10
Kwi

500+, KOMU I CO Z TEGO WYNIKNIE?

Niedawno weszła w życie ustawa o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci, czyli popularnie nazywane 500+. Zostawiając na boku troskę o finanse państwa w perspektywie następnych lat (a chyba jest się o co martwić), zastanówmy się raczej nad konsekwencjami ustawy – nie wiem, czy w 100% zamierzonymi przez ustawodawcę. Zajmę się tylko niektórymi aspektami – tymi, które mnie interesują ze względu na prowadzoną praktykę adwokacką. To tylko garść refleksji – problemy, które dostrzegłam „na sucho” (wiele pytań z całą pewnością jeszcze się pojawi przy okazji stosowania ustawy), po przeczytaniu ustawy.

Kto jest uprawniony? Matka, ojciec, opiekun faktyczny dziecka (tj. zgodnie z definicją ustawową – osoba faktycznie opiekująca się dzieckiem, jeżeli wystąpiła z wnioskiem do sądu opiekuńczego o przysposobienie dziecka, czyli opiekująca się dzieckiem w preadopcji), albo opiekunowi prawnemu dziecka (szczerze mówiąc prawo nie zna takiego pojęcia, jak „opiekun prawny”, ale można sobie z tym poradzić na zasadzie intuicji. Termin prawny to „opieka”). Jeżeli kilka osób może złożyć wniosek, to komu się wypłaca pieniądze? I tu niespodzianka – temu, kto pierwszy złoży wniosek. Jeżeli jest więcej wniosków, to ośrodek pomocy społecznej będzie oceniał w wywiadzie środowiskowym, kto sprawuje opiekę nad dzieckiem. Szczerze mówiąc – moim zdaniem – ustawodawca pisząc w art. 15 ust. 1 ustawy pisząc o „opiece” miał na myśli raczej pieczę nad dzieckiem, gdyż pojęcie „opieka” oznacza w prawie coś kompletnie innego, niż wynika z sensu tego przepisu. Jeżeli ktoś mi powie, że czepiam się słów, to – tak, czepiam się słów. Prawnicy muszą interpretować ustawy (zwłaszcza te, które nie są „perłą legislacyjną”), a przy tej okazji muszą analizować znaczenie poszczególnych słów. Ważne jest, żeby używać w ustawach słów, które znaczą w całym ustawodawstwie to samo. W innym przypadku należy stworzyć autonomiczną definicję danego słowa na potrzeby tej konkretnej ustawy. Tyle przynudzania o technice legislacji, przepraszam.

Pomijając trudności w określeniu znaczenia słowa „opieka” podstawowy problem polega na tym, że nie wiadomo od ilu dni możemy mówić o „opiece” przez każdego z rodziców. Trudno zatem przewidzieć, jak urzędy będą oceniały pobyt dziecka u jednego z rodziców np. przez dwa dni w tygodniu plus co drugi weekend? Sądzę, że nie było intencją ustawodawcy zakwalifikowanie takiego czasu dziecka z rodzicem, jako „opieki”, ale to tylko moje przypuszczenia. Tak naprawdę dopiero „w praniu” okaże się, jak taka sytuacja będzie traktowana w świetle ustawy. Zakładam (nie powinnam tego zakładać, tylko powinno to być jasne po przeczytaniu ustawy), że chodziło o opiekę naprzemienną, która zresztą także nie jest w prawie w ogóle zdefiniowana (znowu więc nie wiadomo, czy stosunek czasu dziecka z rodzicem np. 8 do 22 w miesiącu jest opieką naprzemienną, czy też nie?).

Ustawa posługuje się tym terminem (opieka naprzemienna) w dwóch sytuacjach: przy definicji rodziny (znów, przez brak definicji, problem nie do rozstrzygnięcia) i przy ustalaniu kwoty świadczenia – przy opiece naprzemiennej. Odwołanie się do opieki naprzemiennej orzeczonej przez sąd jest dość niefortunne, bo rodzi oczekiwanie, że będzie to wprost wynikało z wyroku. Nie widziałam wyroku, w którym wprost nazywano by sposób kontaktów, jako opiekę naprzemienną. Znów zatem kwestię tę będą musieli rozstrzygnąć urzędnicy – nie zazdroszczę.

Co w takim razie z wypłacaniem świadczenia przy opiece naprzemiennej? Moim zdaniem w takim przypadku świadczenie powinno być dzielone między uprawnione osoby proporcjonalnie do czasu spędzanego u każdego z nich.

Przyznam, że pierwsze pytanie, jakie mi się nasunęło po uzyskaniu informacji (jeszcze bez czytania ustawy) o projekcie 500+, to jaki będzie wpływ tych dodatkowych pieniędzy na wysokość alimentów? Tych już zasądzonych i tych, które dopiero czekają na wyrok. Z rozmów z innymi prawnikami wynika, że nie jestem oryginalna w rozmyślaniach nad tym aspektem ustawy :-). Szczerze mówiąc mam wyrobiony pogląd na ten temat, ale wyjątkowo muszę zastosować zasadę „wiem, ale nie powiem”. Jestem adwokatem i muszę reprezentować interes mojego klienta, a nie propagować swoje prywatne prawnicze poglądy. Ujawnienie moich pomysłów zamknęłoby mi drogę do wykonywania zawodu po jednej ze stron sporu, a za bardzo lubię występować przed sądem i przekonywać do racji mojego klienta, żeby z tego świadomie rezygnować.

Ustawa dopiero weszła w życie i – jak zwykle – początki będą trudne. Część odpowiedzi na rodzące się pytania znajdziemy w ustawie, ale dużo większa część będzie rozstrzygana na salach sądowych. I proszę mi wierzyć, prawnicy nie będą się nudzić przy interpretacji ustawy.

 

P.S.

Zainteresowanych ustawą „500+” odsyłam też do strony http://500-plus.info/

 

P.S.

No to teraz mogę napisać, jakie jest moje zdanie, gdyż ukazały się pierwsze publikacje prasowe o wpływie 500+ na możliwość obniżenia zasądzonych alimentów (można przeczytać 500+). Dziwię się, że Ministerstwo Sprawiedliwości się dziwi! Taki skutek (możliwość obniżenia alimentów) wynika wprost z ustawy. Bardzo mi przykro. Trzeba myśleć, jak się stanowi prawo powszechnie obowiązujące. Alimenty to system naczyń połączonych. Wbrew pozorom napisanie dobrej (czytaj przemyślanej) ustawy to nie lada sztuka. Przykro tylko, że efekt jest taki, że znów „obrywają” biedniejsi – Ci, którzy nie żyją w zgodnym związku. Zgodne rodziny mają 500 zł ekstra, inni – niekoniecznie.

{ 16 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Żaneta Kwiecień 11, 2016 o 11:23

Witam Pani Agnieszko, od czasu kiedy intensywnie poszukiwałam porad w tym temacie, z przyjemnością i ciekawością śledzę Pani wpisy.
Z pewnością wcześniej czy później pojawią się wątpliwości co do interpretacji pojęć użytych w ustawie o pomocy państwa w wychowaniu dzieci popularnie zwanej „500+”, będą je rozstrzygać sądy, urzędnicy albo jedni i drudzy, ale pytanie czy te dodatkowe pieniądze będą miały, a raczej czy powinny mieć wpływ na wysokość alimentów obecnych i przyszłych, moim zdaniem jest nie na miejscu, chociaż może się mylę, bo to co dla jednego jest jasne, drugi będzie starał się obalać? Znając mentalność ludzką zaraz znajdą się rodzice, którzy będą dążyli do obniżenia albo wręcz zaniechania płacenia alimentów, „bo przecież była/były dostaje 500 zł”. Oczywiście, że wszystko zależeć będzie od odpowiednich argumentów i decyzji sądów, ale czyż zaspakajanie potrzeb własnych dzieci nie jest przede wszystkim OBOWIĄZKIEM rodziców, intencją ustawodawcy raczej nie było wyręczanie w tym obowiązku rodziców, którzy unikają płacenia albo płacą niechętnie!

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Kwiecień 11, 2016 o 16:28

Zadała Pani niezmiernie trafne pytnie, na które nie odpowiem na blogu :-). Mam wyrobione zdanie, ale przed sądem być może będę musiała reprezentować różne opcje – taki zawód – nie mogę sobie sama odbierać argumentów. Jeżeli orzecznictwo zajmie zdecydowane stanowisko, na pewno poinformuję na blogu. Teraz jest za wcześnie.

