10
Cze

ROZWÓD, CZY TERAPIA?

Zajmuję się rozwodami od lat i – choć nie mam wykształcenia psychologicznego – pozwolę sobie na przedstawienie pewnej własnej obserwacji. To, co bardzo często szwankuje w małżeństwach doprowadzając w efekcie do rozpadu rodziny to brak komunikacji. I nie mam tu na myśli tego, że małżonkowie w ogóle ze sobą nie rozmawiają. Oczywiście, rozmawiają o codziennych, bieżących sprawach. Mam na myśli to, że często nie rozmawiają o swoich potrzebach i wewnętrznych problemach. Nie jest niczym nowym stwierdzenie, że kobiety i mężczyźni bardzo się różnią. Bez wahania przyjmiemy ta prawdę, ale nie zastanawiamy się, jakie jest jej znaczenie. Niestety często nie potrafimy zrozumieć potrzeb naszego partnera życiowego. Podstawową „wadą” kobiet jest oczekiwanie, że mężczyzna domyśli się o co jej chodzi (bo przecież to oczywiste). Jeżeli mężczyzna nie reaguje na wysyłane sygnały (czytelne dla każdej kobiety), to znaczy, że po prostu nie chce ich zauważyć. Dla mężczyzny typowa jest postawa, że problemy się zgłasza i następnie szuka się dla nich rozwiązania. Skoro kobieta nic nie mówi, to znaczy, że problemu nie ma. Czasem jest odwrotnie. Kobieta zgłasza problem, którego według mężczyzny nie ma i to zaczyna tez być problemem. Trochę to zawiłe, co napisałam, ale podam najprostszy przykład. Drobiazg, jaki dotyka – zaryzykuję  – 100%  małżeństw, to standardowe pytanie kobiety do mężczyzny: czy ty mnie kochasz? Patrząc z boku to może śmieszne, ale dla kobiety to niezmiernie ważne pytanie. Dla mężczyzny – chyba jedno z bardziej irytujących. Najczęstsze tłumaczenie mężczyzn, z jakim się spotykam, to hasło, że przecież kiedyś powiedzieli już, że kochają, a skoro tego nie odwołali, to znaczy, że kochają nadal. W takim razie po co to pytanie? Ano, już tak kobiety są  skonstruowane, że od czasu do czasu coś je pcha i to pytanie musi paść.

Niestety, nawet z drobiazgów może wyniknąć problem niszczący małżeństwo. Pół biedy, kiedy można problem zdefiniować i starać się samemu z nim poradzić. Często jednak trudno najbardziej zainteresowanym spojrzeć na swoje małżeństwo z boku i zobaczyć o co chodzi. Dlatego w sytuacjach, gdy w domu dzieje się coś niepokojącego, zanim podejmie się tą ostateczną decyzję o rozwodzie, warto skorzystać z pomocy specjalisty – psychologa, terapeuty, czy mediatora rodzinnego. Zwłaszcza, gdy małżeństwo ma dzieci. Muszę w tym miejscu nieco skrytykować mężczyzn (nie spotkałam się, żeby o tym opowiadali mężczyźni). Otóż panowie często odmawiają wizyty u psychologa, twierdząc, że skoro kobieta ma problem, to niech idzie na terapię sama. On nie potrzebuje, bo z nim wszystko jest w porządku. Może to i prawda, jednak małżeństwo to dwie osoby. Obie osoby muszą zrozumieć w czym tkwi problem i powinny się wspierać we wprowadzaniu koniecznych zmian. Wizyta u psychologa, czy innego specjalisty, to nie tragedia, a odpowiedzialny krok, próba polepszenia sytuacji domowej. Oczywiście, zdarza się, że to nie pomaga i w konsekwencji i tak dochodzi do rozwodu. Warto sobie jednak zawsze przedtem zadać pytanie, czy nie dobrze jest spróbować polepszyć sytuację i powalczyć dla dobra rodziny. Jeżeli odpowiedź brzmi: już nie chcę, już mi nie zależy, to rzeczywiście szkoda czasu. Jeżeli jednak istnieje cień nadziei na zmiany, to chyba warto spróbować. Ta inwestycja (czas, pieniądze) może się opłacić.

Zaraz ktoś spyta o czym ja piszę, skoro zajmuję się rozwodami? Moim celem nigdy nie jest namawianie do rozwodu. Nie namawiam też do pozostania w małżeństwie. To MUSI być decyzja klienta. Moją rolą jest przedstawić sytuację prawną i – na życzenie klienta – reprezentacja jego interesów w sądzie, lub poza sądem. Prawdę mówiąc niektóre moje porady nie kończą się wszczęciem sprawy rozwodowej, ale podjęciem próby zmian w małżeństwie samemu, lub z pomocą specjalisty (niektóre próby, co wiem z relacji klientów, są udane). Być może psychologowie, lub terapeuci mnie skrytykują, że piszę o czymś, na czym się nie znam. Być może. Jak napisałam to moje ogólnoludzkie obserwacje.

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł. Jednak jeśli chcesz w ten sposób poprosić mnie o pomoc, skorzystaj z zakładki Kontakt

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Agnieszka Swaczyna Kancelaria Adwokacka Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Agnieszka Swaczyna Kancelaria Adwokacka z siedzibą w Krakowie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem swaczyna@kancelariaswaczyna.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: