzy rodzicielskiej też jest wymowna) zakończyły się powierzeniem władzy rodzicielskiej ojcom. Tą moją prywatną statystykę potwierdzają dane z Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego (RODK) w Krakowie. Przedstawiona poniżej statystyka dotyczy roku 2009.

Na 225 spraw opiniowanych przez RODK w Krakowie w roku 2009 w 86 ojcowie ubiegali się o powierzenie im władzy rodzicielskiej. W 48 spośród tych 86 spraw została wydana opinia pozytywna dla ojców (55,81%).

Interesujące są przyczyny, dla których RODK zaopiniował pozytywnie sprawowanie władzy rodzicielskiej przez ojca:

– faktyczną opiekę sprawuje ojciec (usankcjonowanie stanu faktycznego) – 24 sprawy;

– lepsze kompetencje rodzicielskie ojca do sprawowania opieki nad dzieckiem – 9 spraw;

– dziecko woli pozostać z ojcem – 9 spraw;

– zaniedbanie z estrony matki – 8 spraw;

– bliższa więź psychiczna dziecka z ojcem, większe poczucie bezpieczeństwa – 4 sprawy;

– porównywalne kwalifikacje rodzicielskie obojga rodziców – 3 sprawy;

– lepsze warunki bytowo-materialne u ojca – 2 sprawy

Biorąc pod uwagę statystykę RODK w Krakowie za rok 2009, można postawić tezę, że w praktyce najczęstszym powodem powierzania władzy rodzicielskiej matce jest bierna postawa ojca. Nie nawołuję ojców do walki na noże o władzę rodzicielską. Chcę tylko przekonać tych, którzy chcieliby i uważają, że takie uregulowanie władzy rodzicielskiej jest lepsze dla dziecka, że pozycja ojca wcale nie jest z góry przegrana. Uważam, że najlepsze, co mogą zrobić dla dziecka rodzice, to porozumienie i wspólne zgodne wykonywanie władzy rodzicielskiej (wcale nie trzeba się kochać, żeby współpracować dla dobra dziecka). Jednak w sytuacji, kiedy nie jest to możliwe warto rozważyć swoją rolę w życiu dziecka bez obciążenia stereotypami.

Bardzo dziękuję Pani Magdalenie Czarnek – kierownik RODK w Krakowie za udostępnienie statystyki ośrodka za 2009 r.

26
sty

JAK, KIEDY, KTO – EGZEKWOWANIE ALIMENTÓW

Pani Anna zadała mi pytanie (jako pierwsza w zakładce „zadaj pytanie”, z czego się bardzo cieszę!):

„Czy sad przy sprawie rozwodowej z orzekaniem o winie i podaniem o alimenty na małżonka, może zająć nasze wspólne konta bankowe i czy konto firmowe tez należy do wspólnego majątku?”

Zacznę od tego, że podział zadań jest w wymiarze sprawiedliwości ściśle określony. Do sądu należy orzekanie o roszczeniu (np. o alimentach w sprawie rozwodowej), ale egzekwowanie orzeczenia (a tym właśnie jest zajmowanie konta) to zadanie dla komornika po uprawomocnieniu się orzeczenia (lub przy natychmiastowej wykonalności). Komornik działa tylko wtedy, jeżeli tego żąda wierzyciel (czyli osoba uprawniona do otrzymywania alimentów) i to wyłącznie w taki sposób, jaki wierzyciel mu wskaże (np. zajęcie wierzytelności z rachunku bankowego). Dlatego też sąd, jeżeli nakaże płacić alimenty (czy to w wyroku, czy wcześniej postanowieniem o zabezpieczeniu) to na tym zakończy. Reszta to rzecz wierzyciela i tylko od jego decyzji zależy, czy wyrok będzie egzekwowany przez komornika (w sytuacji, gdy dłużnik nie płaci), czy też nie. Zainteresowanych kwestią egzekwowania orzeczeń mogę odesłać na świetny blog: http://www.dochodzeniewierzytelnosci.pl/

Nie jest mi łatwo odpowiedzieć na pytanie o konto firmowe. Właściwie, aż prosi się udzielić ulubionej odpowiedzi prawnika: to zależy J. I niestety jest to odpowiedź prawidłowa. Jeżeli firma to osoba prawna, to środki na koncie firmowym nie wchodzą do majątku wspólnego. Podobnie – w przypadku spółki cywilnej. Inaczej już będzie z kontem przy działalności gospodarczej itd., itp. Nie ma więc niestety prostej odpowiedzi na to pytanie.Pani Anna zadała mi pytanie (jako pierwsza w zakładce „zadaj pytanie”, z czego się bardzo cieszę!):

„Czy sad przy sprawie rozwodowej z orzekaniem o winie i podaniem o alimenty na małżonka, może zająć nasze wspólne konta bankowe i czy konto firmowe tez należy do wspólnego majątku?”

Zacznę od tego, że podział zadań jest w wymiarze sprawiedliwości ściśle określony. Do sądu należy orzekanie o roszczeniu (np. o alimentach w sprawie rozwodowej), ale egzekwowanie orzeczenia (a tym właśnie jest zajmowanie konta) to zadanie dla komornika po uprawomocnieniu się orzeczenia (lub przy natychmiastowej wykonalności). Komornik działa tylko wtedy, jeżeli tego żąda wierzyciel (czyli osoba uprawniona do otrzymywania alimentów) i to wyłącznie w taki sposób, jaki wierzyciel mu wskaże (np. zajęcie wierzytelności z rachunku bankowego). Dlatego też sąd, jeżeli nakaże płacić alimenty (czy to w wyroku, czy wcześniej postanowieniem o zabezpieczeniu) to na tym zakończy. Reszta to rzecz wierzyciela i tylko od jego decyzji zależy, czy wyrok będzie egzekwowany przez komornika (w sytuacji, gdy dłużnik nie płaci), czy też nie. Zainteresowanych kwestią egzekwowania orzeczeń mogę odesłać na świetny blog: http://www.dochodzeniewierzytelnosci.pl/

Nie jest mi łatwo odpowiedzieć na pytanie o konto firmowe. Właściwie, aż prosi się udzielić ulubionej odpowiedzi prawnika: to zależy J. I niestety jest to odpowiedź prawidłowa. Jeżeli firma to osoba prawna, to środki na koncie firmowym nie wchodzą do majątku wspólnego. Podobnie – w przypadku spółki cywilnej. Inaczej już będzie z kontem przy działalności gospodarczej itd., itp. Nie ma więc niestety prostej odpowiedzi na to pytanie.

19
sty

PEŁNOMOCNIK W SPRAWIE ROZWODOWEJ/O SEPARACJĘ

Od razu na wstępie zaznaczę, że w sprawach małżeńskich nie ma tzw. przymusu adwokackiego, czyli strony mogą występować przed sądem bez pełnomocnika. Osobiście jestem zdania, że dobry pełnomocnik zawsze się przyda, ale nie wszyscy muszą uwierzyć w mój obiektywizm w tej sprawie J.

Są jednak sytuacje, kiedy wynajęcie adwokata, a przynajmniej udanie się po poradę, jest potrzebne, albo nawet konieczne. Przede wszystkim należy wymienić sytuację, w której strona przeciwna ma już pełnomocnika. Z całym szacunkiem dla „normalnych ludzi”, czyli nie prawników, proces rządzi się swoimi prawami (a dokładniej mówiąc kodeksem postępowania cywilnego oraz kodeksem rodzinnym i opiekuńczym), a sąd i pozostali prawnicy posługują się na sali sądowej językiem prawnym. Niby jest to język polski, ale podobno nie do końca. Nie mogę powiedzieć, że występowania samotnie przeciwko małżonkowi uzbrojonemu w prawnika skazuje samotnika z góry na sromotną klęskę. Na pewno jednak równowaga stron jest zachwiana.

Uczciwie mówiąc równowaga jest zachwiana, jeżeli przeciwnik ma pełnomocnika znającego się na rzeczy. Różnie z tym bywa, uczulam więc, by dokonywać wyboru z rozwagą. Ostatnio widziałam umowę zawartą między stroną postępowania rozwodowego a firmą prawniczą. Pomijam fakt, że w umowie zawarte były postanowienia, których według ustnych zapewnień przedstawiciela być nie miało (trzeba czytać umowę przed podpisaniem), ale klient NIE WIEDZIAŁ kto go będzie reprezentował.

Trudno mi sobie wyobrazić, że moją sprawę prowadzi – przepraszam za określenie – przypadkowy prawnik. Decyzja o wyborze pełnomocnika jest ważna, bo konsekwencje rozwodu będą trwały czasem całe życie.

W dobie internetu dostęp do informacji jest niemalże nieograniczony. Jeżeli dodamy do tego wywiad pod tytułem „znajomy mojego znajomego”, to z całą pewnością natrafimy na takiego adwokata, do którego będziemy mieli zaufanie i który rzeczywiście będzie bronił naszych interesów.

12
sty

BLOG ROKU 2011

Zaczęło się głosowanie na blog roku. Tych, którym podoba się mój blog zapraszam do głosowania

na numer:7122

o treści B00218. Koszt sms-a to 1,23 zł (zebrana kwota zostanie przeznaczona na cele charytatywne)

Wszystkim głosującym serdecznie dziękuje.

2
sty

ODPOWIEDŹ NA POZEW

Po wniesieniu pozwu przez powoda sąd doręcza pozwanemu odpis pozwu i najczęściej wzywa pozwanego do przesłania sądowi odpowiedzi na pozew. Sąd oczekuje od pozwanego, że ustosunkuje się do treści pozwu i poinformuje sąd– przede wszystkim – czy zgadza się na orzeczenie rozwodu/separacji, a jeżeli tak, to czy chce orzekania o winie. Jeżeli strony mają dzieci sąd chce wiedzieć, jak rodzice chcą sprawować władzę rodzicielską nad dzieckiem, jakie mają być orzeczone alimenty i kontakty z dzieckiem. To nie ciekawość sądu, a zwykła potrzeba przygotowania odpowiedniego czasu na rozprawę, rozpoznanie co jest sporne w sprawie, a co strony są w stanie uzgodnić. Należy pamiętać, że brak odpowiedzi na pozew nie zakończy sprawy. Sąd wyznacza sobie czas oczekiwania na odpowiedź na pozew. Jeżeli ten czas minie i sąd nie doczeka się pisma od pozwanego, to i tak – prędzej, czy później – termin rozprawy zostanie wyznaczony.

Często zdarza się, że Klienci, którzy przychodzą do mnie z pozwem otrzymanym z sądu zgadzają się na wnioski powoda/powódki, nie zgadzają się natomiast z uzasadnieniem (gorzej, gdy treść uzasadnienia przekreśla jakąkolwiek zgodę, która byłaby do osiągnięcia, gdyby nie opis małżeństwa przedstawiony w pozwie. Dlatego właśnie warto podchodzić do sporządzenia pozwu z uwagą i adekwatnie do sytuacji. Ten przypadek jest zdecydowanie trudniejszy, ale nie beznadziejny.). Odpowiedź na pozew to właśnie okazja do przedstawienia własnego punktu widzenia na swoje małżeństwo i przyczyny rozkładu pożycia małżeńskiego. Nawet wtedy, gdy małżonkowie chcą rozwodu bez orzekania o winie nie jest powiedziane, że ich postrzeganie małżeństwa, interpretacja wydarzeń musi być identyczna. Jesteśmy różni, w różny sposób odbieramy rzeczywistość. Nie ma potrzeby udawać przed sądem, że jest inaczej. Lepiej odpowiedzieć sobie natomiast na pytanie: czy warto kruszyć kopię o każdy najdrobniejszy szczegół? Oczywiście uniwersalnej odpowiedzi nie ma. Każdy musi to ocenić sam w swojej własnej sprawie.

22
gru

Święta, święta!

Wszystkim, którzy tu zawitali, życzę zdrowych,

spokojnych świąt Bożego Narodzenia i wszelkiej pomyślności w Nowym Roku.

Wszystkiego dobrego!

18
gru

ALIMENTY WSTECZ

Roszczenie o alimenty przedawnia się w terminie trzyletnim. Nie znaczy to jednak, że wnosząc pozew możemy po prostu żądać zasądzenia alimentów wstecz. Alimenty służą do finansowania bieżących potrzeb. Z tego powodu najczęściej sąd zasądza alimenty na przyszłość, począwszy od daty wniesienia pozwu. Wyjątek dotyczy sytuacji, gdy w dalszym ciągu pozostały jakieś niezaspokojone potrzeby z okresu sprzed wniesienia pozwu, co oczywiście trzeba udowodnić.

Czym innym jest roszczenie o zwrot kosztów utrzymania za okres sprzed wniesienia pozwu, które były pokrywane w zakresie przekraczającym obowiązek obciążający daną osobę. Np. rodzic, który samodzielnie utrzymywał dziecko może żądać zwrotu określonej kwoty od drugiego rodzica za okres, w którym drugi rodzic nie dawał nic, lub dawał za mało. To roszczenie, tzw. roszczenie regresowe, również przedawnia się z terminem trzyletnim.

Praktycznie rzecz biorąc wychodzi na to samo? Niby tak. Różnica jednak jest. Jeżeli zażądamy w imieniu małoletniego dziecka alimentów za okres wstecz i nie wykażemy, że pozostały jakieś niezaspokojone potrzeby, to sąd może oddalić nasze powództwo. Jeżeli natomiast zażądamy w swoim imieniu zasądzenia określonej kwoty, jako zwrotu części kosztów utrzymania dziecka, które zostały pokryte tylko przez nas (mimo ustawowego obowiązku utrzymania dziecka, ciążącego na obojgu rodzicach), to możemy liczyć na uwzględnienie powództwa w całości, albo w części. Wysokość obowiązku obciążającego drugiego rodzica ustala sąd po zbadaniu potrzeb dziecka oraz możliwości zarobkowych i majątkowych osób zobowiązanych do alimentacji. Obowiązek alimentacyjny nie zawsze obciąża rodziców w równym stopniu, dlatego też od tych ustaleń sądu zależy wysokość kwoty, jaką otrzymamy od drugiego rodzica.

Co do okresu przedawnienia, to roszczenie za okres dłuższy niż termin przedawnienia (tu np. pięcioletni) sąd także może uwzględnić, pod warunkiem jednak, że strona pozwana nie podniesie zarzutu przedawnienia.

2
gru

WYROK ZAOCZNY W ROZWODZIE

O wyroku zaocznym piszę „na zamówienie” p. Weroniki, która zwróciła się do mnie z prośbą o poruszenie tego tematu.

Czym jest wyrok zaoczny? Bardzo skrótowo: to orzeczenie, które może zapaść jeżeli strona pozwana nie stawi się na rozprawie, albo stawi się, ale nie zajmie stanowiska w sprawie. Sąd może wydać taki wyrok jeżeli żądanie pozwu nie budzi wątpliwości. Dobrze wiedzieć, że możliwy jest też wyrok zaoczny oddalający powództwo.

W sprawach o rozwód/separację, a także w sprawie o ustanowienie rozdzielności majątkowej, wyrok zaoczny może zapaść, ale konieczne jest przeprowadzenie postępowania dowodowego (sąd nie może uznać twierdzeń powoda za prawdziwe).

W sprawie o podział majątku wspólnego sąd nie wyda orzeczenia zaocznego. Wynika to z ogólnej zasady, że w postępowaniu nieprocesowym (a taki charakter ma sprawa o podział majątku wspólnego) nie mają zastosowania przepisy dotyczące wyroków zaocznych (art. 513 k.p.c.).

Jednym słowem, osoby wszczynające wyżej omówione sprawy nie mogą liczyć na przyspieszoną ścieżkę (tj. wyrok zaoczny na pierwszej rozprawie). Nie da się ukryć, że bojkotowanie postępowania sądowego przez drugą stronę stwarza pewne utrudnienia i wydłuża czas postępowania. Dobrze jednak pamiętać, że strona, która nie uczestniczy w postępowaniu nie ma na to postępowanie wpływu. Można powiedzieć, że jest to – mimo wszystko – pewnego rodzaju ułatwienie dla strony wszczynającej sprawę. Przekonanie strony nieobecnej, że bez niej sprawa się nie zakończy jest całkowicie błędne.

 

Dopisek:

Od 7 listopada 2019 r. zmianie ulegają zasady wydania wyroku zaocznego. Więcej możesz przeczytać tu.