Szacunek to dla mnie słowo-klucz w sprawach rodzinnych.
Dlaczego o tym dzisiaj piszę?
Miałam w ostatnim czasie kilka spraw, w których to słowo, a raczej postawa – szacunek wobec drugiej strony zaowocowała korzyścią dla Klientów. Napiszę o zdarzeniu najświeższym, jako przykład tego, o co mi chodzi.
Dzisiaj otrzymałam od pełnomocnika strony przeciwnej pismo wysłane do sądu z wnioskiem o skierowanie stron do mediacji (uzgodniłyśmy to z p. Mecenas).
W uzasadnieniu pisma przeczytałam:
w związku ze zmianą pełnomocnika przez pozwanego (…) powódka widzi możliwość polubownego załatwienia sprawy
Przyznam, że się zdziwiłam, że Pani Mecenas tak uzasadniła swoje stanowisko.
Nie powiem – zrobiło mi się miło, bo to ja jestem tym nowym pełnomocnikiem.
Co się wydarzyło?
Klient trafił do mnie już po wydaniu postanowień o zabezpieczeniu z informacją, że ze stroną przeciwną nie da się rozmawiać. Jego poprzednia pełnomocnik próbowała i nic z tego nie wyszło.
Przyznam się, że zawsze – o ile Klient ma w tym interes i mi na to pozwoli – próbuję porozumieć się z pełnomocnikiem drugiej strony.
Czy jest jakaś rada na przewlekanie postępowania przez drugą stronę?
Masz doświadczenie z postępowaniem, które trwa latami, albo słyszałeś o takiej sytuacji? Po latach pracy w sądzie trudno mi uwierzyć, że nie…
Nadużycie prawa
Muszę od razu zaznaczyć, że nie mam na myśli przewlekłości postępowania z przyczyn leżących po stronie sądu. Na to w praktyce rady nie ma, bo skarga na przewlekłość postępowania wygląda dobrze może na papierze.
Piszę o usilnych staraniach drugiej strony, żeby postępowania nie kończyć, maksymalnie przedłużać i utrudniać wydanie końcowego orzeczenia.
Podobno nowy rok skłania do refleksji. No to i ja zrobię małe podsumowanie.
Zeszły rok był dobrym rokiem.
Do naszego zespołu dołączył mój mąż – adw. Bartłomiej Swaczyna i objął dział spraw z zakresu spadków (także spadków międzynarodowych), podziałów majątku i nieruchomości (jest w tym zakresie specjalistą) oraz apl. adw. Magdalena Junak.
Pani Magdalena Junak pracuje u nas już od dłuższego czasu, ale teraz w charakterze aplikanta adwokackiego.
Praca
Mieliśmy w zeszłym roku dużo pracy, a w rezultacie – sądowe „wzloty i upadki”.
Nie mogę napisać, że mieliśmy tylko sukcesy, bo nie byłaby to prawda. Niestety tak się nie da.
Tytuł może dziwny, ale chciałam dobitnie oddać myśl, istotną – jak sądzę – dla każdej osoby korespondującej z sądem. Do sądu idziemy PO COŚ. A sędzia to nie nasz przyjaciel (także nie wróg).
Sędzia to osoba, która ma wziąć pod uwagę argumenty obu stron, przeanalizować dowody i wydać orzeczenie.
Wbrew przekonaniu wielu osób sędziowie są osobami zajętymi i nie są zainteresowani każdym aspektem życia stron.
Jeżeli sprawa jest o alimenty, to pisanie kilkunastu stron o pożyciu z matką/ojcem dziecka nie mają żadnego znaczenia dla rozstrzygnięcia.
Szkoda poświęcać czas i energię na zapełnianiu kolejnych stron i drukowaniu nieistotnych w sprawie dowodów. Dlaczego?
Zakres sprawy
Bo sprawa o alimenty jest sprawą o pieniądze.
Oczywiście, skłamałabym, że sąd nie uwzględnia także innych aspektów, ale… „znaj proporcją, Mocium Panie”.
Mam świadomość, że wybór jurysdykcji wielu osobom nic nie powie, ale od tego jest ten blog, żeby zrozumieć „niezrozumiałe” :-).
Muszę podkreślić, że moją pasją są sprawy rodzinne międzynarodowe. Od wielu lat uczestniczę w konferencjach i szkoleniach dotyczących tej dziedziny prawa.
W tym roku we wrześniu brałam udział w dorocznej konferencji międzynarodowego prawa rodzinnego w Trewirze. Tematem wiodącym było niby stare bo pochodzące z 2019 r. ale jednak nowe rozporządzenie Bruksela II b.
Czemu nowe? Ano dlatego, że weszło w życie w dniu 1 sierpnia 2022 r.
Chyba jeszcze o tym nigdy nie napisałam wprost, bo to dla mnie całkowita oczywistość. Z tego powodu zresztą wielu prawników nie lubi spraw rodzinnych, a ja je „kocham”. Sprawy rodzinne są pełne emocji.
Dzisiaj rozmawiałam z panem, który na fali emocji podjął szereg niekorzystnych dla siebie decyzji. Jakie to uczucia? Przede wszystkim wyrzuty sumienia.
Na tej fali Klienci „płyną” bez hamulców. A potem…
Zawsze później przychodzi czas otrzeźwienia.
Moment, kiedy okazało się, że majątek został przekazany bez namysłu i przygotowania od strony prawnej.
Kiedy okazuje się, że dżentelmeńskie umowy z drugą stroną nie są przestrzegane.
Albo po prostu żal nieprzemyślanych decyzji.
Tyle, że jest za późno…
Adwokat
Wielu z nas zna się na wszystkim. Sami się leczymy, sami piszemy pisma procesowe, sami doktoryzujemy się w wielu dziedzinach.
Dobre jest mieć ogólne pojęcie w sprawach, które nas dotyczą, ale dr Google nie zastąpi wiedzy i doświadczenia.
OZSS-y, czyli Opiniodawcze Zespoły Specjalistów Sądowych dobrej prasy nie mają.
Można powiedzieć, że złą sławę odziedziczyły po Rodzinnych Ośrodkach Diagnostyczno-Konsultacyjnych (RODK – wpisy na ten temat można znaleźć tu).
W internecie można przeczytać masę krytycznych opinii na temat działania OZSS.
Przyznam, że oceniam OZSS odmiennie.
Czytam opinie RODK i teraz OZSS od lat i – chociaż nie zawsze się zgadzam w 100% – uważam potrafią dość trafnie postawić diagnozę relacji rodzinnych i samych członków rodziny.
OZSS a Klient
Chyba wszyscy moi Klienci mają dużo obaw przed wizytą w OZSS. Nie ma się co dziwić, od tej opinii dużo zależy.
Zawsze przed terminem badania OZSS spotykam się z Klientem i wyjaśniam na czym polega badanie, jak może wyglądać.
Robię to, co lubię. Zawód adwokata nie należy do łatwych, ale daje dużo satysfakcji zwłaszcza, gdy uda się pomóc, rozwiązać czyjś życiowy problem więcej >>