9
gru

ZANIM ZLECISZ APELACJĘ

Sąd ogłosił wyrok i co dalej? Większość kwestii omówiłam we wpisie: Co po ogłoszeniu wyroku.

Dzisiaj kilka słów na temat zlecenia sporządzenia apelacji (zażalenia) profesjonalnemu pełnomocnikowi w sytuacji, gdy w pierwszej instancji w ogóle nie było pełnomocnika, albo pełnomocnik z takich, czy innych względów przestał reprezentować skarżącego jeszcze przed postępowaniem odwoławczym.

O czym trzeba pamiętać? O terminie do sporządzenia odwołania. Dwa tygodnie do sporządzenia apelacji od daty otrzymania orzeczenia z uzasadnieniem (tydzień w przypadku zażalenia – jak liczyć terminy pisałam tu). Jeżeli komuś wydaje się, że dwa tygodnie to dużo czasu na zapoznanie się ze sprawą (od zera) i napisanie apelacji, to się myli. No chyba, że akta są cieniutkie (rzadkość), a sprawa nieskomplikowana.

Dlaczego w ogóle o tym piszę? Na pewno nie po to, żeby się poskarżyć, jak to mamy mało czasu na sporządzenie apelacji (lub innego środka odwoławczego)? Nie – żeby uzmysłowić każdemu, kto rozważa zatrudnienie prawnika do postępowania apelacyjnego, lub choćby do napisania samego odwołania, że trzeba się spieszyć. Tak, wiem, że procesujący się mają swoją pracę i obowiązki, że po prostu nie mają czasu. Ale to samo dotyczy nas – prawników. Cieszymy się z każdego Klienta, ale oprócz tej jednej nowej sprawy mamy szereg innych obowiązków, a doba ma 24 godziny i nie chce być inaczej. Nie twierdzę, że nie da się napisać odwołania w jeden dzień. Są takie sprawy, w których jest to możliwe. Ale są także sprawy, w których i tydzień to mało.

Jeżeli chcesz się odwołać, to staraj się skontaktować z prawnikiem od razu. W tym przypadku sprawdza się powiedzenie „im szybciej, tym lepiej”.

23
lis

KOSZTY SPRAWY ROZWODOWEJ

Jak w każdej sprawie, tak i w sprawie rozwodowej, czy o separację – jeżeli chcemy, żeby sąd zajął się powództwem, trzeba uiścić opłatę sądową. Strona, która sama składa pozew (nie korzysta z pomocy profesjonalnego pełnomocnika), może zapłacić te koszty od razu, ale może też czekać na wezwanie sądu. Nie ma co ukrywać, że opłacenie pozwu z góry nieco przyspieszy sprawę. Jeżeli jednak potencjalny powód nie jest w stanie uiścić opłaty sądowej, może się starać o zwolnienie od kosztów (formularz można znaleźć na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości), trzeba jednak pamiętać, że wydłuża to czas rozpoznania sprawy. W pierwszej kolejności sąd musi doprowadzić do końca kwestie fiskalne, dopiero potem przechodzi do meritum.

Jaka to kwota? Opłata sądowa w sprawie o rozwód/separację wynosi 600 zł. Jest to opłata stała (dawniej można było zapłacić opłatę sądową za rozwód nawet kilka tysięcy). Kwota ta może ulec zmniejszeniu, jeżeli strony rozwiodą się bez orzekania o winie lub wniosą zgodnie o orzeczenie separacji bez orzekania o winie. W takim przypadku sąd zwraca połowę opłaty sądowej, a pozostałe 300 zł dzieli między stronami (zasądza od strony pozwanej na rzecz powoda 150 zł).

Czy to są wszystkie koszty, z jakimi należy się liczyć w sprawie rozwodowej/o separację?

To zależy od przebiegu sprawy. Jeżeli w trakcie postępowania sąd skieruje strony na badanie psychologiczne, przyzna kuratora, czy też zleci wywiad środowiskowy, to należy się liczyć z dodatkowymi kosztami (sąd orzeka o kosztach w orzeczeniu kończącym sprawę, a czasem jeszcze w trakcie sprawy pobiera zaliczki na koszty).

Osobną kwestią są koszty dodatkowych roszczeń zgłaszanych w trakcie sprawy – wniosek o zabezpieczenie, żądanie podziału majątku, czy też roszczenie alimentacyjne na małżonka. To oczywiście także dodatkowe koszty.

Ostatnia kwestia to honorarium pełnomocnika. Od razu powiem, że nie ma przymusu adwokackiego w sprawach o rozwód lub separację. Pełnomocnika można mieć, ale można też występować przed sądem samemu, bez pomocy pełnomocnika. Każdy sam powinien rozważyć, czy warto zatrudnić adwokata. Czasem zdarza mi się, że takie pytanie słyszę od osób, które przyszły do mnie po poradę. Zawsze staram się uczciwie odpowiedzieć i przedstawić, co pełnomocnik może zaoferować w konkretnej sytuacji. Decyzja o zleceniu sprawy zawsze należy do Klienta.

Niezależnie jednak od decyzji o zleceniu reprezentacji w spawie uważam, że warto przed wniesieniem pozwu, czy złożeniem odpowiedzi na pozew udać się do prawnika zajmującego się tą tematyką. Co innego czytać o cudzych sprawach w internecie, co innego dowiedzieć się o własne prawa, rozwiać swoje wątpliwości i obawy.

11
lis

CZY SĄD MOŻE „ZASĄDZIĆ” MAJĄTEK NA DZIECI

Czasami spotykam się z pytaniem: czy sąd może w wyroku rozwodowym (albo już później w osobnym postępowaniu przed sądem rejonowym) „zasądzić” dom/mieszkanie dla dzieci? Tam, gdzie rozwód, czy sam podział majątku, natrafia na problemy, klient często szuka rozwiązań alternatywnych – np. darowizny na rzecz dzieci. Intencje są dla mnie jasne – mąż/żona nie zgodzi się, żeby mieszkanie było moje, ale dzieci – to całkiem co innego.

Odpowiedź jest prosta i krótka – nie, sąd nie może zasądzić czegokolwiek na rzecz osób, które nie są stronami w postępowaniu. Zasadniczo na tym mogłabym skończyć, ale życie prawnika nie kończy się na sądzie. Od czego „życie pozasądowe”?

Muszę podkreślić, że nikt nie może nikogo zmusić do darowania czegokolwiek dzieciom. Również dzieci nie mogą żądać takich decyzji od rodziców (w sensie prawnym, bo czy żądają w rzeczywistości, to kwestia osobna). Zatem w grę wchodzi jedynie dobrowolne dokonanie darowizny. W takim przypadku należy udać się do notariusza (jeżeli czynność prawna ma dotyczyć nieruchomości), lub spisać umowę między sobą.

Czy to dobry pomysł?

Tu padnie ulubiona odpowiedź prawnika – to zależy. Przede wszystkim od układów rodzinnych. Warto zawczasu pomyśleć, żeby nie wpaść z deszczu pod rynnę. Dlaczego?

Po pierwsze, jeżeli dziecko jest małoletnie tracimy możliwość nieograniczonego dysponowania domem/mieszkaniem. Nadzór nad majątkiem dziecka sprawuje sąd i w razie chęci sprzedaży mieszkania potrzebne jest zezwolenie sądu rodzinnego na sprzedaż. Oczywiście da się takie zezwolenie uzyskać, ale 100% pewności nie ma i są to dodatkowe formalności i czas. Po drugie „łaska pańska na pstrym koniu jeździ”. Za dużo już widziałam w swoim życiu, by nie pozwolić sobie na uwagę, że lepiej mieszkać we własnym mieszkaniu niż w mieszkaniu dziecka. Więcej nie będę tej kwestii komentować.

Reasumując, jak zwykle warto przeanalizować swoją własną sytuację i podjąć decyzję, czy w ogóle proponować drugiej stronie darowiznę na rzecz dziecka, czy nie lepiej „pomęczyć się” albo w negocjacjach pozasądowych, lub w postępowaniu przed sądem i dokonać podziału majątku między sobą.

 

28
paź

OPIEKA NAPRZEMIENNA

Dzisiejszy wpis będzie krótki, bo mam dużo pracy. Choć nie tyle, ile w zeszłym tygodniu. Gdyby mi ktoś kiedyś powiedział, że przeżyję tak pracowicie tydzień, nie uwierzyłabym :-). Poza zwykłą pracą, prowadziłam ćwiczenia dla aplikantów i sądziłam w Sądzie Dyscyplinarnym. Od zeszłego tygodnia jestem miłośniczką slow life :-).

Do rzeczy. O opiece naprzemiennej pisałam już tu. W zeszłym tygodniu odbyłam rozmowę z dziennikarką p. Katarzyną Nowicką o opiece naprzemiennej właśnie. Oczywiście nie byłam jedyną rozmówczynią, bo p. Nowicka spytała o poglądy na tą formę opieki także psychologów. Efektem tego jest artykuł w tygodniku wprost„Tydzień z tatą, tydzień z mamą” Polecam lekturę nie tylko dlatego, że artykuł zawiera moje wypowiedzi (dlatego oczywiście też :-)), ale dlatego, że pokazuje problem z różnych stron –  jest bardzo wyważony. Opieka naprzemienna ma swoje plusy i minusy. Decydując się na takie rozwiązanie, przede wszystkim trzeba się skupić na dziecku. Bo – co wynika z artykułu – można zrobić dziecku straszną krzywdę, a tego – jestem przekonana – żaden z rodziców nie chce. Czasem po prostu tak wychodzi, jeżeli dobro dziecka niknie z pierwszego planu.

15
paź

ZMIANA POSTANOWIENIA O ZABEZPIECZENIU

Dzisiejszy wpis jest spóźniony (staram się raczej pisać w weekendy) i krótki (co tu dużo mówić, jestem zmęczona). Po pierwsze, w tym tygodniu prowadzę ćwiczenia dla aplikantów (to dla mnie nowe doświadczenie), co zabiera trochę czasu, po drugie mam dużo pracy w kancelarii. Ale, na szczęście dla mojego poczucia obowiązku J, pan Piotr mnie zmobilizował (tj. słusznie upomniał się o zrealizowanie mojej obietnicy o wpis), więc piszę. Przypomnę pytanie p. Piotra:

W jaki sposób można obniżyć wysokość zabezpieczenia na czas powództwa w przypadku zmiany sytuacji materialnej strony – trzeba czekać z pokorą do sprawy rozwodowej i dopiero wtedy można obniżyć?

Tak, jak można napisać wniosek o udzielenie zabezpieczenia, tak można napisać wniosek o zmianę zabezpieczenia. Na pewno nie trzeba czekać z wnioskiem o zmianę zabezpieczenia do rozprawy. Jeżeli sytuacja, czy to rodzica, czy to dziecka, uległa zmianie, można domagać się, aby sąd zmienił swoje wcześniejsze postanowienie o zabezpieczeniu. Zmiana postanowienia może się jednak odbyć wyłącznie po przeprowadzeniu rozprawy. Niekoniecznie musi to oznaczać długie oczekiwanie na wyznaczoną za kilka miesięcy rozprawę, choć w praktyce niestety często tak bywa. Sąd może wyznaczyć dodatkowy, wcześniejszy termin na rozprawę w celu rozpatrzenia wniosku, jeszcze przed terminem głównej rozprawy.

27
wrz

MIESZKASZ ZA GRANICĄ I CHCESZ SIĘ ROZWIEŚĆ

Jestem w Trewirze. Nie, nie na urlopie, a na Corocznej Konferencji Europejskiego Prawa Rodzinnego. Jutro już wracam (cały dzień w podróży, bo wcale nie jest tak łatwo dostać się z Krakowa do Trewiru :-)), bo w poniedziałek rano mam rozprawę.

Po co w ogóle tu przyjechałam? W skrócie – po wiedzę, ale także po to, żeby poznać innych prawników z całego świata, zajmujących się międzynarodowym prawem rodzinnym. To bardzo poszerza horyzonty. Sama znajomość przepisów nie zawsze wystarcza. Zaraz dam przykład, zapowiedziany tytułem dzisiejszego wpisu.

Polacy są wszędzie i czasami, kiedy nie układa się im w małżeństwie, czy to z Polakiem/Polką, czy to z obcokrajowcem – chcą się rozwieść. Pierwsze pytanie – gdzie? W sądzie miejsca zamieszkania, czy w ojczyźnie?

Zasady są następujące – jurysdykcję (czyli możliwość rozpoznania sprawy) mają sądy państwa:

a) na którego terytorium:

— oboje małżonkowie mają zwykły pobyt, lub

małżonkowie ostatnio zwykle zamieszkiwali, jeśli jeden z nich nadal tam zamieszkuje, lub

– pozwany zwykle zamieszkuje, lub

– w przypadku wspólnego wniosku, którykolwiek z małżonków zwykle zamieszkuje, lub

– składający wniosek zwykle zamieszkuje, jeśli mieszkał tam przynajmniej rok bezpośrednio przed złożeniem wniosku, lub

– składający wniosek zwykle zamieszkuje, jeśli mieszkał tam przynajmniej sześć miesięcy bezpośrednio przed złożeniem wniosku i jest albo obywatelem danego Państwa Członkowskiego albo, w przypadku Zjednoczonego Królestwa i Irlandii, ma tam „miejsce stałego zamieszkania”;

b) którego obywatelami są oboje małżonkowie lub, w przypadku Zjednoczonego Królestwa i Irlandii, na którego terytorium mają „miejsce stałego zamieszkania” (domicile).

Skomplikowane, prawda?

To jednak nie koniec problemów. Miałam okazję poznać na konferencji sędzię z Irlandii, od której dowiedziałam się, że w Irlandii może się zdarzyć kontrola prawidłowości wydania wyroku rozwodowego. Wprawdzie w Unii Europejskiej obowiązuje zasada uznawania z mocy prawa (czyli z „automatu”) wyroków rozwodowych, ale co szkodzi sprawdzić, czy sąd innego kraju miał jurysdykcję? Oczywiście, jeżeli okaże się, że jurysdykcji nie było, mogą być problemy.

Jaka jest na to rada?

Jeżeli mieszkasz za granicą, skonsultuj swoją sytuację i za prawnikiem miejsca zamieszkania i z prawnikiem w Polsce (jeżeli w ogóle rozważasz rozwód w Polsce). Wiem, że to dodatkowe koszty, ale czasem zbytnia oszczędność może po prostu drożej kosztować, w myśl powiedzenia: co tanio, to drogo.

 

13
wrz

ORZECZENIE TYMCZASOWE W TRAKCIE PROCESU

Zacznę nietypowo, bo obiecałam sobie, że wszem i wobec podziękuję za pomoc. W zeszłym tygodniu odpięłam mój rower od stojaka pod sądem i ruszyłam w drogę do kancelarii. Zjazd do ronda Mogilskiego jest pochyły, więc zaczęłam hamować. I tu niespodzianka – jeden hamulec „martwy”. Stanęłam, przypadkowo akuratnie tuż przy wolontariuszach pracujących przy nowej mozaice. Podszedł do mnie młody mężczyzna i w szybkim tempie mi pomógł. Na moje wątpliwości, czy wystarczy tak po prostu włożyć wyrwaną linkę w hamulec, usłyszałam: „proszę pani, jestem mechanikiem rowerowym, reklama naszego serwisu jest tam”. No trzeba mieć szczęście, żeby zepsutym rowerem zatrzymać się koło mechanika rowerowego J. Jeszcze raz, tym razem oficjalnie dziękuję życzliwemu panu z serwisu rowerowego. Nie zrobiłam niestety zdjęcia reklamie, więc mam nadzieję, że nie pomyliłam danych i dziękuję odpowiedniemu serwisowi za bezinteresowną pomoc pracownika serwisu – www.bicykle.com.pl

A teraz do rzeczy, bo przecież nie rowery są tematem mojego bloga J.

Nie da się ukryć, że postępowania sądowe, a więc i rozwód, i separacja, potrafią się ciągnąć w „nieskończoność”.  Co, jeśli już w trakcie rozwodu potrzeba uregulować pewne kwestie? Matka dziecka izoluje dziecko i nie pozwala na kontakty, ojciec nie płaci alimentów, rodzice nie mogą podjąć żadnej decyzji dotyczącej dziecka (przepraszam za stereotypy, ale swobodnie można w podanych przeze mnie przykładach zamienić miejscami matkę z ojcem). Co zrobić?

Czekać na wyrok? To na pewno. Ale jest sposób na uzyskanie potrzebnych decyzji sądu jeszcze przed wyrokiem. Trzeba się jednak wykazać inicjatywą. Nie ma co liczyć, na to, że sąd sam zobaczy nasze problemy i w odpowiedni sposób zareaguje. Trzeba złożyć wniosek, w którym wskaże się, co i jak powinno być uregulowane na czas trwania postępowania, a więc do wydania wyroku kończącego sprawę.

To, o czym piszę, to wniosek o wydanie postanowienia o zabezpieczeniu. Co do zasady, „wniosek o udzielenie zabezpieczenia podlega rozpoznaniu bezzwłocznie, nie później jednak niż w terminie tygodnia od dnia jego wpływu do sądu” (to cytat z przepisu kodeksu postępowania cywilnego). To niestety teoria, bo właściwie na tyle lat pracy pamiętam jeden jedyny przypadek, gdy sąd zadziałał niezwłocznie. W pozostałych przypadkach sądy były nierychliwe. Oczywiście, jak to zwykle bywa od zasady są wyjątki. Niezależnie od czasu oczekiwania, na pewno warto taki wniosek złożyć.

Co można zabezpieczyć na czas trwania sprawy o rozwód, czy separację? Powierzenie bieżącej pieczy nad dzieckiem (nie całej władzy rodzicielskiej, a jedynie jednego z elementów władzy rodzicielskiej), można uregulować kontakty z dzieckiem i oczywiście – alimenty. Warto pamiętać, że postanowienie o zabezpieczenie jest wykonalne praktycznie zaraz po wydaniu (sąd albo nadaje klauzulę wykonalności, albo czyni wzmiankę o wykonalności).

31
sie

BADANIE PSYCHIATRYCZNE W TRAKCIE ROZWODU

Już kilka osób pytało w komentarzach o możliwość skierowania małżonka – przeciwnika procesowego na badania psychiatryczne w trakcie sprawy o rozwód, czy separację. Czy można zgłosić wniosek o przeprowadzenie takich badań? Zgłosić wniosek oczywiście można, jak każdy, ale czy będzie uwzględniony?

Bez zgody osoby podejrzanej o chorobę takie badanie po prostu nie może się odbyć. Są oczywiście sytuacje, w których sąd jest ustawowo uprawniony do skierowania na przymusowe leczenie (ustawa o ochronie zdrowia psychicznego, o przeciwdzialaniu narkomanii, przymus może być stosowany w przypadku chorób zakaźnych), ale rozwód, czy separacja, to nie jest ten przypadek. Uczestniczyłam w wielu sprawach, w których pojawiał się zarzut, że mój klient/klientka mieli być chorzy psychicznie (bo np. korzystali z pomocy psychologa – to mój ulubiony przypadek). W żadnej z tych spraw sąd nie skierował „podejrzanego” na badania, bo nie mógł.

Zarzut choroby psychicznej może mieć znaczenie dla: winy w rozkładzie pożycia małżeńskiego, władzy rodzicielskiej, a także dla kontaktów z małoletnim dzieckiem. Jak w przypadku każdego zarzutu, także i ten należy dobrze rozważyć przed złożeniem. Nie zawsze taki zarzut musi być korzystny dla składającego. Mało kto o tym pamięta przy składaniu zarzutów, że miecz ma zawsze dwa końce. O procesowych skutkach ustalenia istnienia choroby psychicznej małżonka pisałam tu.

Jeżeli zarzut jest poważny (bo zdarza się, że informacja o rzekomej chorobie psychicznej jest podawana w procesie jedynie w celu oczernienia drugiej strony), to trzeba szukać innych środków dowodowych na poparcie swoich twierdzeń. Badania lekarskie, świadkowie i co tylko przyjdzie do głowy, bo wachlarz środków dowodowych jest szeroki. Nawet bez przebadania osoby, która ma być chora psychicznie, próba udowodnienia istnienia choroby psychicznej może zakończyć się sukcesem.

12
sie

NAZWISKO PO ROZWODZIE

Małżonek rozwiedziony, który przy okazji ślubu zmienił swoje nazwisko, może, w ciągu trzech miesięcy od chwili uprawomocnienia się wyroku rozwodowego, powrócić do poprzedniego nazwiska przez złożenie oświadczenia przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego. W Polsce pewnie to częściej kobiety zmieniają nazwisko na nazwisko męża (ach, ta tradycja :-)), ale spotkałam się też w praktyce z sytuacją odwrotną. Przepisy nie odwołują się do płci byłego małżonka, więc do nazwiska sprzed małżeństwa może powrócić zarówno żona, jak i mąż.

To uproszczona procedura, bo w każdym innym przypadku można zmienić nazwisko w drodze postępowania administracyjnego.

Przy tej okazji zadam dodatkowe pytanie (spotkałam się z takim ze strony klientów już nie raz. Zakładam więc, że szerszy krąg osób może być zainteresowany odpowiedzią):

„Czy były mąż/była żona może mnie zmusić do zmiany nazwiska na poprzednie?”

To pytanie pada zwykle w przypadku nazwisk szlacheckich, czy też z kategorii znanych. Odpowiedź jest krótka – nie ma możliwości zmuszenia kogokolwiek do zmiany nazwiska. Trudno – trzeba to przeboleć. Bliski mi jest stoicyzm, więc pozwolę sobie na cytat z Epikteta (żeby była jasność, nie jestem znawcą filozofii, czego zresztą żałuję):

Jest tylko jedna droga do szczęścia – przestać się martwić rzeczami, na które nie masz wpływu. 

 

Mam nadzieję, że tym wpisem zrobię przyjemność Klientowi, który podczas wizyty u mnie w kancelarii zapytał mnie, czy jego historia będzie natchnieniem do wpisu. No i jest :-).

Kiedy rozwód może zostać orzeczony bez orzekania o winie? Wtedy, gdy oboje małżonkowie zgodzą się na orzeczenie rozwodu bez winy. Kiedy separacja może zostać orzeczona bez orzekania o winie? Ano wtedy, gdy oboje małżonkowie wyrażą na to zgodę.

Co, jeśli mąż chcę rozwodu bez orzekania o winie, a żona też nie chce ustalania winy, ale żąda separacji? Czy sąd może wydać wyrok bez orzekania o winie? Przecież żaden z małżonków nie chce publicznego „prania brudów”.

Niestety są to może podobnie brzmiące oświadczenia, ale „podobnie” robi dużą różnicę. Czym innym jest rozwód bez orzekania o winie, a czym innym separacja bez orzekania o winie. Inne są konsekwencje takich orzeczeń.

Jedyny prawidłowy wniosek jest niestety taki, że w takim przypadku sąd jest zobligowany do ustalania winy w rozkładzie pożycia małżeńskiego. Alternatywą jest decyzja obojga małżonków albo o rozwodzie bez orzekania o winie, albo o separacji bez orzekania o winie. Oświadczenia małżonków muszą być jednakowe.