Odpowiedz

Miłosz Maj 16, 2016 o 11:02

Bardzo ciekawe spostrzeżenia Pani Agnieszko 🙂

Odpowiedz

Jarosław Czerwiec 2, 2016 o 13:45

Właśnie dostałem Decyzję odmawiającą mi prawa do świadczenia z 500+ na dziecko. W uzasadnieniu – upraszczam ” Miejsce zamieszkania dziecka przy matce, pobyt dzieci nieuregulowany przez Sąd orzeczeniem w sprawie opieki naprzemiennej, a jedynie ustalony z matką dzieci”. Stan faktyczny – w wyroku wykonanie władzy rodzicielskiej dla obojga rodziców, zamieszkanie dzieci u matki, dziecko zgodnie z wywiadem środowiskowym i rzeczywistością w każdy poniedziałek i wtorek oraz co drugi weekend u mnie. Oczywiście więcej w ferie, wakacje i święta. Czasami zmieniamy dni jak komuś coś nie pasuje. Piszę odwołanie – ciekawe co będzie. Na dodatek płacę 850 zł alimentów. Nie co, że straciłem przez rozwód możliwość codziennego obcowania z dzieckiem to jeszcze przez prawo potraktowany jestem jak śmieć . Pozdrawiam i powodzenia w walce o równouprawnienia ojców do dzieci.

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Czerwiec 2, 2016 o 22:45

Bardzo dziękuję za komentarz. Moje refleksje znajdzie Pan tutaj: http://blogrozwod.pl/500-po-rozwodzie/

Odpowiedz

shagi Lipiec 9, 2016 o 20:34

Jestem na podobnym etapie jak p. Jarosław. Również otrzymałem decyzję odmowną na świadczenie na synka, która uzasadniona jest tym, że stwierdzono, „brak uprawnień do świadczenia z uwagi na brak potwierdzenia w orzeczeniu sądu [w sprawie rozwodu], że dziecko jest pod opieką naprzemienną obojga rodziców rozwiedzionych”. Pomiędzy rodzicami został uzgodniony jedynie Plan wychowawczy, który nie może zastąpić orzeczenia sądu.
Urzędnicy doszli do wniosku, że skoro miejscem zamieszkania dzieci jest miejsce zamieszkania matki to zasadnie jej przyznali świadczenie zanim w ogóle zabrali się za rozpatrywanie mojego wniosku, mimo, że zostały złożone tego samego dnia. Szczegółem jest to, że wywiad rodzinny potwierdził, że opieka rodziców nad dziećmi jest równomierna, mimo że dzieci mają miejsce zamieszkania przy matce. Szczegółem jest to, że opiekuję się dziećmi codziennie zgodnie z Planem wychowawczym po szkole, 1-2 razy dodatkowo w tygodniu zostają na noc, poza tym wszystkie święta, weekendy, wakacje podzielono po połowie. Szczegółem jest to, że mimo alimentów ponoszę dodatkowe koszty utrzymania dzieci…

To jakiś paradoks prawny.
Zadałem kierowniczce pytania, oczywiście na piśmie:
1. Czym jest w świetle prawa opieka naprzemienna i jaki przepis to reguluje.
2. Nawiązując do odpowiedzi na ww. pytanie czego brakuje w sposobie sprawowania opieki przez rodziców w mojej sytuacji, żeby mówić o opiece naprzemiennej?
3. Dlaczego przyznała świadczenie matce zanim w ogóle zabrano się za rozpatrzenie mojego wniosku o te same dzieci, wniosku złożonego tego samego dnia?

