29
Sie

OD DZISIAJ ZMIANY W KODEKSIE

Dzisiaj wchodzi w życie nowelizacja kodeksu rodzinnego i opiekuńczego oraz kodeksu postępowania cywilnego. Co się zmienia?

  • Do tej pory rodzice, którzy chcieli pozostawienia wspólnej władzy rodzicielskiej musieli sporządzić porozumienie rodzicielskie (nie było sprecyzowane w ustawie, że porozumienie ma być sporządzone na piśmie, ale i tak sądy tego wymagały). Bez takiego porozumienia sądy musiały powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców. Teraz mimo braku pisemnego porozumienia sąd może orzec o pozostawieniu władzy rodzicielskiej obojgu rodzicom. Moim zdaniem jest to zmiana idąca w dobrym kierunku. Pisemne porozumienie rodzicielskie w wielu przypadkach było tworem kompletnie sztucznym. No, bo jak rodzice mieli sporządzić plan współpracy przy wychowywaniu np. 16-letniej córki? Mieli dzielić się wywiadówkami? Teraz nie trzeba będzie wymyślać na siłę, co wpisać w taki plan. Byłam i jestem zdania, że jeżeli rodzice przed rozwodem radzili sobie bez pisemnego porozumienia, to poradzą sobie bez takiego dokumentu także i po rozwodzie;
  • wprost została przewidziana możliwość nieorzekania o kontaktach. Do tej pory sądy często orzekały o kontaktach swobodnych, co właściwie wychodziło na to samo;
  • w kodeksie postępowania cywilnego dodano przepisy, z których wynika możliwość orzeczenia, że dziecko będzie mieszkać z każdym z rodziców w powtarzających się okresach. To nic innego, jak opieka naprzemienna. Wprawdzie nigdzie w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym nie znajdziemy przepisu wprost pozwalającego na takie uregulowanie kontaktów, jednak nie ma też nigdzie zakazu. Oznacza to, że do tej pory też to było możliwe (a, że występowało rzadko, to już inna rzecz).

Nie są to zmiany rewolucyjne (może i dobrze :-)). Wprawdzie odwołanie się wprost do możliwości orzeczenia opieki naprzemiennej w kodeksie postępowania cywilnego to jest zmiana jakościowa, ale nie sądzę, żeby ta nowelizacja wpłynęła znacząco na częstsze orzekanie opieki naprzemiennej (przynajmniej na początku).

 

Ps.

Na prośbę czytelnika podaję numery zmienionych artykułów (nowelizacja jest szersza, ale omówiłam jedynie przepisy dotyczące rozwodu): art. 58 k.r.o., art.  5821, 59822 i Art. 7562 k.p.c.

{ 23 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Aleksandra Sierpień 30, 2015 o 09:21

Bardzo przydatny wpis. Przydałoby się tylko, aby w nawiasach podała Pani jakie konkretnie artykuły z KRO uległy zmianie. Pozdrawiam serdecznie 🙂

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Sierpień 30, 2015 o 18:51

Nie chciałam nudzić numerkami przepisów, ale w takim razie uzupełnię :-).

Odpowiedz

Magda Sierpień 30, 2015 o 11:40

Szkoda tylko że wprowadzamy rozwiązania, od których się odchodzi. Opieka naprzemienna jest aktualnie poddawana szerokiej krytyce

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Sierpień 30, 2015 o 18:50

Sąd nadal ma obowiązek stać na straży dobra dziecka. Aktualnie obowiązujące przepisy nie wprowadzają (na szczęście) obowiązku ustanawiania opieki naprzemiennej. Nie sądzę zatem, aby sytuacja uległa drastycznej zmianie.

Odpowiedz

Marek Sierpień 30, 2015 o 19:21

Problem w tym ze termin dobro dziecka nie jest terminem prawnym tylko czysto umownym. Przy odpowiednim adwokacie (a sa tacy) moznaby powiedziec ze pani Kasia W. dzialala na rzecz dobra dziecka, bo skoro nie kochala to dla dobra dziecka zrobila to co zrobila. W tym jest wlasnie problem ze pod tzw. dobro dziecka mozna podciagnac wszystko. I widzialem takie postanowienia kore wolaj ao pomste do nieba… Oczywiscie w imie dowolnie rozumianego dobra dziecka. Kiedy organizacje ojcowskie postulowaly zeby twardio zdefiniowac termin dobra dziecka nie bylo takiej woli. Ciekawe dlaczego? Za duzo widzialem zeby wierzyc w to……

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Sierpień 30, 2015 o 19:39

Są różni adwokaci, różni sędziowie, różni rodzice… Potrzeba wrażliwości i tego osobiście oczekuję od sędziów, adwokatów zajmujących się prawem rodzinnym i rodziców. Z tym – jaki wiemy różnie bywa. Nie wiem, jak można zdefiniować dobro dziecka? To nie jest pojęcie obiektywne. Póki mnie ktoś nie przekona (jestem otwarta na argumenty) będę stała na stanowisku, że to dobro dziecka powinno być oceniane w każdej jednej sprawie. Ludzką rzeczą jest błądzić, problem w tym, aby minimalizować blędy.

Odpowiedz

Marek Sierpień 30, 2015 o 19:30

Opieka naprzemienna jest krytykowana? Przez kogo ? srodowiska feministyczne ? W tym kraju podcvzas processu o opieke nad dzieckiem dziecko staje sie narzedziem do walki. I to jest tragiczne. Ze Ci co rzekomo dobra dziecka maja strzec antagonizuja strony a adwokaci niestety w tym pomagaja. I nie jest o twierdzenie z gatunku tak mi sie wydaje. Funkcjonuja juz kawaly o adwokatach. Przyklad ?
Prosze…
Przychodzi uradowany klient do adwokata : Panie Mecenasie mam swietnych swiadkow,Mecenas odpowiada- niech sie Pan nie klopocze, mam lepszych
Inny ?
Prosze.. Przycvhodzi Pani do Mecenaski : Pani Mecenas chce sie rozwiesc. Mecenas : A czemu ? Bije Pania ? klientka : Niechby sprobowal
Mecenas: Nie dba o dzieci ? Klientka : Gdzie tam jest super ojcem
Mecenas : Zdradza Pania? kleintka: Nieee.. niechby sprobowal
Mecenas : To co mamy ?
Klientka: Wiem!!! Mamy go !! 3 cie dziecko nie jest jego
I niestety tak to wyhlada jak w kawalach. Parqadoksalnie… mozna by sie bawic gdyby nie chodzilo o krzywde dzieci

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Sierpień 30, 2015 o 19:46

Przyznam, że nie znałam tych dowcipów, ale o.k. Nie widzę powodu, żeby moja grupa zawodowa miała być pod specjalną ochroną :-). Nie mogę się jedynie zgodzić, że wygląda to tak, jak w kawałach, bo nigdy nie zdarzyło mi się podsuwać klientom kłamstw dla doraźnego celu (zresztą, dla niedoraźnego celu również).
Co do opieki naprzemiennej, to jest to trudny temat. Znam osoby, którym taka forma opieku wychodzi z zadowoleniem dziecka, znam też takie przypadki, kiedy dziecko jest ofiarą „sprawiedliwego” podziału dziecka przez rodziców. Jestem natomiast zwolenniczką utrzymywania możliwie szerokich kontaktów z obojgiem rodziców – to podstawowe prawo dziecka. Są oczywiście różne sytuacje życiowe, wyjątki, ale regułą powinien być kontakt i zachowanie dobrych relacji z obojgiem rodziców. Jak? To już zależy od konkretnej sytuacji. To nie zawsze musi być tydzień na tydzień. Sprawiedliwość to nie matematyka.

Odpowiedz

Marek Wrzesień 6, 2015 o 09:28

Pani Agnieszko, To nie jest wycieczka i opinia o wszystkich adwokatach. Zdecydowanie nie… W kazdej spolecznosci sa czarne owce. I tego sie nie uniknie. Natomiast w wielu przypadkach jest niestety solidarnosc korporacyjna. A ze adwokaci dopuszczaja sie w sprawach przez siebie prowadzonych lamania prawa to fakt i dowodow mam az nadto. Czesto Sad to manipulowanie emocjami i wycinanie faktow w zaleznosci od potrzeb. Podsadny nie wytoczy procesu cywilnemu adwokatowi np. za naruszenie dobr bo raz jest bez szans. Poza tym przy okazji opieki nad dziecmi przy odpowiednim rozegraniu spraw przez adwokata mozna wrecz w Sadzie zamieszkac. I jeszcze jedno. Sa adwokaci chwalacy sie przed swoimi klientami znajomosciami w sadach i prokuraturach. Przepraszam ale w tej sytuacji nad przeciwnikiem procesowym nie ma sadu jest tylko sad kapturowy

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Wrzesień 6, 2015 o 20:39

Zgadzam się, że czarne owce są w każdej grupie zawodowej. Co do sądu kapturowego, to się nie zgodzę (choć nie mogę powiedzieć, z ręką na sercu, że nie zdarzają się nieprawidłowości). Pracuję już dosyć długo i oczywiście nie zawsze jestem zadowolona z orzeczeń sądów. Do tej pory nie zdarzyło mi się jednak mieć poczucia, że coś było załatwione „pod stołem”. Staram się walczyć w interesie moich klientów, ale druga strona też zwykle walczy. Wyrok to wypadkowa tak wielu czynników, że nie zawsze wszystko można przewidzieć.

Marek Sierpień 30, 2015 o 19:15

I tutaj sie roznimy ze swiatem prawnikow. Niestety potrzebne sa zmiany rewolucyjne. Jesli ktos ma watpliwosci to demografowie juz mowia ze zapasci demograficznej uniknac sie nie da. To sa wlasnie efekty braku zmian rewolucyjnych. Moge ze swej strony powiedziec tyle, mam juz jedno dziecko ktore ma dzieki polskiemu prawu pieklo na ziemi i nie pozwole zeby na swiat przyszlo nastepne. Pani mecenas Wy macie zajecie, nasze dzieci cierpia bo nikogo w tym kraju ich los nie obchodzi. Oczywiscie sa adwokaci wyjatki, sedziowie tez. Ale generalnie patrzac na te zmiany one niczego nie zalatwiaja. Mozna miec wladze rodziecielska ale pozostanie ona tylko na papierze. Ten zapis nieczego nie zmieni jest zwyczajnym picem na wode ktory ma niby pojkazac Polakom jak nasi politycy troszcza sie o dobro rodzin , Z wnioskowanego przez RPD porownywalnego czasu zostalo powatrzalne. Skojarzenie z aferea i ustawa slynne i czasopisma swiadczy jedynie o potrzebue wymiany stetryczalych poslow generujacych tylko problemy prawne. Znowu „wybrancy narodu” wiedzieli lepiej… Wiec niech zbieraja na swoje emerytury bo przyrost naturalny bedzie szedl dalej drastycznie w dol. Jesli dolozymy do tego emigracje Polakow to za chwile Polska zniknie. Jesli to jest cel to juz jestesmy na rowni pochylej… Potem nas wchlona inni, a my obywatele tego kraju bedziemy niewolnikami. Problem nizu demograficznego niestety zaczyna sie w Sadach Rodzinnych…

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Sierpień 30, 2015 o 19:35

WIdzę, że muszę się wytłumaczyć z mojej „radości”, że zmiany nie były rewolucyjne. Nie dlatego, że uważam, że takie zmiany nie powinny nastąpić (w zakresie prawa rodzinnego jest naprawdę dużo do zrobienia). Po prostu jestem przeciwna zmienianiu prawa „na kolanie”, a tak – to moja prywatna opinia – zmienia się ostatnimi czasy ustawy: dla doraźniej korzyści. Nie zgodę się z Pana opinią, że nikomu nie zależy na dobru dzieci. Nie dopytuję, dlaczego Pana dziecko ma piekło na ziemi, ale jeżeli tak, to jest o co walczyć – byle mądrze (mam oczywiście na myśli ustawodawcę).

Odpowiedz

Marek Wrzesień 6, 2015 o 09:45

Tu sie zgadzamy. Kodeks Rodzinny i Opiekunaczy tak naprawde powinien byc napisany od nowa. To jest ustawa z 1964 roku. Od tego czasu baaaaardzo wiele sie zmienilo. Przepisy alimentacyjne odnoszace sie do czasow kiedy byl wrecz nakaz pracy i przykladanie ich do czasow dzisiejszych to nieporozumienie. Kolejna rzecz to dziury wrecz fundamentalne. Nie mozna mowic o dobru dziecka dopoki to pojecie nie zostalo prawnie zdefiniowane i zapisane w Kodeksie. Nastepna sprawa to przerzucanie czesci zapisow dotyczacych dzieci rodzicow i rodziny do Kodeksu Postepowania Cywilnego. Efekt mamy taki jak zapisy w Kodeksie pełne balaganu i czasami wrecz wzajemnych sprzecznosci. Srodowiska ojcow od dawna maja takie propozycje tylko znowyu stetryczali wybrancy narodu uwazaja ze zrobia to lepiej. I mamy efekty. Ograniczanie wladzy rodz z urzeedu to zapis z 2011 roku jak pamietam. Po 4 latach i to bojow został zmieniony i to przy sporych dyskusjach i to takaze z udziałem sedziow SN którzy uwazali ze nie ma potrzeby zmiany art 58 i 107. Najzwtczajniej zmiany rewolucyjne to nie prawo tworzone na kolanie i na szybko ale reforma zapisow KRIO i KPC razem wzietych i nowe podejscie do pisania kodeksu. Wszak mamy nowe wyzwania ktore przynioslo zycie psychomanipulacje nad dzieckiem, falszywe oskarzenia o najciezsze przestepstwa wobec dziecka, procedura niebieskiej karty.To sa dzisiaj narzedzia do walki. Mozna wiele ugrac a ryzyko zadne. Za to dzisiaj nic nie grozi a moze narobic gigantycznych szkod. Znane mi sa senetencje z ust sedziow ze oskarzenie o molestowanie dziecka to czesc taktyki procesowej w sprawie rozwodowej. Na szczescie sedziowie prowadzacy moje sprawy mieli do tego inne podejscie. I chwala im za drazenie tematu w celuu ustalenia stanu faktycznego najdokladniej jak to tylko mozliwe. Kolejna rzecz to opinie psychologow. Znowu za to nic nie grozi a opinie w ktorej psycholog napisze wszytsko co tylko zamawiajacy opinie chce (wlacznie z opinia moletsowaniu dziecka) to juz norma. W krajach cywilizowanych za takie rzeczy traci sie wladze rodzicielska z miejsca i ma sie postepowanie karne. W Brazylii psychomanipulacja nad dzieckiem jest w recz spenalizowana. U nas dalej panuje kult matki Polki mimo ze kobiety sie zmienily i faceci ojcowie tez

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Wrzesień 6, 2015 o 20:42

Osobiście boleję nad kultem matki Polki. Spotykam wielu fantastycznych ojców i kwestią oczywistą jest, że nie jest to miłość gorsza od miłości matki. Ale – żeby nie było zbyt różowo – stykam się też z beznadzienymi rodzicami. Nie da się relacji rodzicielskich zaszufladkować. Chciałabym jednak, żeby nie płeć, postawa rodzicielska odgrywała największą rolę przy decyzjach sądu. Na razie nie jest to niestety regułą. Matce wolno więcej.

Odpowiedz

Wiktoria Wrzesień 5, 2015 o 15:15

Panie Marku, calkowicie sie z Panem zgadzam , jestem kobieta i obywatelka dwoch krajow, i kiedy w Polsce ojciec od razu jest traktowany przez sady jako Wrog matki , ktora niejednokrotnie jest calkowicie winna rozpadu zwiazku i automatycznie jako zly, nieodpowiedzialny ojciec, pomimo przedstawionych faktow i zeznac swiadkow ,moj drugi kraj zapewnia ojcom ROWNE prawa w sprawach tak waznych ,jak sprawowanie opieki, i wychowywanie ich wlasnych dzieci .Polscy ojcowie Walczcie o swoje prawa i Dzieci, ktore Was kochaja , bo wiadome sa tragiczne skutki ..zycia i dorastania bez Taty , lub widywania od czasu do czasu.

Odpowiedz

Barbara Wrzesień 6, 2015 o 15:34

Pozwolę sobie odnieść się do wpisu Szanownej Autorki Bloga, że pojęcie „dobro dziecka” nie jest pojęciem obiektywnym. Jako argument polecam wpis ” Child Custody Evaluations ” na blogu drcraigchildressblog i spostrzeżenie autora, że jeśli definicja, czym jest dobro dziecka, jest płynna, wtedy każdy, kto ocenia kompetencję rodzicielskie może konstruować własną definicję pozwalającą usprawiedliwić/uzasadnić każdy wniosek, zalecenia czy podejmowaną decyzję dotyczącą opieki nad dzieckiem. Brak obiektywnego pojęcia dobra dziecka jako punktu odniesienia powoduje, że nie jest możliwe stwierdzenie prawdziwości wniosków i zaleceń biegłych czy trafności podjętych decyzji.
U nas na dodatek materiały gromadzone podczas badań w niegdysiejszych RODK są utajnione i nikt spoza tej instytucji nie ma do nich wglądu, a biegli podczas wysłuchania uzupełniającego opinię po prostu ją podtrzymają, nawet gdy brak elementarnej logiki w tym co mówią.

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Wrzesień 6, 2015 o 20:34

Dziękuję za komentarz. Po prostu trudno mi sobie wyobrazić „sztywną” definicję dobra dziecka. Może nie wystarcza mi wyobraźni. Jeżeli komuś się uda doprecyzować to pojęcie, to nie mam nic przeciwko temu.

Odpowiedz

Wiktoria Wrzesień 11, 2015 o 09:59

Opieka naprzemienna Naprawde sie sprwdzila i dzieci sobie swietnie radza z taka sytuacja .Tak ,maja dwa pokoiki do zabaw , dwa biurka do nauki ale tez maja dwoje kochajacych ich rodzicow , co jest w koncu dla nich Najwazniejsze , Nie musza tez uczestniczyc w tzw rozgrywkach rodzicow , Kto jest gora , Taki model sprawdzil sie w innych krajach i znam to w sensie praktycznym z mojego drugiego kraju .Sprawy tzw techniczne zawsze mozna dopracowac ale Najwazniejsze ze dziecko ma mame ale i tate w swoim zyciu…Wszystkim polskim dzieciom zycze wzrastania w milosci obu Rodzicow ..Nareszcie zaczynaja sie istotne Zmiany w pl prawie rodzinnym i opiekunczym .Zycze Obu Stronom sukcesow..

Odpowiedz

Agnieszka Wrzesień 28, 2015 o 15:56

Wprowadzoną nowelizację uważam za korzystną i wbrew pozorom bardzo potrzebną. W wielu sądach już widać pozytywną praktykę związaną ze zmianą przepisów. Choć niektórzy sędziowie na początku mieli wątpliwości, jakie wydać rozstrzygnięcie, w sytuacji, gdy zgodną wolą stron jest powierzenie wykonywania władzy rodzicielskiej tylko jednemu z rodziców, jak to bywało do tej pory.

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Wrzesień 28, 2015 o 16:38

W takim razie będę się musiała wycofać z zaprezentowanego zdania :-). A tak na poważnie, jeżeli to tyle zminiło w podejściu sędziów, to dobrze.

Odpowiedz

Marek Wrzesień 29, 2015 o 11:23

Niestety w przypadku wielu sedziow orzekanie jest niemal rutynowa czynnoscia. Choc znam perelki sedziowskie. Sedziow podchodzacych naprawde rzetelnie. Chwal im za to bo za kazda sprawa zle rozpoznana czy to z rutyniarstwa czy niedbalstwa kryje sie nie krzywda strony ale krzywda dziecka. My dorosli spobie jakos poradzimy natomiast maluszki juz na dzien dobry dostaja potezny zastrzyk smutku i co gorsza nie rozumiejka dlaczego
Powiem tez tak ze widac powoli zmiany. Zanim one dojda do mniejszych miasteczek minie troche ale symptomy juz widac. jestem pod wrazeniem wystapienia Waldemara Zurka jakby nie bylo tu z Krakowa ktory na posiedzeniu Senackiej Komisji z ramienia KRS w zwiazku z procedowaniem zmian art 58 i 107 (wladza rodzicielska) stwierdzil iz jest GORACYM ZWOLENNIKIEM OPIEKI NAPRZEMIENNEJ i mowi to jako sedzia a nie jako czlonek wladz KRS. Wczesniej nie chciano o tym slyszec. Mysle ze zwrocenie uwagi i naglosnienie tematu przez media spowodowalo iz zaczeto sie zastanawiac co to jest jakie sa uwarunkowania. Natomiast nie zgadzam sie do konca z twierdzeniem iz rodzice musza bezwzglednie postepowac tak samo. Nawet w rodzinach pelnych na wychowanie dziecka rodzice maja rozne spojrzenie i nie jest to tragedia czy rozsypka dla dziecka. Dziecko sie przystosowuje. Tak samo jest z zasadami panujacymi na zewnatrz czy to szkola czy przedszkole. Dzieci wiedza co mozna w szkole robic czego nie. Jesli pani w przedszkolu kaze myc rece przed jedzeniem a w domu nie o swiat dziecka nie ulega zawaleniu. Po prostu dziecko wie co kiedy mozna gdzie i z kim i sie do tego dopasowuje. Oczywiscie moze wykorzystywac badz probowac wykorzystywac, ale to jest normalna dziecieca postawa w rodzinach pełnych tez wynikajaca z ustalania granic przez rodzica czy rodzicow w pelnej badz niepelnej rodzinie. Lepsze jest i bedzie zawsze wrogiem dobrego. Poki co opieka naprzemienna jest unikatem w skali orzeczen w kraju, a szkoda. Zawsze stalem na stanowisku ze zabezpieczenie orzekajace o opiece naprzemiennej powinno byc niemal z automatu orzekane bo daje szanse w toku postepowania na rozpoznanie jak taki model funkcjonuje w tej konkretnej rodzini wobec tego konkretrnego dziecka. Zabezpeiczenie w kazdej chwili przeciez moze byc zmienione. Co wiecej mysle ze taka forma zabezpieczenia wrecz wielu rodzicow by ostudzila i ich emocje rozpalone checia walki mogly by zgasnac zanim poziom emocji w zwiazku ze sprawa rozpali sie tak ze nikt tego nei zatrzyma. Bo pozniej pozostawaine sa tylko zgliszcza po sobie. Niestety w zgliszczach jest dziecko. I to jest w takich sprawach najtragiczniejsze… I chocby jeden z rodzicow chcial chronic dziecko przed uwiklaniem go w sprawe to moze stawac na glowie jesli drugi rodzic tej woli nie ma

Odpowiedz

Majka Październik 28, 2015 o 00:04

Każda sprawa jest inna ,każde dziecko jest inne! Kazdy ojciec i matka! Jednak nowe prawo nie pomaga tylko szkodzi! Gdyz ten kto potrafi sie dogadać w sprawie opieki to i bez sadu sie dogada! Gorzej z tymi którzy nie mogą sie dogada! Wychowywać dziecko trzeba na codzień ,a nie tylko od święta! Jaka fajna sytuacje ma tatuś ktory widuje sie z dzieckiem od święta! Moze byc przez kilka dni i radosny i nie wymagający ! Obrzucić dziecko prezentami! J bedzie sie oburzał , gdy ktos mu powie , ze nie jest w procesie wychowawczym ,ze nie bierze udziału gdyz fizycznie z tym dzieckiem nie przebywa! Trudno wychować dziecko przez telefon bądź skape! Oczywiscie nie jestem za tym aby tatusiów nie brac pod uwage! Owszem tak sa bardzo potrzebni w rozwoju dziecka ale w kwesti wychowania najwieksza role spełnia ten rodzic ktory z dzieckiem jest 24h! J Tej osobie należy sie największy szacunek! powinno

Odpowiedz

Stefan Lipiec 28, 2016 o 08:57

I dlatego droga Majko trzeba zabrać dziecko jednemu rodzicowi by drugi mógł być z nim 24h, a ten pierwszy spędzając z nim tak mało czasu był zmuszany do jakiejś formy rozpieszczania? Sadzac z Pani dość emocjonalnego wpisu pisze Pani o swoich doświadczeniach.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł. Jednak jeśli chcesz w ten sposób poprosić mnie o pomoc, skorzystaj z zakładki Kontakt

Poprzedni wpis:

Następny wpis: