Otrzymałam ostatnio pismo z jednego z sądów okręgowych (nie z Krakowa J), w którym sąd pouczał mnie następująco: „Sąd polski ma jurysdykcję w sprawach o rozwód z uwagi na obywatelstwo stron, jednak z uwagi na miejsce zamieszkania małoletniej córki stron i miejsce zamieszkania powódki, jurysdykcję posiada również sąd [państwa Unii Europejskiej], przy czym w sprawach o władzę rodzicielską jest to jurysdykcja wyłączna i wobec powyższego celowym jest złożenie pozwu do sądu [państwa Unii Europejskiej], zgodnie z treścią art. 8 ust. 1 rozporządzenia Rady WE 2201 / 2003 z dnia 27. listopada 2003 r. o jurysdykcji oraz uznawaniu i wykonywaniu orzeczeń w sprawach małżeńskich oraz w sprawach dotyczących odpowiedzialności rodzicielskiej (tekst rozporządzenia tutaj). W związku z powyższym na podstawie art. 15 ust 1 a i 4 cytowanego rozporządzenia Sąd wzywa Panią, aby w terminie 1 miesiąca przedłożyła odpis pozwu do sądu [państwa Unii Europejskiej], lub złożyła wniosek o nadanie sprawy biegu przez tutejszy Sąd”.
Dla wyjaśnienia, moja klientka od wielu mieszka z córką w jednym z państw Unii Europejskiej. Problem sprowadza się więc do tego, gdzie ma się toczyć sprawa: w Polsce (takie jest oczekiwanie mojej klientki), czy poza Polską (takie jest oczekiwanie sądu polskiego).
Nie powiem, żebym się nie zdziwiła. Faktycznie art. 8 rozporządzenia ustanawia ogólną regułę, że o władzy rodzicielskiej orzeka sąd państwa, w którym dziecko mieszka w chwili wniesienia pozwu. Ale – jak to zwykle bywa – od zasady są wyjątki. Tak jest i tutaj: art. 12 rozporządzenia wprowadza – bardzo słuszną i logiczną – regułę: sąd właściwy w sprawie o rozwód jest właściwy także w sprawie o władzę rodzicielską (nieodłączny element wyroku w sprawie rozwodowej w Polsce), jeżeli choć jeden z rodziców sprawuje władzę rodzicielską, właściwość sądu została uznana przez małżonków i jest zgodna z dobrem dziecka.
Mam szczerą nadzieję, że moje argumenty przekonają sąd do zajęcia się sprawą w całości. Interpretacja przepisów przedstawiona przez sąd doprowadziłaby w skrajnym przypadku do tego, że sąd w Polsce orzekałby o rozwodzie, a sąd innego państwa – członka Unii Europejskiej – o władzy rodzicielskiej nad dzieckiem. Jaka w tym logika?


