15
paź

ZMIANA POSTANOWIENIA O ZABEZPIECZENIU

Dzisiejszy wpis jest spóźniony (staram się raczej pisać w weekendy) i krótki (co tu dużo mówić, jestem zmęczona). Po pierwsze, w tym tygodniu prowadzę ćwiczenia dla aplikantów (to dla mnie nowe doświadczenie), co zabiera trochę czasu, po drugie mam dużo pracy w kancelarii. Ale, na szczęście dla mojego poczucia obowiązku J, pan Piotr mnie zmobilizował (tj. słusznie upomniał się o zrealizowanie mojej obietnicy o wpis), więc piszę. Przypomnę pytanie p. Piotra:

W jaki sposób można obniżyć wysokość zabezpieczenia na czas powództwa w przypadku zmiany sytuacji materialnej strony – trzeba czekać z pokorą do sprawy rozwodowej i dopiero wtedy można obniżyć?

Tak, jak można napisać wniosek o udzielenie zabezpieczenia, tak można napisać wniosek o zmianę zabezpieczenia. Na pewno nie trzeba czekać z wnioskiem o zmianę zabezpieczenia do rozprawy. Jeżeli sytuacja, czy to rodzica, czy to dziecka, uległa zmianie, można domagać się, aby sąd zmienił swoje wcześniejsze postanowienie o zabezpieczeniu. Zmiana postanowienia może się jednak odbyć wyłącznie po przeprowadzeniu rozprawy. Niekoniecznie musi to oznaczać długie oczekiwanie na wyznaczoną za kilka miesięcy rozprawę, choć w praktyce niestety często tak bywa. Sąd może wyznaczyć dodatkowy, wcześniejszy termin na rozprawę w celu rozpatrzenia wniosku, jeszcze przed terminem głównej rozprawy.

27
wrz

MIESZKASZ ZA GRANICĄ I CHCESZ SIĘ ROZWIEŚĆ

Jestem w Trewirze. Nie, nie na urlopie, a na Corocznej Konferencji Europejskiego Prawa Rodzinnego. Jutro już wracam (cały dzień w podróży, bo wcale nie jest tak łatwo dostać się z Krakowa do Trewiru :-)), bo w poniedziałek rano mam rozprawę.

Po co w ogóle tu przyjechałam? W skrócie – po wiedzę, ale także po to, żeby poznać innych prawników z całego świata, zajmujących się międzynarodowym prawem rodzinnym. To bardzo poszerza horyzonty. Sama znajomość przepisów nie zawsze wystarcza. Zaraz dam przykład, zapowiedziany tytułem dzisiejszego wpisu.

Polacy są wszędzie i czasami, kiedy nie układa się im w małżeństwie, czy to z Polakiem/Polką, czy to z obcokrajowcem – chcą się rozwieść. Pierwsze pytanie – gdzie? W sądzie miejsca zamieszkania, czy w ojczyźnie?

Zasady są następujące - jurysdykcję (czyli możliwość rozpoznania sprawy) mają sądy państwa:

a) na którego terytorium:

— oboje małżonkowie mają zwykły pobyt, lub

małżonkowie ostatnio zwykle zamieszkiwali, jeśli jeden z nich nadal tam zamieszkuje, lub

- pozwany zwykle zamieszkuje, lub

- w przypadku wspólnego wniosku, którykolwiek z małżonków zwykle zamieszkuje, lub

- składający wniosek zwykle zamieszkuje, jeśli mieszkał tam przynajmniej rok bezpośrednio przed złożeniem wniosku, lub

- składający wniosek zwykle zamieszkuje, jeśli mieszkał tam przynajmniej sześć miesięcy bezpośrednio przed złożeniem wniosku i jest albo obywatelem danego Państwa Członkowskiego albo, w przypadku Zjednoczonego Królestwa i Irlandii, ma tam „miejsce stałego zamieszkania”;

b) którego obywatelami są oboje małżonkowie lub, w przypadku Zjednoczonego Królestwa i Irlandii, na którego terytorium mają „miejsce stałego zamieszkania” (domicile).

Skomplikowane, prawda?

To jednak nie koniec problemów. Miałam okazję poznać na konferencji sędzię z Irlandii, od której dowiedziałam się, że w Irlandii może się zdarzyć kontrola prawidłowości wydania wyroku rozwodowego. Wprawdzie w Unii Europejskiej obowiązuje zasada uznawania z mocy prawa (czyli z „automatu”) wyroków rozwodowych, ale co szkodzi sprawdzić, czy sąd innego kraju miał jurysdykcję? Oczywiście, jeżeli okaże się, że jurysdykcji nie było, mogą być problemy.

Jaka jest na to rada?

Jeżeli mieszkasz za granicą, skonsultuj swoją sytuację i za prawnikiem miejsca zamieszkania i z prawnikiem w Polsce (jeżeli w ogóle rozważasz rozwód w Polsce). Wiem, że to dodatkowe koszty, ale czasem zbytnia oszczędność może po prostu drożej kosztować, w myśl powiedzenia: co tanio, to drogo.

 

13
wrz

ORZECZENIE TYMCZASOWE W TRAKCIE PROCESU

Zacznę nietypowo, bo obiecałam sobie, że wszem i wobec podziękuję za pomoc. W zeszłym tygodniu odpięłam mój rower od stojaka pod sądem i ruszyłam w drogę do kancelarii. Zjazd do ronda Mogilskiego jest pochyły, więc zaczęłam hamować. I tu niespodzianka – jeden hamulec „martwy”. Stanęłam, przypadkowo akuratnie tuż przy wolontariuszach pracujących przy nowej mozaice. Podszedł do mnie młody mężczyzna i w szybkim tempie mi pomógł. Na moje wątpliwości, czy wystarczy tak po prostu włożyć wyrwaną linkę w hamulec, usłyszałam: „proszę pani, jestem mechanikiem rowerowym, reklama naszego serwisu jest tam”. No trzeba mieć szczęście, żeby zepsutym rowerem zatrzymać się koło mechanika rowerowego J. Jeszcze raz, tym razem oficjalnie dziękuję życzliwemu panu z serwisu rowerowego. Nie zrobiłam niestety zdjęcia reklamie, więc mam nadzieję, że nie pomyliłam danych i dziękuję odpowiedniemu serwisowi za bezinteresowną pomoc pracownika serwisu – www.bicykle.com.pl

A teraz do rzeczy, bo przecież nie rowery są tematem mojego bloga J.

Nie da się ukryć, że postępowania sądowe, a więc i rozwód, i separacja, potrafią się ciągnąć w „nieskończoność”.  Co, jeśli już w trakcie rozwodu potrzeba uregulować pewne kwestie? Matka dziecka izoluje dziecko i nie pozwala na kontakty, ojciec nie płaci alimentów, rodzice nie mogą podjąć żadnej decyzji dotyczącej dziecka (przepraszam za stereotypy, ale swobodnie można w podanych przeze mnie przykładach zamienić miejscami matkę z ojcem). Co zrobić?

Czekać na wyrok? To na pewno. Ale jest sposób na uzyskanie potrzebnych decyzji sądu jeszcze przed wyrokiem. Trzeba się jednak wykazać inicjatywą. Nie ma co liczyć, na to, że sąd sam zobaczy nasze problemy i w odpowiedni sposób zareaguje. Trzeba złożyć wniosek, w którym wskaże się, co i jak powinno być uregulowane na czas trwania postępowania, a więc do wydania wyroku kończącego sprawę.

To, o czym piszę, to wniosek o wydanie postanowienia o zabezpieczeniu. Co do zasady, „wniosek o udzielenie zabezpieczenia podlega rozpoznaniu bezzwłocznie, nie później jednak niż w terminie tygodnia od dnia jego wpływu do sądu” (to cytat z przepisu kodeksu postępowania cywilnego). To niestety teoria, bo właściwie na tyle lat pracy pamiętam jeden jedyny przypadek, gdy sąd zadziałał niezwłocznie. W pozostałych przypadkach sądy były nierychliwe. Oczywiście, jak to zwykle bywa od zasady są wyjątki. Niezależnie od czasu oczekiwania, na pewno warto taki wniosek złożyć.

Co można zabezpieczyć na czas trwania sprawy o rozwód, czy separację? Powierzenie bieżącej pieczy nad dzieckiem (nie całej władzy rodzicielskiej, a jedynie jednego z elementów władzy rodzicielskiej), można uregulować kontakty z dzieckiem i oczywiście – alimenty. Warto pamiętać, że postanowienie o zabezpieczenie jest wykonalne praktycznie zaraz po wydaniu (sąd albo nadaje klauzulę wykonalności, albo czyni wzmiankę o wykonalności).

31
sie

BADANIE PSYCHIATRYCZNE W TRAKCIE ROZWODU

Już kilka osób pytało w komentarzach o możliwość skierowania małżonka – przeciwnika procesowego na badania psychiatryczne w trakcie sprawy o rozwód, czy separację. Czy można zgłosić wniosek o przeprowadzenie takich badań? Zgłosić wniosek oczywiście można, jak każdy, ale czy będzie uwzględniony?

Bez zgody osoby podejrzanej o chorobę takie badanie po prostu nie może się odbyć. Są oczywiście sytuacje, w których sąd jest ustawowo uprawniony do skierowania na przymusowe leczenie (ustawa o ochronie zdrowia psychicznego, o przeciwdzialaniu narkomanii, przymus może być stosowany w przypadku chorób zakaźnych), ale rozwód, czy separacja, to nie jest ten przypadek. Uczestniczyłam w wielu sprawach, w których pojawiał się zarzut, że mój klient/klientka mieli być chorzy psychicznie (bo np. korzystali z pomocy psychologa – to mój ulubiony przypadek). W żadnej z tych spraw sąd nie skierował „podejrzanego” na badania, bo nie mógł.

Zarzut choroby psychicznej może mieć znaczenie dla: winy w rozkładzie pożycia małżeńskiego, władzy rodzicielskiej, a także dla kontaktów z małoletnim dzieckiem. Jak w przypadku każdego zarzutu, także i ten należy dobrze rozważyć przed złożeniem. Nie zawsze taki zarzut musi być korzystny dla składającego. Mało kto o tym pamięta przy składaniu zarzutów, że miecz ma zawsze dwa końce. O procesowych skutkach ustalenia istnienia choroby psychicznej małżonka pisałam tu.

Jeżeli zarzut jest poważny (bo zdarza się, że informacja o rzekomej chorobie psychicznej jest podawana w procesie jedynie w celu oczernienia drugiej strony), to trzeba szukać innych środków dowodowych na poparcie swoich twierdzeń. Badania lekarskie, świadkowie i co tylko przyjdzie do głowy, bo wachlarz środków dowodowych jest szeroki. Nawet bez przebadania osoby, która ma być chora psychicznie, próba udowodnienia istnienia choroby psychicznej może zakończyć się sukcesem.

12
sie

NAZWISKO PO ROZWODZIE

Małżonek rozwiedziony, który przy okazji ślubu zmienił swoje nazwisko, może, w ciągu trzech miesięcy od chwili uprawomocnienia się wyroku rozwodowego, powrócić do poprzedniego nazwiska przez złożenie oświadczenia przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego. W Polsce pewnie to częściej kobiety zmieniają nazwisko na nazwisko męża (ach, ta tradycja :-)), ale spotkałam się też w praktyce z sytuacją odwrotną. Przepisy nie odwołują się do płci byłego małżonka, więc do nazwiska sprzed małżeństwa może powrócić zarówno żona, jak i mąż.

To uproszczona procedura, bo w każdym innym przypadku można zmienić nazwisko w drodze postępowania administracyjnego.

Przy tej okazji zadam dodatkowe pytanie (spotkałam się z takim ze strony klientów już nie raz. Zakładam więc, że szerszy krąg osób może być zainteresowany odpowiedzią):

„Czy były mąż/była żona może mnie zmusić do zmiany nazwiska na poprzednie?”

To pytanie pada zwykle w przypadku nazwisk szlacheckich, czy też z kategorii znanych. Odpowiedź jest krótka – nie ma możliwości zmuszenia kogokolwiek do zmiany nazwiska. Trudno – trzeba to przeboleć. Bliski mi jest stoicyzm, więc pozwolę sobie na cytat z Epikteta (żeby była jasność, nie jestem znawcą filozofii, czego zresztą żałuję):

Jest tylko jedna droga do szczęścia – przestać się martwić rzeczami, na które nie masz wpływu. 

 

Mam nadzieję, że tym wpisem zrobię przyjemność Klientowi, który podczas wizyty u mnie w kancelarii zapytał mnie, czy jego historia będzie natchnieniem do wpisu. No i jest :-).

Kiedy rozwód może zostać orzeczony bez orzekania o winie? Wtedy, gdy oboje małżonkowie zgodzą się na orzeczenie rozwodu bez winy. Kiedy separacja może zostać orzeczona bez orzekania o winie? Ano wtedy, gdy oboje małżonkowie wyrażą na to zgodę.

Co, jeśli mąż chcę rozwodu bez orzekania o winie, a żona też nie chce ustalania winy, ale żąda separacji? Czy sąd może wydać wyrok bez orzekania o winie? Przecież żaden z małżonków nie chce publicznego „prania brudów”.

Niestety są to może podobnie brzmiące oświadczenia, ale „podobnie” robi dużą różnicę. Czym innym jest rozwód bez orzekania o winie, a czym innym separacja bez orzekania o winie. Inne są konsekwencje takich orzeczeń.

Jedyny prawidłowy wniosek jest niestety taki, że w takim przypadku sąd jest zobligowany do ustalania winy w rozkładzie pożycia małżeńskiego. Alternatywą jest decyzja obojga małżonków albo o rozwodzie bez orzekania o winie, albo o separacji bez orzekania o winie. Oświadczenia małżonków muszą być jednakowe.

20
lip

STRONA ZA GRANICĄ, PEŁNOMOCNIK W POLSCE

Jedna z czytelniczek bloga zadała mi bardzo interesujące pytanie. Odpowiadam wpisem, bo może to zainteresować szersze grono.

Witam, mieszkam z obecnym mężem w Anglii. Chciałabym się spytać, czy jak złożę pozew o rozwód, to czy na rozprawę sądowa mogę wyznaczyć pełnomocnika oraz czy on tez może. Z tego, co słyszałam to chyba osoba, która składa pozew musi się stawić na rozprawie?

Pełnomocnik zastępuje swojego mocodawcę. Nie może jednego – zeznawać za stronę (piszę o tym, bo spotkałam się z takim pytaniem). Faktycznie, co do zasady (nie będę tu wchodzić w szczegóły prawne), powód powinien się stawić na pierwszej rozprawie. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, żeby powoda zastąpił pełnomocnik. Nic nie stoi też na przeszkodzie, aby obie strony skorzystały z pomocy adwokata, czy radcy prawnego.

W przypadku stałego pobytu za granicą problemem może też być osobiste stawiennictwo na rozprawie. Wprawdzie w każdej sprawie rozwodowej sąd zarządza przesłuchanie obu stron, ale w wyjątkowych przypadkach może ograniczyć postępowanie do przesłuchania jednej strony. Kiedy jest to możliwe? Zgodnie z kodeksem postępowania cywilnego wtedy, gdy „z przyczyn natury faktycznej lub prawnej przesłuchać można, co do okoliczności spornych jedną tylko stronę”. Decyzja oczywiście należy do sądu. Nie ma co ukrywać, że pełnomocnikowi łatwiej przedstawić argumentację klienta i przede wszystkim ocenić sytuację, czy w ogóle istnieje szansa na zastosowanie podanego wyżej wyjątku.

Jeżeli nie ma możliwości pominięcia przesłuchania jednej ze stron, zawsze zostaje możliwość przesłuchanie w konsulacie (obywatela polskiego) lub w sądzie (cudzoziemca). To nieco spowalnia sam proces, ale czasem i tak jest to korzystniejsze niż pokonywanie setek kilometrów do sądu. Kalkulacja kosztów (ekonomicznych i czasowych) należy już do samego zainteresowanego.

22
cze

PIENIĄDZE ZASĄDZONE W WYROKU

W jednym z komentarzy otrzymałam pytanie o charakterze czysto technicznym, ale pewnie więcej osób będzie zainteresowanych odpowiedzią:

„(…) mam dostać zwrot kosztów sądowych, czyli 300 zł plus 150 zł od męża. Mam więc pytanie czy sąd przyśle mi te pieniądze i jaki ma na to czas i czy dostanę pismo odnośnie alimentów oraz jak wyegzekwować należne mi od męża 150 zł???”

Sąd oczywiście przysyła kiedyś zasądzone wyrokiem należne pieniądze z „nadpłaconej” opłaty sądowej. Kiedy? Nie potrafię na to pytanie precyzyjnie odpowiedzieć. Zwykle trwa to do kilku miesięcy. To, co mogę poradzić, to wystosowanie pisma do sądu z podaniem numeru rachunku, na jaki sąd powinien zwrócić pieniądze. To może przyspieszyć zwrot. Bez informacji o numerze rachunku sąd prześle pieniądze przekazem pocztowym na adres strony podany w trakcie postępowania sądowego (najczęściej w pozwie). Jeżeli już po zakończeniu sprawy ktoś się wyprowadzi z dotychczasowego adresu i nie poinformuje o tym sądu – jego strata. Pamiętam, jak jeden z moich klientów po dłuższym czasie poprosił mnie o informację, co stało się z pieniędzmi z sądu ze zwrotu opłaty sądowej. Okazało się, że pieniądze zostały już wcześniej wysłane na jego adres, ale zostały „przechwycone” przez byłą już żonę. Można takich nieprzyjemności w prosty sposób (wskazany wyżej) uniknąć.

Już kiedyś pisałam o tym, że sąd sam z siebie, bez wniosku strony, nie przysyła odpisu wyroku do domu. Wyjątek stanowi orzeczenie o alimentach. Taki wyrok zaopatrzony w klauzulę wykonalności (uprawniającej do egzekucji) w zakresie alimentów jest wysyłany do strony uprawnionej bez wniosku.

Co do wyegzekwowania zasądzonych pieniędzy od strony przeciwnej, sugeruję najpierw listownie wezwać do zapłaty, a jeżeli skutków nie będzie – wystąpić do sądu o nadanie klauzuli wykonalności wyrokowi w zakresie tej zasądzonej kwoty. Potem pozostaje już „tradycyjna” droga egzekucji komorniczej.

3
cze

CHWILA PRZERWY NA BLOGU

Prawda jest taka, że zbliżają się zapowiadane przeze mnie wyjazdy. Nie wiem, czy uda mi się w tym czasie cokolwiek napisać, uprzedzam więc z góry, że w najbliższym czasie mogę umieszczać wpisy mniej regularnie, albo – wcale. Obiecuję jednak, że będę się starała, bo co tu ukrywać – lubię pisać na blogu.

27
maj

KONIEC CZY POCZĄTEK?

Czy rozwód to koniec, czy początek? Moim zdaniem i to, i to. Częściej jednak skupiamy się na samym rozwodzie, niż na początku nowego/innego życia. Jasne, że należy myśleć o zakończeniu małżeństwa w sposób najbardziej odpowiadający naszym interesom, ale… Sprawa rozwodowa prędzej, czy później się zakończy, a potem zacznie się zwykłe życie. Jeżeli w rodzinie są dzieci, to rodzice nadal będą musieli się ze sobą kontaktować. Nie uniknie się „punktów stycznych”. Warto o tym myśleć już w trakcie rozwodu. Jeżeli mi ktoś zarzuci, że nadmiernie nakłaniam rozwodzące się strony do porozumienia, to podam przykład odwrotny. Jeżeli podejmujemy w trakcie rozwodu istotne decyzje np. odnośnie do władzy rodzicielskiej, alimentów, kontaktów, że o winie w rozkładzie pożycia małżeńskiego nie wspomnę, nie warto kierować się doraźnym interesem. Warto spojrzeć na problem szerzej, perspektywicznie. Co z tego, że sprawa zakończy się w 5 minut (gruba przenośnia – nawet w Prawie Agaty rozprawy trwają dłużej), jeżeli zaraz potem to, na co zgodziliśmy się w pośpiechu, nie funkcjonuje (bo nie miało szans funkcjonować), albo co gorsza generuje dodatkowe problemy. Można do 18-tki dzieci nie wychodzić z sądu, ale mimo, iż sąd to mój chleb powszedni, uważam, że są lepsze sposoby na spędzanie czasu.

Piszę głównie o rozwodzących się rodzicach, bo w tych sprawach trudno całkowicie odseparować się po rozwodzie od byłego małżonka (dotyczy to, choć w mniejszym stopniu, także rodziców dorosłych dzieci). Bezdzietnym małżonkom łatwiej po rozwodzie odwrócić się na pięcie i nigdy więcej nie oglądać się na oczy.

O co mi w ogóle chodzi? A o to, żeby podkreślić, że po rozwodzie życie trwa nadal i warto zadać sobie trochę trudu i pomyśleć, jak się chce to życie przeżyć? Tej wizji warto podporządkować decyzje w sprawie rozwodowej. Jeżeli z przyszłymi planami koresponduje „pranie brudów” to o.k. (może niektórych zdziwię, ale uważam, że czasem znajduje to uzasadnienie – z różnych powodów), jeżeli pewna wstrzemięźliwość w wypowiedzi sprzyja lepszemu życiu po rozwodzie, to może warto schować dumę do kieszeni i zapracować na lepszą przyszłość. Namawiam do chłodnej kalkulacji zysków i strat – tak ekonomicznych, jak i nie mniej ważnych – emocjonalnych. Ta chłodna kalkulacja to apel zwłaszcza do kobiet, bo my częściej kierujemy się emocjami w podejmowaniu decyzji. Nie uważam tego – co do zasady – za wadę (ten sposób podejmowania decyzji jest mi dosyć bliski), ale nie zawsze ten sposób jest rozsądny.