Co odpowiedziała? Nic… i wydała decyzję odmowną.
I na koniec hit sezonu. Wskazałem, że to dziecko powinno zyskać na przyznanym świadczeniu, nie matka czy ojciec, a Kierowniczka OPS wskazała, że przez to, że przyznała matce świadczenie „cel ustawowy świadczenia został spełniony, bo świadczenie jest przeznaczone na częściowe pokrycie wydatków związanych z wychowywaniem dziecka”… Jak z tego wynika tylko w części matek

Kim w tym kraju są ojcowie? Jak długo prawodawcy a za nimi urzędnicy nie dostrzegą człowieka?
Pytanie:
Wydając wyrok sad kieruje się przecież tym, że powstał plan wychowawczy, sankcjonuje go wyrokiem i jeżeli jest dobry dla dziecka nie orzeka o kontaktach, bo to własnie rodzice wiedzą najlepiej jak się opiekować swoim dzieckiem. Czy to nie jest sytuacja pożądana? Czy ustalona opieka naprzemienna (cokolwiek to znaczy) w planie wychowawczym, który stanowi podstawę do wydania wyroku, dodatkowo wspomnianym w uzasadnieniu do wyroku nie jest usankcjonowaniem tej opieki?
Jest mi przykro, nie pierwszy raz… Pozostaje się odwołać i dalej udowadniać, że nie jest się wielbłądem… Powodzenia ojcowie, nie odpuszczajcie, bo dzieci są najważniejsze, wszystko dla nich.

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Lipiec 9, 2016 o 22:28

O opiece naprzemiennej pisałam tu: http://blogrozwod.pl/500-po-rozwodzie/ Powtórzę jeszcze raz: to nie wina sądu, to nie wina urzędników. Bardzo mi przykro, ale to jest efekt szybkiej „pracy” legislacyjnej”. Dobre ustawy nie pisze się nawet miesiąc! Dlaczego? Bo ustawy nie istnieją w próżni, a wpisują się w cały system prawny. To wielka sztuja napisać dobrą, przemyślaną ustawę. Ale na to właśnie potrzeba czasu… Konsekwencje niedoróbek legislacyjnych zawsze poniesie obywatel.

Odpowiedz

Andrzej Wrzesień 1, 2016 o 13:06

Ja się odwołałem do kolegium odwoławczego wskładzie (!!!) 3 kobiet….decyzja odmowna brak podstaw do podzielenia 500+ bo brak w wyroku opieki naprzmiennej.A moim zdaniem to celowe działanie naszego państwa i kolejny dowód dyskryminacji rodzica. Cały czas unika się słów w wyrokach opieka naprzmienna ale już jak trzeba wypłacić 500+ to jest nagminnie stosowane że brak w wyroku opieki naprzmienne i koło się zamyka. Dla mnie to jest żenujące i krzywdzące…no ale cóż nasze kochane Państwo niby pro rodzinne może zrobić wszystko byle tylko nie dać wsparcia rodzinom.Zresztą już w 2018 500+ nie będzie.Obym był złym prorokiem
pozdrawiam
Aktywny Tata z Czechowic Dziedzic

Odpowiedz

Michał Lipiec 28, 2016 o 17:30

Pani Mecenas,

Też dostałem dziś odmowę wypłaty świadczenia z powodu braku orzeczenia sądowego w rozwodzie o opiece naprzemiennej. Mam dziecko z pierwszego małżeństwa, wyrok sądowy o rozwodzie w którym jest jasno napisane, że Sąd powierza wykonanie władzy rodzicielskiej obojgu rodzicom zaś miejsce zamieszkania syna jest przy matce. Ja wnioskowałem o 500 zł na dziecko z drugiego małżeństwa, ale pani z Urzędu Dzielnicy napisała w odmowie, że w przypadku starszego dziecka z pierwszego małżeństwa prawo przysługuje tylko matce (choć ona i tak tego świadczenia nie dostanie, bo to jej jedyne dziecko a dochody ma za wysokie).
Ale przechodząc do sedna sprawy – zacząłem drążyć ten temat wczytując się literalnie w zapisy poszczególnych artykułów Ustawy. I wydaje mi się, że w całej argumentacji urzędniczej brak jest jednak logiki. Czytają najważniejsze punkty Ustawy, na które notabene powołują się urzędnicy przy odmowie mamy następujące fakty:
Art. 2.
Ilekroć w ustawie jest mowa o:
5) dziecku – oznacza to dziecko własne, dziecko małżonka, dziecko przysposobione oraz dziecko, w sprawie którego toczy się postępowanie o przysposobienie, lub dziecko znajdujące się pod opieką prawną;
Jeśli dobrze rozumiem ten zapis, to w jego myśl mój syn jest moim „dzieckiem własnym”, ponieważ Sąd nie odebrał mi praw rodzicielskich.
Art. 2.
Ilekroć w ustawie jest mowa o:
16) rodzinie – oznacza to odpowiednio następujących członków rodziny: małżonków, rodziców dzieci, opiekuna faktycznego dziecka oraz zamieszkujące wspólnie z tymi osobami, pozostające na ich utrzymaniu dzieci w wieku do ukończenia 25. roku życia, (…), w przypadku gdy dziecko, zgodnie z orzeczeniem sądu, jest pod opieką naprzemienną obojga rodziców rozwiedzionych lub żyjących w separacji lub żyjących w rozłączeniu, dziecko zalicza się jednocześnie do członków rodzin obydwojga rodziców;
Jeżeli dobrze rozumiem ten zapis to po pierwsze ja jestem rodzicem mojego syna, bo j.w. Sąd nie odebrał mi praw rodzicielskich. Dziecko pozostaje wciąż na moim utrzymaniu, bo płace na nie alimenty, dziecko przebywa u mnie ok. 40%-50% czasu, kupuję dziecku jedzenie, ubrania, zabieram na wakacje za które ja płacę itp. itd. Po drugie – Sąd nie orzekł opieki naprzemiennej, więc dalsza część tego zdania mnie nie dotyczy.
Art. 4.
1. Celem świadczenia wychowawczego jest częściowe pokrycie wydatków związanych z wychowywaniem dziecka, w tym z opieką nad nim i zaspokojeniem jego potrzeb życiowych.
Jak najbardziej opiekuję się wciąż moim starszym synem i jak najbardziej zaspokajam jego życiowe potrzeby – zarówno bezpośrednio jak i pośrednio przekazując co miesiąc alimenty, w wysokości nawet większej niż zasądzone, jego matce.
Art. 4.
2. Świadczenie wychowawcze przysługuje matce, ojcu, opiekunowi faktycznemu dziecka albo opiekunowi prawnemu dziecka.
Jeśli dobrze rozumiem w myśl powyższego zapisu świadczenie przysługuje w moim przypadku albo matce albo ojcu.
I tu dochodzimy do sedna mojego rozumowania:
Art. 5.
2.W przypadku urodzenia dziecka, ukończenia przez dziecko 18. roku życia lub w przypadku gdy dziecko, zgodnie z orzeczeniem sądu, jest pod opieką naprzemienną obydwojga rodziców rozwiedzionych, żyjących w separacji lub żyjących w rozłączeniu, kwotę świadczenia wychowawczego przysługującą za niepełny miesiąc ustala się, dzieląc kwotę te świadczenia przez liczbę wszystkich dni kalendarzowych w tym miesiącu, a otrzymaną kwotę mnoży się przez liczbę dni kalendarzowych, za które to świadczenie przysługuje. Kwotę świadczenia wychowawczego przysługującą za niepełny miesiąc zaokrągla się do 10 groszy w górę.
Jak wcześniej pisałem moje dziecko nie jest zgodnie z orzeczeniem sądu, pod opieką naprzemienną obydwojga rodziców rozwiedzionych, więc literalnie czytając ten zapis on się do mnie nie odnosi.
A to powinno oznaczać, że mamy zbieg praw rodziców od świadczenia wychowawczego i zastosowanie powinny mieć przepisy:
Art. 22.
W przypadku zbiegu prawa rodziców, opiekunów prawnych dziecka lub opiekunów faktycznych dziecka do świadczenia wychowawczego, świadczenie to wypłaca się temu z rodziców, opiekunów prawnych dziecka lub opiekunów faktycznych dziecka, który faktycznie sprawuje opiekę nad dzieckiem. Jeżeli opieka nad dzieckiem sprawowana jest równocześnie przez oboje rodziców, opiekunów prawnych dziecka lub opiekunów faktycznych dziecka, świadczenie wychowawcze wypłaca się temu, kto pierwszy złoży wniosek. W przypadku gdy po złożeniu wniosku o ustalenie prawa do świadczenia wychowawczego przez rodzica, opiekuna prawnego dziecka lub opiekuna faktycznego dziecka drugi rodzic, opiekun prawny dziecka lub opiekun faktyczny dziecka złoży wniosek o ustalenie prawa do świadczenia wychowawczego w związku z opieką nad tym samym dzieckiem, organ właściwy ustala kto sprawuje opiekę i w tym celu może zwrócić się do kierownika ośrodka pomocy społecznej o przeprowadzenie rodzinnego wywiadu środowiskowego, o którym mowa w ustawie z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej, w celu ustalenia osoby sprawującej opiekę nad dzieckiem. Przepisy art. 15 ust. 2 i 3 stosuje się.
I czytając ten zapis wydaje mi się, że skoro ja złożyłem pierwszy wniosek (i to nawet nie na tego syna, bo jego zaliczałem tylko do członka rodziny i starsze dziecko a wniosek był na dziecko młodsze) i moja eks-żona na pewno nie złoży wniosku, bo ma 1 dziecko i duże dochody to nie widzę podstaw prawnych, żeby mi odmówić wypłaty świadczenia na drugie dziecko.

Ponieważ dziś dostałem tylko skan odmowy – list polecony przyjdzie niebawem, ale mogę go przetrzymać na poczcie i dodając ustawowe 14 dni na odwołanie do SKO w sumie zyskać ok. miesiąca na napisanie porządnego pisma – proszę o odniesienie się do mojego toku rozumowania. Czy są gdzieś w nim luki, nieścisłości, zła interpretacja zapisów? W piśmie odmownym nie ma więcej przytoczonych artykułów ustawy – ale wydaje mi się, że czytają litera po literze tekst powyższych artykułów nie można wyciągać wniosku takiego jak wyciągają urzędnicy, że aby moje dziecko było moim dzieckiem to muszę mieć wyrok sądowy, który nakazywałby że dziecko ma mieszkać ze mną albo że co najmniej mamy mieć opiekę naprzemienną. Wg mojego rozumienia tych zapisów nie ma tam nigdzie tego napisanego wprost w ten sposób i wydaje mi się, że na bazie mojego rozumowania można stworzyć jakiś precedens, który byłby przydatny myślę że tysiącom rodziców w podobnej sytuacji.

Pozdrawiam,

Michał

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Sierpień 30, 2016 o 22:34

Z całą pewnością odebrał Pan list z urzędu podczas mojego urlopu. Co do Pana argumentacji, postaram się odnieść w osobnym wpisie.

Odpowiedz

doctor-no Wrzesień 27, 2016 o 16:59

Proszę Panie Michale napisać informację, czy żalił się Pan do SKO.
Jakie są dalsze losy Pana sprawy.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Gosia Październik 3, 2016 o 14:20

Panie Michale,

Jaki był finał sprawy? Jesteśmy w podobnej sytuacji, tylko dzieci jest troje.
Bardzo prosze o kontakt

Pozdrawiam

Odpowiedz

Michał Listopad 6, 2016 o 14:32

Witam,
SKO podtrzymało decyzję I instancji, ale nawet słowem nie odniosło się do mojego toku rozumowania przedstawionego w odwołaniu. Przytoczyli te same punktu co I instancja i uznali, że tamci mieli rację. Jutro wysyłam zażalenie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego i zobaczymy co ten organ na to :).

Odpowiedz

Gosia Listopad 6, 2016 o 14:51

Dziękuję bardzo za informację – proszę dawać znać jak sprawy idą dalej. U nas podobnie – wygląda na to że jedyny sposób to zmiana zapisu o opiece nad dziećmi … ale jak wiadomo to jest trudne, bo druga strona nie będzie chciała ( i jak od zawsze – głównie z pobudek finansowych, bo dzieci są w praktyce pół na pół, tyle że taki stan zapisu utrzymuje wysokie alimenty a teraz i 500+)

Pozdrawiam

Agnieszka Marzec 9, 2017 o 10:24

jakieś nowe wieści w sprawie?

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Marzec 18, 2017 o 09:57

Na pewno, prawo nie stoi w miejscu. Na razie ten temat na blogu stoi na bocznicy.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł. Jednak jeśli chcesz w ten sposób poprosić mnie o pomoc, skorzystaj z zakładki Kontakt

{ 2 trackbacki }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: