11
sie

OCHRONA DZIECKA PRZED RODZICAMI

Pisałam już tu nieraz, że mój stosunek do hasła „dobro dziecka” jest bardzo skomplikowany. Z jednego, jedynego powodu – w wielu sprawach widzę, jak dobro dziecka, powoływane przez rodziców i odmieniane przez wszystkie przypadki, staje się uzasadnieniem dla tego, co ci sami rodzice są w stanie zrobić swojemu dziecku właśnie w imię jego „dobra”.

W miarę upływu lat pracy dochodzę do wniosku, że mało jest takich krzywd, których w Polsce nie wyrządzałoby się każdego dnia dzieciom w imię tego dobra właśnie.

Postaram się więc przedstawić moją prostą filozofię, z zastrzeżeniem, że nie ma ona zastosowania do przypadków skrajnych, a jedynie do kryzysu „okołorozstaniowego”. Celowo nie piszę „okołorozwodowego”, bo dotyczy to także rodziców żyjących w związkach partnerskich, bez formalizacji związku. Z punktu widzenia dziecka – moim zdaniem – nie ma znaczenia, czy rodzice są małżeństwem, czy partnerami. Efekt dla rodziny jest bardzo podobny – rozpad, całkowita rewolucja w życiu małego człowieka.

Filozofia jest bardzo prosta.

Dziecko zazwyczaj kocha oboje rodziców. Z marszu, bezrefleksyjnie i bez powodu. To najważniejsze osoby w jego życiu.

Tu mała dygresja. Na jednej z pierwszych lekcji historii przyjęłam do wiadomości zasadę: „wasal mojego wasala jest moim wasalem”. I tu, w życiu, powinno być podobnie.

Jeżeli szanuję miłość mojego dziecka do jego matki czy ojca, to szanuję tę matkę czy tego ojca.

Nie muszę jej czy jego kochać. Jeżeli moje uczucie wygasło, to wygasło, bo do miłości nikogo nie zmusimy. Ale szacunek to uznanie, że druga osoba ma wartość, godność, granice i prawo do własnych uczuć, nawet jeśli tej osoby nie lubię, nie zgadzam się z nią albo jestem na nią zły czy zła.

Dlaczego ten szacunek do drugiego rodzica jest z mojego punktu widzenia kluczowy?

Bo istnieje szansa, że będzie stanowił hamulec przed akcjami, planami czy wypowiedziami, które wyrządzą Ci szkodę w postępowaniu sądowym, ale przede wszystkim wyrządzą niepowetowaną krzywdę Twojemu dziecku.

Każdy z nas wie, że dzieci trzeba chronić przed konfliktem rodziców. A potem okazuje się, że cel uświęca środki.

Nieprawda.

Nie wymaże się dziecku z pamięci rękoczynów między rodzicami, kłótni, złych słów. To zostaje. I z tym Wasze dziecko będzie się musiało mierzyć. Niejednokrotnie samotnie, żeby nie smucić rodziców albo żeby nie dostarczać amunicji w wojnie, w której jeńców nie biorą.

Piszę o tym dlatego, że wierzę, że uświadomienie sobie zawczasu, co może się wydarzyć i jaką krzywdę można wyrządzić kochanemu dziecku w imię źle pojętego dobra dziecka, może uchronić kogoś przed popełnieniem tego błędu.

Rodzicami będziecie zawsze.

Warto więc skorzystać z pomocy psychologa dziecięcego i choć w tej sferze spróbować współpracować z drugim rodzicem.

W imię dobra dziecka właśnie.

W imię ochrony dziecka przed rodzicami zaangażowanymi w walkę za wszelką cenę.

W czym mogę Ci pomóc?

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Agnieszka Swaczyna Kancelaria Adwokacka w celu obsługi przesłanego zapytania. Szczegóły: polityka prywatności.

    { 0 komentarze… dodaj teraz swój }

    Dodaj komentarz

    Na blogu jest wiele artykułów, w których dzielę się swoją wiedzą bezpłatnie.

    Jeśli potrzebujesz indywidualnej pomocy prawnej, napisz do mnie :)

    Przedstaw mi swój problem, a ja zaproponuję, co możemy wspólnie w tej sprawie zrobić i ile będzie kosztować moja praca.

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Agnieszka Swaczyna Kancelaria Adwokacka w celu obsługi komentarzy. Szczegóły: polityka prywatności.

    Poprzedni wpis: