9
Gru

ZANIM ZLECISZ APELACJĘ

Sąd ogłosił wyrok i co dalej? Większość kwestii omówiłam we wpisie: Co po ogłoszeniu wyroku.

Dzisiaj kilka słów na temat zlecenia sporządzenia apelacji (zażalenia) profesjonalnemu pełnomocnikowi w sytuacji, gdy w pierwszej instancji w ogóle nie było pełnomocnika, albo pełnomocnik z takich, czy innych względów przestał reprezentować skarżącego jeszcze przed postępowaniem odwoławczym.

O czym trzeba pamiętać? O terminie do sporządzenia odwołania. Dwa tygodnie do sporządzenia apelacji od daty otrzymania orzeczenia z uzasadnieniem (tydzień w przypadku zażalenia – jak liczyć terminy pisałam tu). Jeżeli komuś wydaje się, że dwa tygodnie to dużo czasu na zapoznanie się ze sprawą (od zera) i napisanie apelacji, to się myli. No chyba, że akta są cieniutkie (rzadkość), a sprawa nieskomplikowana.

Dlaczego w ogóle o tym piszę? Na pewno nie po to, żeby się poskarżyć, jak to mamy mało czasu na sporządzenie apelacji (lub innego środka odwoławczego)? Nie – żeby uzmysłowić każdemu, kto rozważa zatrudnienie prawnika do postępowania apelacyjnego, lub choćby do napisania samego odwołania, że trzeba się spieszyć. Tak, wiem, że procesujący się mają swoją pracę i obowiązki, że po prostu nie mają czasu. Ale to samo dotyczy nas – prawników. Cieszymy się z każdego Klienta, ale oprócz tej jednej nowej sprawy mamy szereg innych obowiązków, a doba ma 24 godziny i nie chce być inaczej. Nie twierdzę, że nie da się napisać odwołania w jeden dzień. Są takie sprawy, w których jest to możliwe. Ale są także sprawy, w których i tydzień to mało.

Jeżeli chcesz się odwołać, to staraj się skontaktować z prawnikiem od razu. W tym przypadku sprawdza się powiedzenie „im szybciej, tym lepiej”.

{ 10 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Paweł Grudzień 9, 2014 o 21:11

I są dwie godziny na dwa kazusy z prawa cywilnego.
A na aplikacji radcowskiej na egzaminie z prawa karnego 3 godziny na zapoznanie się z aktami i napisanie apelacji.
Również uważam, że ciężko coś wymyślić w jedną dobę.
Potwierdziła tylko Pani Mecenas moje przeczucie, że warunki egzaminacyjne dla przyszłych prawników są tak wyabstrahowane od rzeczywistości, ze tak naprawdę egzaminy w ogóle nie odwzorowują warunków i realiów pracy.
Może jedynie są sprawdzianem z radzenie sobie ze stresem. Ale daleko im od sprawdzianu z operowania wiedzą materialną i procesową.

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Grudzień 9, 2014 o 21:17

Uj, a ja przecież nie o tym :-). Też zdawałam podobny egzamin i trudno mi wyobrazić sobie inny sprawdzian praktyczny umiejętności analizy akt i sporządzania pism procesowych. Zwłaszcza, że na egzaminie akta są zwykle wyselekcjonowane pod kątem konkretnego problemu prawnego. Oczekiwanie, że egzamin będzie odwzorowywał warunki (?) i realia (?) pracy chyba jest z gruntu chybione. „Warunki” i „realia” przyjdą dopiero po zdanym egzaminie, czego serdecznie życzę.

Odpowiedz

Paweł Grudzień 9, 2014 o 21:36

Egzamin dla egzaminu;)
No właśnie…To po co jest egzamin?

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Grudzień 9, 2014 o 21:55

Egzamin, jak świat światem ma sprawdzić wiedzę i umiejętności. Lepiej lub gorzej. Nikt nie wymyślił do tej pory lepszego sposobu na zakończenie pewnego etapu edukacji.

Odpowiedz

Andrzej Grudzień 9, 2014 o 22:29

Wszystko prawda Agnieszko, ja nigdy nie zapomnę telefonu od pewnego potencjalnego klienta i zdania „mój szwagier jakieś dwa tygodnie temu dostał wyrok z uzasadnieniem, czy napisały pan mecenas apelację……”, po moim wyjaśnieniu, iż nie napiszę apelacji w jeden dzień nie znając sprawy usłyszałem „przecież to tylko kilka zdań…”

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Grudzień 9, 2014 o 23:11

Ano właśnie tak to bywa 🙂

Odpowiedz

Monika Grudzień 14, 2014 o 13:43

Witam. Chciałabym się trochę pożalić i zarazem poradzić. Otóż dnia 9 grudnia 2014 r. sąd orzekł rozwód mojego małżeństwa z winy obojga stron, choć ja składałam pozew o rozwód z winy męża w styczniu 2012 r. Na całe mnóstwo dowodów, jakie złożyłam (alkoholik, palacz marihuany, moja obdukcja lekarska, ograniczone jego prawa do dzieci, wielokrotne interwencje policji w naszym domu, on nie pracuje legalnie, prowadzi firmę, którą ma zarejestrowaną na matkę, nie płaci alimentów, opinia RODK ewidentnie wykazuje jego złe metody wychowawcze, a nawet ich brak). Mąż mi zarzucał, że się go czepiałam, że on nie wykonuje obowiązków domowych, i skłamał że dowiedział się, ze go zdradzałam( co jest totalną nieprawdą!) Sąd orzekł, że mimo iż nie ma żadnych dowodów, to śmie przypuszczać, ze obecnie się z kimś spotykam i w tym zakresie ja również przyczyniłam się do rozpadu naszego małżeństwa. Dodam jeszcze, ze przedstawiłam dowód, że on od ponad roku mieszka z kobietą i sam się do tego przyznał. Czy naprawdę już nie ma sprawiedliwości na tym świecie? On mógł mnie bić, mógł pić, mógł zażywać narkotyki, miał w d…e cały system, zasady, wartości… zmuszona byłam wraz z dziećmi się wyprowadzić, bo mi groził, ze mnie zabije i nie mogłam oka zmrużyć w nocy ze strachu czy czasami tego nie zrobi, a teraz taki wyrok..!!! Czy naprawde miałam czekać, aż wydarzy się tragedia, żeby sąd mógł wydać orzeczenie o jego winie. To jest STRASZNE!!! Chcę napisać apelację, ale zastanawiam się ile to potrwa i czy w Polsce i tak nie jest tak, że ręka rekę myje, a oni( sądy i adwokaci) i tak się sami bronią i może mi sędzina chciała tym wyrokiem pokazać, że miałam wziąc adwokata, żeby wygrać sprawę… nie wiem już sama…

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Grudzień 14, 2014 o 20:10

Pani sprawy oczywiście nie skomentuję – polecam wizytę w kancelarii adwokackiej przed sporządzeniem apeacji (z uwzględnieniem mojego wpisu pozwyżej). Raczej nie doszukiwałabym się sugerowanego przez Panią przekazu sędziego. Sędziowie zwykle wcale nie tęsknią za naszą obecnoscią na sali. Czasem łatwiej rozstrzygnąć sprawę bez pełnomocnika.

Odpowiedz

Michał Luty 10, 2015 o 14:38

Witam zauważyłem, że każdy ostatnio, by się tylko rozwodził. Ludzie jak mają problemy to widzą tylko jedno rozwiązanie rozwód. Czy naprawdę nie ma innego sposobu, na rozwiązanie takich problemów. Wporządku jeśli to zdrada lub bicie żony to naprawdę trzeba się koniecznie rozwieść, ale jeśli sa to jakies błahe problemy to, dla mnie największą głupotą jest się od razu rozwodzić.

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Luty 10, 2015 o 17:45

To krzywdzące uproszczenie. Wielu moich klientów ma za sobą próby ratowania małżeństwa, czy też długi okres rozmyślania i podejmowania decyzji. Każda sprawa jest inna. Bywa różnie.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł. Jednak jeśli chcesz w ten sposób poprosić mnie o pomoc, skorzystaj z zakładki Kontakt

{ 1 trackback }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: