5
lip

WALCZYĆ DO KOŃCA

Ja naprawdę wierzę, że należy walczyć do końca. Często mówię Klientom, że jestem niepoprawną optymistką i próbuję tak długo aż nie oberwę po głowie.

Dziś historia – dowód na zasadność twierdzenia” walcz do końca”

Tak się zaczęło

Sprawę zaczęliśmy w marcu 2017 r. Mój Klient – młody ojciec: zaangażowany, opiekujący się dzieckiem w świetnie funkcjonującej opiece naprzemiennej (uzgodnionej z matką dziecka), zorientowany w potrzebach dziecka.

Przeciwniczka – młoda matka, która znalazła innego życiowego partnera. Pierwszy problem? Matka chce się wyprowadzić z dzieckiem poza Kraków. Próba zapobieżenia samowolce matki – całkowicie nieudana.

Sąd oddalił nasz wniosek o zabezpieczenie i zaapelował (serio) do matki, żeby się nie wyprowadzała. Efekt? Chyba tydzień nie minął jak dziecko zamieszkało w innym mieście.

Niestety niczego innego się nie spodziewałam po „perswazji” sędzi… (a wystarczyło wydać postanowienie). Opieka naprzemienna siłą rzeczy przestała funkcjonować.

Kontakty

Oczywiście sąd zasądził kontakty i oczywiście ojciec realizował kontakty. Nie bez przeszkód i kłód rzucanych pod nogi przez matkę.

Zaskoczenie – Klient wynajął mieszkanie w mieście niedalekim od aktualnego miejsca zamieszkania dziecka. Dzięki temu stworzył warunki do wykonywania opieki naprzemiennej.

Prawda jest taka, że nigdy nie udało się nam powrócić do opieki naprzemiennej. Prawda jest taka, że udało się nam wywalczyć szerokie kontakty – co drugi tydzień od wtorku do niedzieli.

Skracając przydługą, bo trwającą ponad 3 lata historię rozwodu muszę napisać, że to była trudna walka. Wymagała dużo hartu ducha i zaangażowania od mojego Klienta. Ale dała przyzwoity efekt.

Tylko przyzwoity, bo nie udało się powrócić do równoważnej opieki (choć do zbliżonej już tak). Ale za to udało się zachować pełną władzę rodzicielską. Mimo konfliktów wywoływanych przez matkę, żeby pokazać jak to rodzice nie są w stanie się dogadać.

Strategia

Przyznam, że to słowo, którego szczerze nienawidzę. Użyłam go celowo bo w jakiś trudny dla mnie do zrozumienia sposób rozpala emocje Klientów.

Dyżurne pytanie: jaką Pani ma strategię? Moja strategia jest niezmiernie prosta. Proszę o wybaczenie, ale nie podzielę się nią na blogu :-).

Przejdę do kwestii kluczowej – w tej konkretnej sprawie mój Klient był niezmiernie zdyscyplinowany i fantastycznie współpracował.

Dzięki temu doszliśmy do mety w całkiem niezłej kondycji.

***

Po przeczytaniu: „WALCZYĆ DO KOŃCA”, zapraszam również do lektury:

W czym mogę Ci pomóc?

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Agnieszka Swaczyna Kancelaria Adwokacka w celu obsługi przesłanego zapytania. Szczegóły: polityka prywatności.

    { 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

    Rafał 7 lipca, 2021 o 18:24

    Dzień dobry! Dla mnie kluczowym zdaniem w komentowanym wpisie wydaje się być to: „Ale za to udało się zachować pełną władzę rodzicielską”. Zgryźliwie: (nie pod adresem Pani Mecenas, ale rzeczywistości, w której żyjemy) A jakichż to uchybień czy nadużyć wobec dziecka dopuścił się opisywany ojciec, że pozbawienie czy ograniczenie mu władzy rodzicielskiej w ogóle wchodziło w grę? Bo „narodziła się tradycja”, że manewry na władzy rodzicielskiej są komplementarną, wraz z rozwodem małżonków, formą wymuszonego „rozwodu rodzica z dzieckiem” na wniosek drugiego rodzica. I aż tak się do tego przyzwyczailiśmy? Czy w takim celu ustawodawca to rozwiązanie wprowadzał?
    Zaczynają się konsultacje społeczne nad projektem Strategii Demograficznej 2040, zajrzałem do tego dokumentu, nie ma tam najmniejszej wzmianki o tym, jak takie są społeczne skutki takich właśnie „kreatywnych” zastosowań prawa rodzinnego: istnienie całych pokoleń mężczyzn przekonanych, że różnica między gromadzeniem niewypałów w piwnicy a założeniem rodziny polega na tym, że to pierwsze jest jednak mniej ryzykowne.
    Oczywiście na konsultacjach pojawi się chmara feministycznych organizacji pozarządowych głoszących chwałę „rodziny monoparentalnej”, i urabiających ten projekt według swojego widzimisię.
    Tragikomedia.
    Groteska.

    Odpowiedz

    Martyna 30 września, 2021 o 13:59

    Rozwody są trudne.Szczególnie jesli obie strony nie chcą ze sobą współpracować. I dochodzi walka o dziecko oraz o pieniądze. Ludzie często nie potrafią się ze sobą dogadać i jedna strona ma już dość i odpuszcza uzyskując kiepskie warunki. A w rzeczywistości gdyby wytrzymała więcej, miałaby szansę na znacznie pomyślniejsze zakończenie sprawy.

    Dlatego tak bardzo ważne jest wsparcie doświadczonej kancelarii.

    Odpowiedz

    Dodaj komentarz

    Na blogu jest wiele artykułów, w których dzielę się swoją wiedzą bezpłatnie.

    Jeśli potrzebujesz indywidualnej pomocy prawnej, napisz do mnie :)

    Przedstaw mi swój problem, a ja zaproponuję, co możemy wspólnie w tej sprawie zrobić i ile będzie kosztować moja praca.

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Agnieszka Swaczyna Kancelaria Adwokacka w celu obsługi komentarzy. Szczegóły: polityka prywatności.

    Poprzedni wpis:

    Następny wpis: