28
Lis

ZAPŁACISZ WIĘCEJ ZA ROZWÓD – PRAWDOPODOBNIE

Pesymistyczna podwyżka

Dlaczego twierdzę, że niedługo zapłacisz więcej za rozwód? Dzięki dyskusji na facebooku natrafiłam na projekt nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw, a tam na art. 5 pkt 15 (s. 60 na samym dole). Ze wspomnianego artykułu wynika, że jeżeli  ustawa zostanie przyjęta przez sejm (co w obecnych czasach jest niemalże równoznaczne z pewnością, kwestią otwartą jest tylko odpowiedź na pytanie: od kiedy?) opłata sądowa umożliwiająca wszczęcie sprawy rozwodowej wynosić będzie 2000 zł. Dzisiaj opłata ta wynosi 600 zł, więc podwyżka jest – że tak zażartuję – zauważalna.

Skazani na separację

Co ciekawe, bez zmian pozostaje opłata sądowa od wszczęcia sprawy o separację. Nadal będzie to 600 zł. Dlaczego ciekawe? Bo w istocie rzeczy postępowania różni jedynie skutek, natomiast sam przebieg postępowania o separację i rozwód jest niezwykle podobny. Oznacza to, że osoby mniej majętne będą mogły sobie pozwolić na separację, ale już niekoniecznie na rozwód. Nadal oczywiście istnieje możliwość uzyskania zwolnienia od kosztów, ale – obym nie była złym prorokiem – żebyśmy nie oglądali masowo orzeczeń, że „strona planując rozwód powinna się byłą liczyć z wydatkiem i zaoszczędzić odpowiednią kwotę na opłatę sądową”. Gdybym się nie myliła (niestety) to osoby biedniejsze będą żyły albo nadal w małżeństwie, albo w separacji.

Bonus dla zgodnych małżonków? Zapomnij

Zacznę od tego, jak jest. Teraz małżonkowie, którzy rozwiodą się bez orzekania o winie (lub uzyskają separację) ponoszą połowę kosztów sądowych (sąd zwraca powodowi połowę opłaty sądowej, czyli 300 zł, a pozostałą kwotę rozdziela między strony po połowie, czyli 150 zł). Jak będzie po uchwaleniu omawianej nowelizacji ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych? Otóż w przypadku rozwodu takiego zwrotu nie będzie. Chcesz się rozwieść – płacisz 2.000 zł i kropka. W przypadku separacji możliwość zwrotu połowy opłaty przy zgodnym wniosku stron (obecnie zgodnym bez orzekania o winie, po ewentualnej zmianie – każdego zgodnego wniosku) zostaje utrzymana.

Ideologia

Jestem krótkowidzem i to z całą pewnością dlatego nie potrafię dopatrzyć się innej przyczyny proponowanych zmian, jak ideologia :-(. Rozwody są „be”, w przeciwieństwie – jeżeli już jest to konieczne – do separacji. Liczba orzekanych separacji w stosunku do rozwodów jest obecnie po prostu nikła. W tej sposób proporcje mają szanse się zmienić.

Brakuje mi w tej dyskusji o rozwodach dyskusji o pomocy rodzinie w kryzysie. Gdzie tacy ludzie mają szukać pomocy? Na terapię psychologiczną czeka się miesiącami.  No chyba, że ktoś podejmie terapię prywatnie. Wszędzie możemy usłyszeć o darmowych poradach prawnych, ale czy ktoś słyszał o kampanii darmowych terapii rodzinnych? „Psy” wieszane na adwokatach wyglądają bardziej spektakularnie niż na terapeutach 🙂 (od razu, gdyby ktoś nie zrozumiał wyjaśniam – uważam, że terapeutom należą się ciężko zarobione pieniądze). No to zadajmy sobie pytanie, czy komuś zależy na tym, żeby rodzinie w rozpadzie pomóc? Nie jednostkom, ale systemowo. Nie zauważyłam. O wiele łatwiej zatamować dostęp do rozwodów barierą finansową.

Trochę więcej nieszczęść

Z całą pewnością proponowana zmiana wysokości opłaty dotknie jakąś część społeczeństwa. Jak zwykle – tę biedniejszą… Czy utrzymanie na siłę małżeństwa przyczyni się do czyjegoś szczęścia? Śmiem wątpić. Czy o to komukolwiek chodzi? Śmiem wątpić. Czy wpłynie to w jakikolwiek sposób na poprawę jakości życia rodzin w Polsce? To pozostawię bez komentarza. Wygląda na to, że rodzina zostanie bez pomocy tak, jak to ma miejsce w wielu przypadkach teraz. Jaki efekt może przynieść proponowana zmiana? Zauważam kilka (znów ta krótkowzroczność):

  1. większe wpływy do budżetu;
  2. lepsze statystyki rozwodowe (tj. mniej rozwodów);
  3. zmniejszenie liczby zawieranych małżeństw, bo trudniej będzie ewentualne małżeństwo rozwiązać.

Póki co nic innego nie przyszło mi do głowy. Będę wdzięczna za wskazanie innych plusów.

Czy jestem zaskoczona?

Nie. Jakiś czas temu pisałam o narodowej debacie o rodzinie (można przeczytać tu). Ta planowana zmiana wpisuje się w ten sam nurt.

Trudno powiedzieć kiedy, ale raczej niedługo zapłacisz za rozwód dużo więcej.

{ 5 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Andrzej Listopad 29, 2017 o 08:39

Liczy się tylko kasa. Ze ślubów 600 i z rozwodów 600. Dlatego naszemu Państwu zależy żebyśmy zawierali małżeństwa i sie rozwodzili, bo ma być kasa. Jesli w zeszłym roku rozwiodło się 66 000 małżeństw to wpływ do budżetu 39600000 zł. Do tego kasa prawników darmozjadów którym nie na rękę jest opieka naprzemienna bo wtedy nie można doić klientów,nie ma wiekszej kasy to biznes jest olbrzymi. Jeśli teraz wpływ do budżetu jest taki to przy kwocie 2000 zł wpływ do budżetu będzie 132000000 zł,więc liczy się kasa – tak nas nasze kochane państwo doi.

Odpowiedz

Bartłomiej Barańczuk Listopad 29, 2017 o 08:48

Koniecznie muszę zajrzeć do projektu! Jeżeli przejdzie w takim kształcie to opłata sądowa w sądzie państwowym znacznie przewyższy opłaty sądowe w większości sądów kościelnych w Polsce (każda diecezja ustala je sobie indywidualnie). Gdyby chcieć przyjąć jakąś średnią – na bazie tego jak wygląda to w poszczególnych sądach – opłata za proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa (już z honorarium dla biegłego) to ok. 1 600 zł. Jestem ciekaw jak to wszystko wpłynie na zawieranie małżeństwa.

Co prawda, statystycznie, nasze społeczeństwo wciąż zawierając związek małżeński (mówię o pierwszym związku) zakłada, iż będzie on nierozerwalny. Wobec tego może nowelizacja nie wpłynie na spadek liczby zawieranych małżeństw cywilnych, czy też konkordatowych? A może narzeczeni – mówię oczywiście o katolikach – częściej będą starali się uzyskać dyspensę biskupa w celu zawarcia jedynie małżeństwa kanonicznego? Myślę, że jest to przede wszystkim interesujące dla socjologów. Pozdrawiam.

Odpowiedz

Piotr Listopad 29, 2017 o 13:20

2000 zł to nie jest wygórowana oplata za sprawę rozwodową biorąc pod uwagę ciężar gatunkowy tych spraw.
Skoro ludzie biorą pożyczki po 50 000 zł na koszty związane z ślubem i weselem, to mogą też zaciągnąć pożyczkę na rozwód. Swoją drogą to opinia jednej z sędzi jaką zapamiętałem z praktyk w sądzie okręgowym.

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Listopad 29, 2017 o 13:28

Czy to dużo, czy mało – kwestia do dyskusji. Moim zdaniem, proporcjonalnie do innych opłat – dużo. Pytanie, dlaczego separacja (od strony sądu ten sam ciężar gatunkowy) ma być tak tania w porównaniu z rozwodem?

Odpowiedz

Żaneta Listopad 30, 2017 o 11:48

Bardzo dobry wpis Pani Agnieszko, te 3 punkty „korzyści” z wprowadzonych zmian to pierwsze i najbardziej prawdopodobne. Oby tylko za niedługo, w przypadku pokazania przez statystyki spadku zawieranych małżeństw, jakiś „geniusz” nie wpadł na pomysł wprowadzenia takowego obowiązku!

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł. Jednak jeśli chcesz w ten sposób poprosić mnie o pomoc, skorzystaj z zakładki Kontakt

Poprzedni wpis:

Następny wpis: